Reklama
Reklama

Wywiad z dyrektorem toruńskich "Sówek"

14 listopada 2011 | Wyświetlenia: 2300
Marcin Szymanowski
fot. Fart Produkt | Marcin Szymanowski

Pobyt w Toruniu zaowocował rozmową z dyrektorem "Sówek". Marcin Szymanowski przybliża nam kulisy działania firmy.

Zaczniemy klasycznie: proszę powiedzieć kilka słów na temat historii firmy. Jak powstała działalność "Sówek"?

Nasza firma została założona w 1994 roku przez Wiesława i Grażynę Lewickich. Na początku firma zatrudniała dosłownie kilka osób, a działalność ograniczała się do produkcji żaluzji, na mocno wysłużonej maszynie. Razem z modą zmieniał (poszerzał) się również nasz asortyment o verticale czy roletki materiałowe, a następnie rolety zewnętrzne, moskitiery, plisy i bramy garażowe. Prawdziwego wiatru w żagle firma nabrała po wybudowaniu i przeniesieniu się do nowej siedziby. W chwili obecnej jesteśmy przedsiębiorstwem zatrudniającym 70 osób, posiadamy nowoczesny park maszyn, dużą flotą pojazdów oraz nieustającą potrzebę rozwoju.

Jak wyglądała produkcja i sprzedaż kiedyś, a jak wygląda to teraz? Czy dużo się zmieniło?

Na początku produkowało się tylko żaluzje i to w pięciu kolorach. Patrząc z perspektywy czasu wydaje się to nierealne, że można było zbudować firmę na tej bazie.  

W chwili obecnej, myślę, że jesteśmy jedną z niewielu firm o tak bogatym asortymencie i takiej gamie tkanin do roletek materiałowych. Oczywiście jest to wynikiem wzrostu oczekiwań klienta. Teraz nie wystarczy mieć produktu, żeby go sprzedać. Liczy się to, co klient kupuje razem z produktem, czyli: jakość, gwarancja, zadowolenie z obsługi, walory estetyczne. My staramy się to wszystko dostarczyć, dlatego nasza baza klientów stale się powiększa. Jeśli chodzi o firmę to na przełomie tych prawie 18 lat zaszły duże zmiany. Firma cały czas jest w fazie rozwoju, więc wiele się uczymy, usprawniamy pewne procesy, odwiedzamy imprezy branżowe, słuchamy co w „rynku” piszczy. W dzisiejszych czasach trzeba być przygotowanym na zmiany, bo elastyczność jest jednym z wielu czynników sukcesu.

Jak wygląda Wasza konkurencja dziś, a jak wyglądało to kiedyś, patrząc pod kątem rozwoju firmy?W momencie kiedy powstawała nasza firma na rynku nie było tak silnej konkurencji jak dzisiaj. Był oczywiście Anwis, z którym z racji położenia musieliśmy konkurować jeśli chodzi o wyrób gotowy, ale wydaje mi się, że wykorzystaliśmy szansę i dzięki mądrym decyzjom oraz inwestycjom wpisaliśmy się na stałe na mapie producentów w Polsce. Oczywiście nie można spocząć na laurach i brać dzisiejszej sytuacji za pewnik. Bez stałego rozwoju i kontrolowania rynku można szybko stracić swoją pozycję. Dla nas kluczowy jest klient i jego zadowolenie, dlatego silny nacisk kładziemy na wysoką jakość obsługi, bardzo krótkie terminy realizacji i sprawne obsługiwanie reklamacji. Tymi argumentami staramy się wygrać walkę konkurencyjną z dużymi firmami, jak i z lokalnymi producentami.

Czy w Waszym rejonie – kujawsko-pomorskim – jedynym, dużym konkurentem jest Anwis?W regionie istnieje silna konkurencja, ale często są to firmy skoncentrowane na jednej gamie produktów. Ktoś jest mocny w bramach garażowych, ktoś inny w roletach zewnętrznych, a my staramy się kompleksowo obsłużyć klienta i na tym zbudowaliśmy swoją markę.

Jak sfera konkurencji wygląda w skali ogólnopolskiej?

Tu w zasadzie jest bardzo podobnie jak na rynku lokalnym. Duże firmy docierają prawie wszędzie, natomiast praktycznie w każdym większym mieście jest lokalny producent. Nasze atuty to wysoki stosunek jakość/cena, krótkie terminy realizacji, własny transport, duży wybór, kompetentna obsługa. Tym staramy się odciąć jak największy kawałek tortu dla siebie.

Jakie są plany na przyszłość?

Firma jest w fazie rozwoju i ulepszania pewnych procesów. Wielkość firmy oraz powiększający się zasięg terytorialny sprawiły, że podjęliśmy decyzję o zakupie nowoczesnego programu komputerowego do pomocy w sterowaniu firmą. Usprawni on proces składania zamówień przez klientów, ale też wyeliminuje błędy ludzkie, mogące zaistnieć w procesie produkcyjnym. Wszystko po to, aby zwiększyć jakość naszych produktów, a tym samym zadowolenie klientów. Poza tym planujemy wprowadzenie firmy na rynek zagraniczny i pokazanie się na targach w Poznaniu w 2013 roku. Jeżeli zrealizujemy wszystkie założone cele to w perspektywie najbliższych lat czeka nas też rozbudowa firmy.

Targi to prestiżowe miejsce, ale nie widzieliśmy Was do tej pory np. na Budmie. Jakie są plany w tej kwestii? Planujecie występy na Targach?

Dotychczas nasza firma wystawiała się na lokalnych targach budownictwa w Toruniu. Targi te cieszą się sporym zainteresowaniem, ale mają ograniczone możliwości dotarcia do naszej grupy docelowej, dlatego w planach jest wystawienie Firmy na targach o znaczeniu ogólnopolskim  i międzynarodowym, czyli na poznańskiej Budmie. Myślę, że jest to dobra okazja do pokazania firmy jako rzetelnego dostawcy i nawiązania ciekawych kontaktów handlowych. Firma ma ambitne plany i jeżeli założenia w kraju i za granicą wypalą to jest realna szansa na pokazanie się na targach w Stuttgarcie za 4 lata.

Czekacie na dofinansowanie. Gdzie planujecie eksportować i jak Pan szacuje, jaka to będzie część produkcji?

Zgadza się. Złożyliśmy wnioski o dofinansowanie z Unii Europejskiej na Działanie 8.2., czyli Wspieranie wdrażania elektronicznego biznesu typu B2B oraz Działanie 6.1, czyli Paszport do eksportu. Na oba projekty mocno liczymy, ale nie uzależniamy wprowadzenia ich od otrzymania dotacji. Są to inwestycje, które zamierzaliśmy podjąć, a dotacja ma jedynie sprawić, że firma nie odczuje tego tak mocno od strony finansowej. Plany na eksport zakładają dotarcie do państw ościennych, ale mamy już też klientów we Francji czy w Holandii, także czas pokaże, jak daleko „Sówki z Torunia” dotrą ze swoimi produktami. Ciężko szacować ile procent produkcji trafi na eksport, bo dopiero zaczynamy działać w tym kierunku, ale mnie osobiście usatysfakcjonuje poziom 20-30%. Przy tej skali produkcji będzie to nie lada wyzwanie, ale ambicji nam nie brakuje.

111109 04

Nawiązując do "Sówek" – nazwa często używana w branży wzięła się z logo firmy. Skąd pomysł na "Sówkę"?

Sowa w logo to pomysł naszego szefostwa. Geneza pochodzi od tego, że sowy kojarzą się z nocą, a w naszej branży w głównej mierze chodzi o przesłanianie i zaciemnianie pomieszczeń. Ja z kolei interpretuję sowę w logo jako ptaka kojarzonego z mądrością i powtarzam, że Fart-Produkt to mądry wybór.

Tą mądrością możemy podsumować rozmowę. Dziękuje za rozmowę i życzę oczywiście sukcesów w biznesie.

FART PRODUKT SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ SPÓŁKA KOMANDYTOWA
87-100, Toruń
ul. Towarowa 3
tel.: 056 6235577
fax.: 056 6235577
Reklama