Nazwa firmy może mało kojarzy się z branżą stolarki otworowej, a główną działalnością firmy INTERSTAL jest dystrybucja oraz cięcie stali, a konkretnie blach płaskich, ale z tego surowca powstają również parapety, o których opowiada nam Prezes firmy, Pan Damian Kujawa.
Skąd pomysł, aby wejść w branżę stolarki budowlanej?
Od początku istnienia firmy zajmowaliśmy się dystrybucją stali, a konkretnie - blach płaskich. W 2001 roku zaobserwowaliśmy, że na rynku brakuje producentów parapetów blaszanych i od tego zaczęliśmy stawiać pierwsze kroki w tej branży.
Firma uruchomiła produkcję parapetów blaszanych. Mieliśmy materiał, byliśmy jego dystrybutorem. Była to naturalna ewolucja w kierunku dalszej produkcji i przetwarzania materiału.
Czy pod produkcję parapetów dostosowaliście park maszynowy, czy trzeba było kupić nowe urządzenia?
Posiadamy maszyny do parapetów zewnętrznych i do wewnętrznych. W przypadku blach są to maszyny do gięcia, natomiast w przypadku parapetów wewnętrznych został utworzony dział kamienia i jest to osobny park maszynowy.
Jeśli chodzi o PVC to wygląda to bardziej skomplikowanie, ponieważ nie posiadamy ekstruderów, jak np. Dobroplast, ale jesteśmy wyposażeni w niezbędne matryce i narzędzia. Prawo do kształtu i cały pomysł jest również naszą własnością.
Czy głównym klientem są większe inwestycje, indywidualni klienci, czy firmy budowlane?
Jeśli chodzi o dużych producentów stolarki, to większość zrezygnowała kilka lat temu z produkcji parapetów i przerzuciła ten proces na mniejsze firmy, które z nimi kooperują. Jest to wynik natury człowieka. O oknie się pamięta, natomiast o parapecie już nie. W związku z tym parapet kupuje się w momencie, kiedy montowana jest stolarka. Stąd w każdym mieście jest mały dystrybutor parapetów, który musi szybko dostarczyć produkt, bo wiadomo, że klient zapomniał zamówić parapet.
W rzeczywistości małe firmy monterskie same kupują parapety i głównie nasza oferta jest skierowana do nich, aby współpracować z tymi mniejszymi firmami, które już montują okna. Aczkolwiek detaliści w mniejszym stopniu również są naszymi klientami.
Jeżeli chodzi o parapety, to czy macie na dzień dzisiejszy sztandarowy wyrób, którym się chwalicie?
Produkty topowe zmieniały się wiele razy w historii naszej firmy. Wchodząc do okniarza nie widział Pan napisu „parapet”. Ten towar nie istniał w 2001 w sensie nazwy handlowej. Był pomijany. Były tylko reklamy okien. Później ten rynek ewoluował i gdzieś od 2005 roku pojawiały się pierwsze hasła z napisem „okna i parapety”. Także ten towar się zmieniał i popularyzował.
W związku z popularyzowaniem tego produkty, wzrastała też ochota klientów na posiadanie coraz ładniejszych parapetów. Gdzieś od 2005 roku zdecydowanie topowym wyrobem był kamień i aglomarmury. Do tej pory uważamy, że to bardzo fajny parapet i on się bardzo dobrze w naszej firmie sprzedaje. Jest ładny i tani. W tej chwili głównym produktem w naszej firmie jest nakładka renowacyjna na stare parapety. Produkujemy je co najmniej od 2004 roku, ale przeżywała różne okresy, wzrosty i upadki sprzedaży.
W tej chwili bardzo dobrze się sprzedaje. Wydaje mi się, że faktem jest dopracowanie technologii, wykruszenie się konkurencji. Ktoś by pomyślał, że jest to taki niszowy produkt. My się chwalimy nim i staramy się jak najwięcej go produkować. Ostatni rok to parapety z blachy powlekane folią dekoracyjną w kolorze drewna.
Dziękuję za rozmowę. Życzę rozwoju i sukcesów.



