Reklama
Reklama

Okno-Trend - stolarka na profilach Gealan

21 października 2009 | Wyświetlenia: 1098
091019 01
fot. Okno-Trend |

Okno-Trend produkuje okna i drzwi z PVC od 2005 roku. Firma już dziś może pochwalić się ciekawymi realizacjami. Przedstawiamy obszerny wywiad z właścicielem, Panem Piotrem Ziółek.Jak powstała firma Okno-Trend? Czyj to był pomysł?Firma „OKNO-TREND” powstała dzięki zbiegowi okoliczności, jak się później okazało szczęśliwemu dla nas zbiegowi. Jeszcze na studiach, pracując na posadzie cały czas poszukiwałem sposobu, aby zmienić swoje życie, robić coś więcej. W pewnym momencie dotarła do mnie informacja, że jedna z firm produkujących stolarkę kończy swoją działalność. Wspólnicy dzielą majątek, a to co jest niepodzielne chcą spieniężyć. Wówczas właśnie pojawił się pomysł, że warto wykorzystać nadarzającą się okazję i kupić to, co jest na sprzedaż. Razem z żoną Dagmarą podjęliśmy decyzję o założeniu działalności i zawiązaniu spółki cywilnej. Korzyść była tym większa, że jak się później okazało istniała możliwość pozostawienia produkcji w tym samym miejscu. Wynajęliśmy halę od jednego z byłych właścicieli, który w tym okresie dużo nam pomagał, z resztą  i obecnie chętnie służy dobrą radą. Z tego miejsca serdeczne podziękowania dla Pana Mieczysława. Tak więc wielkim atutem było pozostawienie linii produkcyjnej w starym miejscu.

Innym bardzo dużym, a może i największym atutem byli ludzie, którzy zostali przez nas „przejęci". Pracując całe lata w poprzedniej firmie dokładnie nauczyli się swojego rzemiosła. To bardzo dobrzy fachowcy, z resztą pracują w firmie OKNO-TREND do dnia dzisiejszego. Tak więc okoliczności powstania firmy były bardzo zachęcające. Mieliśmy dużo szczęścia, przy czym szczęście trzeba było sobie zorganizować i wykorzystać. To nie przysłowiowa manna spadająca z nieba. To umiejętność znalezienia się w odpowiednim czasie i miejscu, i spotkania tam właściwych ludzi.

Takie właśnie były początki, oczywiście te pozytywne, do mniej barwnej strony z pewnością można było zaliczyć poszukiwanie źródeł finansowania, znalezienie banku, który zechciałby udzielić kredytu nowopowstałej firmie. Stres związany z zastawieniem wszystkiego co się ma. Perspektywa wylądowania pod przysłowiowym mostem, gdyby inwestycja okazała się klapą, bardzo skutecznie motywowała do działania, ale to już zna każdy, kto kiedyś zakładał własną firmę.Jaki jest główny profil waszej działalności?Produkujemy stolarkę z PCW i Aluminium. Jeżeli sprzedajemy ją inwestorowi, to z zasady wraz z montażem. Wśród odbiorców są klienci indywidualni, spółdzielnie mieszkaniowe, developerzy, firmy prywatne. Są również dealerzy, którzy się u nas zaopatrują, wówczas pozostawiamy montaż w ich kwestii.Ofertę macie bogatą. Z jakich profili korzystacie przy produkcji?Czy mamy bogatą ofertę? Jeżeli tak jest ona postrzegana to bardzo się cieszę. Oferujemy taką gamę produktów, aby w jak największym stopniu sprostać oczekiwaniom naszych klientów, to z jednej strony. Z drugiej zaś nie można mieć wszystkiego, co jest oferowane na rynku. To co posiadamy jest czymś w rodzaju „złotego środka”.Produkcję stolarki PCW opieramy na profilach niemieckiej firmy GEALAN. Oferujemy wyroby wykonane w systemie S3000 i S8000. Oczywiście wszystko to w pełnej gamie kształtów i kolorów, gdyż obecnie, bardzo często klienci indywidualni wybierają stolarkę nietypową: koła, łuki, trójkąty itd. Udział stolarki kolorowej i nietypowej to około 35% całej produkcji PCW.Produkcję stolarki lub – jak kto woli – ślusarki aluminiowej opieramy na systemach firmy ALUPROF. Tutaj z kolei podzielić można nasze wyroby na te przeznaczone do wnętrz tzw. „stolarkę zimną” wykonywaną w systemie MB-45, oraz „stolarkę ciepłą”, gdzie trzon naszej produkcji stanowią wyroby w systemie MB-60.To chyba wszystko co można w skrócie powiedzieć o naszej ofercie. Więcej informacji znajduje się na naszej stronie www.oknotrend.com.plCzym wasze produkty wyróżniają się na rynku i w jaki sposób zachęcacie potencjalnego klienta do zakupu?To, na czym od początku nam zależało rozpoczynając działalność, to jakość oferowanej stolarki. Nawet jeśli odbywało się to kosztem ilości wyprodukowanych sztuk. Woleliśmy bowiem, aby nasza firma wyprodukowała mniej wyrobów, ale były one dopracowane, można powiedzieć „dopieszczone”. Co jak widać sprawdza się – stali partnerzy znają nas z solidności, a nowi są mile zaskoczeni jakością.To co pozostawiamy u klienta po wyjściu ekipy montażowej jest czymś w rodzaju podpisu, świadectwa tego co robimy i jak to robimy. Tym właśnie się wyróżniamy. Nigdy nie zależało nam na tym, aby sprzedawać jak najwięcej, brać wszystkie realizacje jak leci, hołdując zasadzie 3 x C (Cena Czyni Cuda). Osobiście uważam, że ceną sprzedaje ten, kto nic nie potrafi i niczego nie ma w zamian do zaoferowania. Może on jedynie zejść do takiego poziomu, na którym zostanie zaakceptowany przez odbiorcę. Jest to równia pochyła, która często prowadzi do katastrofy. W interesach obie strony powinny być wygrane i zadowolone ze współpracy, tylko tak można budować firmę  i rozwijać się.A jak zachęcamy potencjalnego klienta do zakupu? To proste, oferujemy mu to, czego dokładnie pragnie. Poza najniższą ceną na rynku. Jesteśmy pod tym względem elastyczni, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto cię przebije o przysłowiową złotówkę. Są firmy, które brylują w najniższych cenach, ale jakim kosztem? O tym z pewnością mogą powiedzieć klienci, którzy nabyli wyroby, które są oknami tylko z nazwy.Jak wygląda wasz park maszynowy? Czy jest to nowoczesna lina produkcji? Planujecie inwestycje w park maszynowy? Wysoka jakość jaką chcieliśmy utrzymać przy produkcji pociągnęła za sobą konieczność zakupu nowych maszyn. Z bogatej oferty jaka była na rynku wybraliśmy firmę Schüring. Jej postanowiliśmy zaufać i jak czas pokazał był to trafny wybór. Wymianę parku maszynowego rozpoczęliśmy w 2006r. od frezarki do odwodnień. Potem przyszedł czas na zgrzewarkę, czyszczarkę CNC, listwiarkę, stół do okuwania, klamkownicę, na automacie do przykręcania wzmocnień skończywszy, który zakupiony został w roku ubiegłym. Tak więc najstarsza maszyna ma około 3 lata. Sprawne i nowe maszyny czynią produkcję wydajną, no i oczywiście umożliwiają utrzymanie wysokiej jakości.Co do planów, to i owszem nosimy się z zamiarem zakupu kolejnych maszyn, i to jeszcze w tym roku. Tym razem będą to maszyny do produkcji stolarki aluminiowej.Jaką macie strategię sprzedaży?Swoje wyroby sprzedajemy bezpośrednio klientom indywidualnym, instytucjom, deweloperom, jak również dealerom do dalszej odsprzedaży. Zasada jednak jest zawsze taka sama, to oni – Klienci są sensem i celem naszego funkcjonowania. Dokładamy wszelkich starań, aby sprostać oczekiwaniom, jakie mają wobec nas nasi partnerzy. Nie wyobrażam sobie, aby po zakończeniu danej transakcji (bez znaczenia czy dotyczy kilkuset złotych czy kilkuset tysięcy), klient miał jakiekolwiek obiekcje. Działać tak, aby klient był pewien o trafności zakupu stolarki w naszej firmie. Zadowolony klient, który nas poleci jest bardziej wiarygodny niż najlepsza reklama, no i trzeba pamiętać o tym, że utrzymanie wiernego odbiorcy jest o wiele tańsze niż zdobywanie nowych. Nie oznacza to, że nie staramy się docierać do kolejnych, jest wiele sposobów na zaistnienie w świadomości klienta. Z doświadczenia możemy powiedzieć, że olbrzymią siłę ma internet w szerokim tego słowa znaczeniu – nie tylko strona www. Należy jednak pamiętać, że jest to „broń obosieczna” pomaga wypromować firmę, ale też niezadowoleni konsumenci potrafią sprawić, że popadnie ona w tarapaty. Bardzo trudno jest bowiem walczyć z negatywną opinią, jeśli taka zaistnieje w sieci.Czy pojawiły się jakieś nowości w waszej ofercie w ostatnim czasie?W ubiegłym roku były dość poważne plany rozpoczęcia produkcji rolet zewnętrznych, ale zostały one przesunięte na rok obecny. W tym zaś, sytuacja na rynku sprawiła, że skupiliśmy się na obecnej produkcji.Jakie ciekawe realizacje macie na swoim koncie?Należy pamiętać, że jesteśmy małą firmą o zasięgu lokalnym, z tego też powodu nie mamy na swoim koncie realizacji, o których głośno byłoby w branży. Ograniczenia finansowe i technologiczne sprawiają, że spektakularne projekty o milionowych wartościach pozostają w chwili obecnej poza naszym zasięgiem.Nie zapominamy również o ostrożności w zawieraniu kontraktów z nowymi partnerami. Zatory płatnicze stały się ostatnio poważnym problemem. Opóźnienie w płatnościach, wstrzymanie źródeł finansowania, co gorsze bankructwo płatnika może być źródłem poważnych kłopotów. Parę ostatnich naszych realizacji pokazanych jest na zdjęciach, są wśród nich szkoły, bloki mieszkalne i sklepy. Oczywiście nie budowaliśmy tych obiektów, ale dostarczaliśmy i montowaliśmy w nich naszą stolarkę.Co planujecie w najbliższym czasie? Wspomniał Pan o produkcji z aluminium.Zobaczymy jak sytuacja wyglądać będzie w roku 2010. Obserwując branżę można pokusić się o wnioski, że to właśnie przyszły rok może okazać się bardzo interesujący, co wcale nie oznacza, że będzie on dobry dla wszystkich. Budownictwo zawsze reagowało na sytuację gospodarczą z opóźnieniem. Oczywiście, mamy plany rozwoju, skierowane w stronę produkcji z aluminium. Uważam, że na tym polu jesteśmy w stanie się rozwinąć, ale jak powiedziałem wcześniej, decyzje z tym związane będziemy podejmować za pewien czas w oparciu o informacje płynące z rynku.Czy jako konkurencje bardziej postrzegacie firmy z waszego województwa, czy z całego kraju? Planujecie rozszerzyć działalność poza województwo Lubelskie?Obecnie nie ma większego znaczenia z jakiej części kraju jest dana firma. Poza wyrobami lokalnych producentów, których z oczywistych względów jest najwięcej. W Lublinie można kupić stolarkę pochodzącą począwszy od Białegostoku, aż na Krakowie kończąc. Co do ekspansji na kraj, to jest jeszcze sporo do zrobienia na rynku lokalnym  i w najbliższej przyszłości na min właśnie będziemy skupiać swoją uwagę. Nie oznacza to jednak, że nie mamy na swoim koncie realizacji w innych województwach. Priorytet ma jednak rynek Lubelski.Jak aktualna koniunktura na rynku przekłada się na waszą sprzedaż?Od czasu założenia firmy wzrost sprzedaży był bardzo dynamiczny. Rok 2008 okazał się rekordowy. W obecnym dynamika ta została przyhamowana i planujemy powtórzyć wynik z 2008 roku. A zatem plany wzrostu sprzedaży jakie były w roku ubiegłym musieliśmy skorygować. Z jednej strony pozostaje pewien niedosyt z tego tytułu,  z drugiej zaś świadomość pozostania w grze na dotychczasowym poziomie pozwala patrzeć  z optymizmem na lata kolejne.Cięcie wydatków to najczęstsza reakcja właścicieli firm na wszechobecny kryzys finansowy. Jednak są dziedziny, w których zmniejszanie wydatków może przynieść skutki odwrotne do oczekiwanych. Dokładnie tak jest z reklamą. Z badań Ad-ology Research wynika, że dla 56% ludzi spadek intensywności reklamy oznacza problemy firmy, a dla 15% ostatnie jej tchnienie. Jak Pan się do tego odnosi?Jak dokładnie zależność ta przekłada się w praktyce? Na takie pytanie prawidłowo odpowiedziałby właściciel firmy, który takie cięcie wydatków na reklamę przeprowadził. My staramy się utrzymać wydatki związane z tą częścią działalności na niezmienionym poziomie. Oczywiście następują przesunięcia środków z mniej skutecznych działań w stronę tych, które uważamy za bardziej owocne, ale ogólnie bilans pozostaje niezmienny. Moim zdaniem największym grzechem organizacji jest brak działań na zmieniające się warunki. Nie można tak samo działać w dobie prosperity i w czasie kryzysu. Należy sprecyzować jak w tym czasie zmienił się klient, jego wielkość i zasobność portfela. Wiedząc to, pozostanie podjąć odpowiednie działania marketingowe, ale czy akurat zmniejszenie wydatków na reklamę jest tym czego potrzeba organizacji, aby przetrwać kryzys? Z tym bym polemizował.Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów                                            

red. Marcin Izydorczyk

                                                                                                                      oknonet.pl

Reklama