Firma Veyna jest znanym producentem wypełnień drzwiowych z PVC i aluminium, dostarcza je do wielu firm zagranicznych. Jak firma radzi sobie w dobie kryzysu? Na to pytanie odpowiedział Michał Weyna, właściciel firmy.
Czy odczuwacie skutki kryzysu?
Koniec pierwszego półrocza skłania nas do wielu refleksji. Jesteśmy w końcu świadkami i uczestnikami wielkiego kryzysu gospodarczego na świecie. Naszej branży, niestety, też to nie ominęło. Będąc jednym z głównych polskich eksporterów wypełnień drzwiowych do Niemiec i Francji, krajów, które zapaść dotknęła ewidentnie, musieliśmy zmierzyć się ze spadającym popytem, który zaktywizował jeszcze bardziej nasze działania. Taki czas pokazuję, kto tak naprawdę jest dobry w branży, uczy minimalizować koszty i zbędne wydatki, udoskonalać strategię i działania marketingowe. Ci, co przetrwają, będą zbierać owoce, gdy wyjdziemy z tego marazmu. Trzeba patrzeć optymistycznie w przyszłość, będąc realistą w sprawach bieżących.
Strategia na trudny czas?
Wysoki kurs EUR/PLN po części rekompensował mniejsze zamówienia z zachodu, a także umożliwił bycie jeszcze bardziej konkurencyjnym cenowo na tym wymagającym rynku. Ważnym czynnikiem jest również coraz bardziej rozrastający się rynek wypełnień drzwiowych w naszym kraju, spowodowany większą świadomością nowoczesnych produktów wśród firm, jak i u samych klientów końcowych, którzy niejako wymuszają na producentach stolarki drzwiowej zainteresowanie się naszymi produktami. Producenci drzwi coraz bardziej doceniają praktyczność naszych wypełnień, połączoną z estetyką, bezpieczeństwem i atrakcyjną ceną. Stosować mogą je do każdego znanego systemu w PVC, jak i w aluminium.
Plany, szanse i inwestycje?
Szansą, którą rychło wykorzystaliśmy intensyfikując kooperację w regionie przygranicznym, okazało się wprowadzenie euro w Słowacji, które spowodowało skokowy wzrost atrakcyjności importu stolarki okienno-drzwiowej z Polski. Także rozszerzyliśmy nasz asortyment o nowe wzory wypełnień, jak i o całkiem nową grupę wypełnień tłoczonych w PVC (Basic Line). Wszystkie te czynniki pozwoliły na lekki wzrost sprzedaży w porównaniu z analogicznym okresem w 2008 roku, mimo załamania się rynku. Ponadto w lutym ukończyliśmy budowę nowej 400-metrowej hali produkcyjno-magazynowej, co zwiększa naszą wydajność oraz unowocześnia cały cykl produkcyjny. Patrzymy w przyszłość z nadzieją na wyjście obronną ręką z sytuacji kryzysowej, mając ku temu wszelkie przesłanki.
red. oknonet.pl



