30 lat Salamander w Polsce to trzy dekady zmian na rynku stolarki – od technologii i produkcji po oczekiwania klientów. Jak z perspektywy tego czasu zmieniła się branża? Które decyzje okazały się kluczowe i w jakim kierunku będą rozwijać się systemy PVC? O jubileuszu, jakości, innowacjach i przyszłości rynku rozmawiamy ze Sławomirem Drożdżewiczem, dyrektorem handlowym Salamander.
Gdyby miał Pan wskazać jedną decyzję sprzed lat, która dziś wydaje się oczywista, ale wtedy była ryzykowna albo wręcz krytykowana – jaka by to była?
Sławomir Drożdżewicz: Z perspektywy 30 lat działalności Salamander w Polsce powiedziałbym, że jedną z najważniejszych decyzji było przeniesienie części produkcji z Niemiec do Polski i konsekwentne inwestowanie w lokalną produkcję i rozwój polskiego rynku, zamiast traktować Polskę wyłącznie jako rynek sprzedażowy. Dziś może się to wydawać oczywiste, ale 30 lat temu polski rynek stolarki wyglądał zupełnie inaczej. Wymagało to wiary w potencjał Polski, inwestycji i przede wszystkim długoterminowego myślenia.
Dzisiaj Salamander w Polsce jest największym zakładem produkcyjnym w Grupie Salamander. To pokazuje, że ta decyzja była nie tylko słuszna biznesowo, ale stworzyła fundament naszej obecnej pozycji. I to jest chyba najważniejsza lekcja z tych 30 lat: nie każda dobra decyzja musi być oczywista w momencie jej podejmowania. Czasami trzeba mieć odwagę inwestować w rynek, zanim rynek sam pokaże swój potencjał.
Jak przez te trzy dekady zmieniły się firma, rynek stolarki i oczekiwania klientów?
Sławomir Drożdżewicz: Zmieniło się właściwie wszystko – i jednocześnie bardzo niewiele. 30 lat temu okno było przede wszystkim elementem budynku. Dzisiaj jest częścią architektury, wpływa na komfort życia, estetykę wnętrza, efektywność energetyczną, akustykę i wartość całej inwestycji. Zmieniła się również produkcja okien. Konkurencja jest znacznie większa, technologie są bardziej zaawansowane, a wymagania dotyczące parametrów technicznych zdecydowanie wyższe.
Natomiast jedna rzecz pozostaje niezmienna: klient chce mieć pewność, że kupuje produkt dobrej jakości i że będzie mu służył przez lata. W Salamander bardzo wyraźnie widzimy tę zmianę. Dlatego dzisiaj nie mówimy już wyłącznie o profilu PVC. Mówimy o rozwiązaniach, które odpowiadają na konkretne potrzeby użytkownika – ciszę, światło, przestrzeń, komfort czy design.
Dobrym przykładem jest rozwój naszych systemów przeznaczonych do dużych przeszkleń, takich jak evolutionDrive_HST, oraz rozwiązań nastawionych na komfort akustyczny. Technologia jest dla nas środkiem. Celem zawsze powinien być lepszy produkt i lepsze doświadczenie użytkownika.
Jak ocenia Pan obecną kondycję europejskiego rynku stolarki? Co jest dziś największym wyzwaniem dla producentów systemów i okien PVC?
Sławomir Drożdżewicz: Rynek europejski przechodzi okres dużej selekcji. Po latach dynamicznego wzrostu wszyscy musimy dzisiaj znacznie bardziej świadomie podchodzić do kwestii kosztów, efektywności i inwestycji. Największym wyzwaniem nie jest jednak sama presja cenowa. Jest nim znalezienie odpowiedzi na pytanie: jak konkurować, kiedy produkty techniczne stają się coraz bardziej podobne pod względem podstawowych parametrów?
Moim zdaniem odpowiedzią nie może być wyłącznie obniżanie ceny. Właśnie dlatego tak ważna jest dla nas strategia Salamander. Chcemy konkurować jakością, technologią, wzornictwem i innowacją, ale również stabilnością i partnerstwem z producentami okien. Przez 30 lat w Polsce nauczyliśmy się, że producent stolarki nie potrzebuje wyłącznie dostawcy profili. Potrzebuje partnera, który rozumie jego biznes i potrafi wspólnie z nim planować rozwój w perspektywie kilku lat.
Jakie jest największe błędne przekonanie dotyczące tego, co naprawdę decyduje o jakości profilu i całego okna?
Sławomir Drożdżewicz: Największym błędem jest patrzenie na jakość przez jeden parametr. Można mieć bardzo dobre Uw, dużą liczbę komór czy dużą głębokość zabudowy, a mimo to nie stworzyć możliwie najlepszego okna. O jakości finalnego produktu decyduje cały system – jego konstrukcja, materiały, geometria profilu, uszczelnienia, szklenie, okucia, wykonanie i przede wszystkim jakość procesu produkcyjnego oraz montażu.
Dlatego w Salamander nie patrzymy na produkt przez pryzmat jednego „magicznego” parametru. Dla użytkownika równie ważne może być to, czy w domu jest cicho, czy duże przeszklenie rzeczywiście daje więcej przestrzeni, czy okno dobrze współpracuje z architekturą budynku i jak będzie wyglądało po wielu latach. Ostatecznie klient nie kupuje przecież współczynnika Uw, ale okno i komfort życia, który to okno ma mu zapewnić.
Więcej komór, większa głębokość zabudowy, niemieckie pochodzenie – w branży nie brakuje haseł, które mają być synonimem jakości. Ile jest w nich rzeczywistej przewagi technicznej, a ile marketingu?
Sławomir Drożdżewicz: Każdy z tych elementów może mieć znaczenie techniczne, ale żaden sam w sobie nie jest gwarancją jakości. Większa liczba komór nie oznacza automatycznie lepszego systemu. Podobnie większa głębokość zabudowy nie zawsze będzie najważniejszym parametrem dla konkretnego zastosowania.
Jeżeli natomiast mówimy o niemieckim pochodzeniu, warto pamiętać, że za tym określeniem powinny stać konkretne standardy, technologia, know-how i sposób prowadzenia biznesu. Sama etykieta „Made in Germany” czy „German technology” nie może być substytutem jakości.
W przypadku Salamander mamy dodatkową przewagę: niemieckie know-how połączone z 30-letnim doświadczeniem produkcyjnym w Polsce. I właśnie takie połączenie uważam za szczególnie wartościowe. Globalne doświadczenie i technologia, a jednocześnie lokalna produkcja, lokalny rynek i bliskość naszych partnerów.
Recykling PVC bywa przedstawiany jako temat właściwie rozwiązany. Czy rzeczywiście branża może już mówić o skutecznie funkcjonującym obiegu zamkniętym? Jaką rolę odgrywają tutaj komponenty organiczne, które prezentowaliście na targach?
Sławomir Drożdżewicz: Nie powiedziałbym, że temat jest rozwiązany. Powiedziałbym raczej, że branża zrobiła ogromny krok do przodu, ale przed nami nadal dużo pracy. Recykling PVC jest jednym z elementów transformacji branży, ale coraz ważniejsze staje się szersze spojrzenie na cały cykl życia produktu – od surowców, przez produkcję, po możliwość ponownego wykorzystania materiału.
W Salamander patrzymy na ten temat również przez pryzmat nowych materiałów. Przykładem są rozwiązania wykorzystujące komponenty organiczne, takie jak łuski orkiszu. To dla nas szczególnie interesujący kierunek, ponieważ pokazuje, że innowacja nie musi oznaczać wyłącznie kolejnego, bardziej zaawansowanego rozwiązania technicznego. Innowacją może być również sposób, w jaki myślimy o materiale, jego pochodzeniu i wykorzystaniu. Naszym zdaniem właśnie tak będzie wyglądała przyszłość branży: nie tylko „bardziej energooszczędne”, ale również bardziej odpowiedzialne materiałowo produkty.
Jak Salamander buduje pozycję marki premium na rynku, na którym klient końcowy często nie wie, z jakiego systemu wykonano oferowane mu okno?
Sławomir Drożdżewicz: To rzeczywiście jedno z największych wyzwań dla marek systemowych. Klient końcowy często zna producenta okna, ale nie zna systemodawcy. Dlatego marka Salamander musi mieć wartość również wtedy, kiedy nasze logo nie znajduje się na pierwszym planie. Budujemy tę wartość przede wszystkim poprzez produkt – jego jakość, design, technologię i innowacyjność – ale również poprzez komunikację.
Po 30 latach działalności w Polsce chcemy zrobić kolejny krok: z marki znanej przede wszystkim w branży stać się marką rozpoznawalną również wśród konsumentów. Świadomość marek systemowych wśród konsumentów jest wciąż niska i chcemy to zmienić. Stąd między innymi nasza tegoroczna kampania jubileuszowa 30 lat Salamander w Polsce.
To nie jest wyłącznie kampania rocznicowa. To element szerszej strategii budowania świadomości marki. Chcemy, żeby klient, który wybiera okno, zaczął zadawać pytanie nie tylko „kto je wyprodukuje?”, ale również „na jakim systemie zostało wykonane?” Dla nas premium nie oznacza wyłącznie wyższej ceny. Premium oznacza wartość, którą klient potrafi dostrzec i docenić.
Czy w zakresie parametrów energetycznych zbliżamy się już do granic możliwości, czy systemy PVC wciąż mają duży potencjał rozwoju? Co będzie wyróżniało najlepsze rozwiązania za 5–10 lat?
Sławomir Drożdżewicz: Parametry energetyczne nadal będą się poprawiać, ale moim zdaniem sama efektywność energetyczna przestanie być wystarczającym wyróżnikiem. Jeżeli wszyscy będziemy oferować bardzo dobre parametry izolacyjności cieplnej, pytanie będzie brzmiało: co jeszcze może zaoferować okno?
W Salamander już dzisiaj widzimy kilka kierunków. To między innymi duże przeszklenia i maksymalizacja dostępu do światła, komfort akustyczny, smuklejsze konstrukcje, nowe materiały, design oraz rozwiązania odpowiadające na indywidualne potrzeby architektów i użytkowników.
Przyszłość będzie należała do systemów, które łączą wiele funkcji, a nie maksymalizują jeden parametr. Dlatego uważam, że za 5–10 lat najlepsze okno nie będzie po prostu „najcieplejszym oknem”. Będzie najlepiej odpowiadało na sposób, w jaki chcemy żyć – zapewniając światło, ciszę, przestrzeń, komfort i efektywność energetyczną jednocześnie.
Patrząc na 30 lat działalności Salamander w Polsce – z czego jest Pan najbardziej dumny i co chciałby Pan osiągnąć w kolejnym rozdziale historii firmy?
Sławomir Drożdżewicz: Najbardziej dumny jestem z ludzi i z relacji z partnerami, które udało nam się przez te 30 lat zbudować. Salamander w Polsce to dzisiaj nie tylko fabryka i technologia. To setki osób pracujących każdego dnia nad tym, żeby nasi partnerzy mogli rozwijać własny biznes. To również setki, a właściwie tysiące producentów stolarki, z którymi przez lata budowaliśmy wspólny rynek.
Mamy za sobą 30 lat doświadczeń, ale nie chcemy patrzeć na jubileusz jak na podsumowanie. Traktujemy go jako punkt wyjścia do kolejnego etapu. Chcemy, żeby firma Salamander w Polsce była jeszcze silniejszą marką – zarówno wśród producentów stolarki, jak i architektów oraz klientów końcowych.
Chcemy rozwijać technologie, ale przede wszystkim nadal wyznaczać kierunek rozwoju branży. Jeżeli za kolejne 30 lat ktoś zapyta, z czego jesteśmy najbardziej dumni, chciałbym móc powiedzieć: nie tylko z tego, jak długo jesteśmy na rynku, ale z tego, jak bardzo zmieniliśmy go razem z naszymi partnerami. I dlatego nasze 30-lecie nie jest dla nas końcem pewnego rozdziału. To początek kolejnego: Salamander – 30 lat w Polsce. I dopiero się rozkręcamy.







