Reklama
Reklama

Z ojcem chrzestnym o fabryce okien dachowych SKYLIGHT (Dobroplast)

18 marca 2013 | Wyświetlenia: 4857
Dabryka okien dachowych SKYLIGHT w Lublinie
fot. DOBROPLAST | Dabryka okien dachowych SKYLIGHT w Lublinie

Dobroplast w zeszłym miesiącu oficjalnie otworzył nową fabrykę okien dachowych SKYLIGHT w Lublinie. Nie wszyscy pewnie z Państwa wiedzą, że aby ten 8-tysięczny obiekt mógł powstać, potrzeba było wiele energii, w dużej mierze Pana Krzysztofa Słomy – Dyrektora tej fabryki.

Panie Krzysztofie, jest Pan niejako ojcem okien dachowych SKYLIGHT. Jak to się wszystko zaczęło?

W 2007 roku Państwo Kaczyńscy zaproponowali mi pracę w swojej firmie. Oczywiście propozycja dotyczyła pracy w siedzibie firmy w Starym Laskowcu. Na to zgodzić się nie chciałem. Relokacja w poszukiwaniu pracy, owszem, wchodziła w grę, ale tylko na południe Polski – bliżej gór, które są naszą pasją, moją i mojej żony. Pamiętam jak dziś jak po krótkiej chwili namysłu Pani Renata Kaczyńska powiedziała: skoro nie chce Pan pracować w Laskowcu, to wybudujemy panu fabrykę w Lublinie... Tak też się stało. Z tą tylko różnicą, że to ja ją budowałem, a zanim budowa się zaczęła, uruchomiliśmy produkcję w wynajętej hali o powierzchni ok. 1000 m² w Lubartowie.

Należy pamiętać, że tak naprawdę rodzicami okna dachowego Skylight są Państwo Kaczyńscy – ja mogę być tylko ojcem chrzestnym... To Państwo Kaczyńscy chcieli produkować okna dachowe, to oni mi zaufali i sfinansowali całą naszą działalność w Lublinie. Nie sądzę, abym jeszcze kiedykolwiek spotkał w swojej karierze zawodowej takich pracodawców... Przez 5 lat naszej działalności poza siedzibą firmy miałem praktycznie wolną rękę w działaniach dotyczących budowy fabryki i szeroko pojętej organizacji produkcji. Zaproponowałem Panu Kaczyńskiemu, że w nowym obiekcie chciałbym produkować stolarkę aluminiową i usłyszałem: pewnie – jak chcesz, to produkuj. Tak jak powiedziałem na otwarciu fabryki, powiem i tutaj: jestem Państwu Kaczyńskim bardzo wdzięczny za to, że mamy w Lublinie piękną rozwijającą się fabrykę – to ich zasługa – ja byłem tylko narzędziem w rękach zdolnych przedsiębiorczych ludzi.

Doświadczenie zdobywał Pan w Roto Frank. Dlaczego Państwa drogi się rozeszły?

Na początku mojej pracy w Roto stosunki niemieckich zwierzchników do polskich pracowników nie były miłe, ale dało się wytrzymać. Z biegiem czasu zmieniło się to na lepsze i można było powiedzieć, że Roto to bardzo fajna i przyjazna firma. Nie żałowała na szkolenia, dbając o rozwój pracowników. Jednak ja chciałem poznawać więcej... Chciałem nauczyć się również stolarki pionowej drewnianej, PVC i alu. W kolejnych firmach, w których pracowałem, zdobywałem nowe doświadczenia. Choć Roto to bardzo dobrze zorganizowany i uporządkowany zakład, to z całą pewnością nie żałuję swojej decyzji – jak dotąd żadnej decyzji dotyczącej mojej pracy zawodowej nie żałowałem...

Poświęcił Pan kawał czasu na rozpoczęcie i doprowadzenie do otwarcia nowoczesnej fabryki okien SKYLIGHT w Lublinie. Było warto?

Dobre pytanie 🙂 Zobaczymy co czas pokaże, jak będzie funkcjonował Dobroplast w koncernie AFG. Na razie z całą pewnością tak. Pan robi ze mną wywiad 🙂, Lublin ma nowy rozwijający się zakład produkcyjny, w którym znaleźli i znajdą pracę Lublinianie. Zawsze jest warto zrobić coś dla siebie i dla kogoś. Pewnie – łatwo nie było, przybyło mi kilka siwych włosów zwłaszcza przez naszych wykonawców budowlanych... To nie prawda, że nam w kraju rozlatuje się to co wybudujemy przez brak nakładów finansowych – my budujemy bardzo drogo – przez niewiedzę, marnotrawstwo i lekceważący stosunek do pracy oraz „zapapierzenie” urzędnicze... Wszystkim inwestorom mogę tylko radzić, aby sami dokładnie pilnowali swoich, nie rzadko, budowli życia...

Poza tym, przecież całe to przedsięwzięcie od początku do końca dało i daje mi nieocenione doświadczenie, od projektowania i wdrażania, do produkcji nowego wyrobu, po prowadzenie i nadzorowanie budowy dużego obiektu. Zatem chyba było warto!

Jak kształtuje się sprzedaż okien SKYLIGHT? Lepiej czy gorzej niż przewidywano?

W 2008 roku produkowaliśmy ok. 30 okien dziennie. Przed przeprowadzką do nowego obiektu w Lubelskiej Strefie Ekonomicznej w 2012 roku produkcja wynosiła 120 okien dziennie. W nowej hali produkcyjnej o powierzchni 8000 m² produkujemy 150 okien dziennie, aby w 2013 zwiększyć produkcję do 250-300 okien dziennie. Dzisiejsza sytuacja na rynku okien dachowych jest bardzo trudna dla nowych graczy. Mamy bardzo dużą konkurencję, zarówno ze strony polskiej firmy, która pięknie wyrasta na światowego lidera w produkcji okien dachowych, jak i zachodnie koncerny, które postanowiły ulokować swoje zakłady w Polsce. Nie mniej jednak, dzięki dobrym rozwiązaniom, wysokiej jakości, szybkiemu montażowi i przystępnej cenie, udało nam się wstrzelić w rynek. Nasze okna z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością zdobywając wyróżnienia, medale na targach i wystawach oraz są polecane przez Stowarzyszenia Dekarzy.

Gdzie znajduje Państwa produkt najwięcej odbiorców? W Polsce czy za granicą?

Obecnie ponad 30% okien dachowych wyjeżdża za granicę i z roku na rok ta wartość rośnie. Coraz więcej klientów przekonuje się do trwałości i niezawodności okien dachowych z PVC. Biorąc pod uwagę dużą paletę oferowanych przez nas okien w kolorach drewnopodobnych z PVC barwionym w masie, myślę, że udział okien PVC na rynku będzie stale wzrastał. Mnie nie przekonuje twierdzenie, że okno drewniane to ekologia – dla mnie to wycięty las – obojętnie czy szkółkarski czy dziki...

W sektorze okien dachowych funkcjonuje zdecydowanie mniej producentów niż w sektorze okien pionowych. Czy w związku z tym łatwiej jest konkurować na tym rynku czy wręcz przeciwnie?   

Mniej producentów okien dachowych jest tylko dlatego, że okno dachowe jest dużo trudniej wyprodukować, a najpierw trzeba je zaprojektować i wdrożyć do produkcji. Nie ma gotowych systemów oraz parku maszynowego dedykowanego do okien dachowych, jak ma to miejsce w przypadku okien pionowych. Natomiast istniejący producenci okien dachowych od lat zdominowali rynek i ugruntowali swoje marki. Myślę, że zdecydowanie trudniej jest konkurować na rynku z oknami dachowymi, aczkolwiek – jak mówiłem wcześniej – trzeba znaleźć to „coś”, czym można zachęcić klientów i przekonać ich do naszego wyrobu. Oczywiście nam było łatwiej zapukać do klientów z nowym wyrobem bazując na ogromnej sieci dealerskiej Dobroplastu. Sprzedaż to przede wszystkim odpowiednia polityka, którą w Dobroplaście kreuje Pani Renata Kaczyńska. Umiejąc zbudować taką potęgę okien pionowych, bez trudu udało się to również z oknami dachowymi.

Czy zakup Dobroplastu przez holding AFG wpłynął jakoś czy wpłynie na Pana pracę?

Na razie nie wpłynęło w żaden sposób. Nasi nowi właściciele zostawili Dobroplast w rękach Państwa Kaczyńskich i myślę, że tak będzie jeszcze długo. Nie wiem na razie jakie plany mają co do naszego zakładu, jego rozwoju i polityki sprzedażowej. Myślę, że na wszystko przyjdzie czas i jakiekolwiek decyzje, co do zakładu w Lublinie i całego Dobroplastu, będą głęboko przemyślane i skonsultowane z dotychczasowymi właścicielami.

Natomiast czy nie wpłynie – to się okaże. Pracowałem już w niemieckim koncernie, więc myślę, że odnajdę się również w szwajcarskim, a jeżeli nowi właściciele nie zechcą ze mną współpracować, to może  jeszcze dla kogoś innego coś wymyślę i/lub wybuduję 🙂

Czy dzięki temu przejęciu zwiększy się rynek zbytu okien SKYLIGHT? Może zwiększy się ilość dostępnych modeli?

Na pewno zwiększy się ilość modeli. W tej chwili pracujemy nad oknem dachowym o współczynniku przenikania ciepła poniżej 1,0 W/m²K. Myślę, że pod koniec roku 2013 będziemy gotowi i na pewno będziemy mogli z tym produktem zaistnieć na rynkach zbytu AFG. W ofercie AFG nigdy nie było okien dachowych, więc jestem pewien, że władze holdingu będę chciały powiększyć swoją ofertę okna Skylight.Dziękuję Panu serdecznie za rozmowę.

DOBROPLAST Fabryka Okien Sp. z o.o.
18-300, Zambrów
Stary Laskowiec 4
Reklama