Jakiś czas temu Pan Jacek Gromniak, dotychczasowy Dyrektor Somfy Sp. z o.o., został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Anwis. Dlaczego podjął taką decyzję? Zapytajmy.
Panie Jacku, ustępuje Pan z funkcji dyrektora zarządzającego Somfy Sp. z o.o. po 13 lat. Trudno było podjąć taką decyzję?
Decyzja była trudna... podejmowałem ją prawie półtora roku, gdyż mniej więcej tyle czasu minęło od momentu, w którym Pan Antoni Wiśniewski, były właściciel Anwis, zaproponował mi przyjście do swojej firmy. Somfy do bardzo dobry pracodawca, ciężko było zamienić stabilizację, oswojone otoczenie, zostawić pewien dorobek na, co by nie powiedzieć, wielką niewiadomą.
A dlaczego zdecydował się Pan związać swoją przyszłość akurat z Anwis?
Podaż zetknęła się z popytem. Anwis potrzebował takiej osoby jak ja. Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że była to dobra decyzja dla obu stron. Z kolei moja kariera w Somfy osiągnęła pewien punkt krytyczny; dałem spółce przez te 13 lat wszystko, co miałem najlepsze, przyszła chyba kolej na nowe rozdanie.
Jakie są Pana pierwsze cele po objęciu sterów nad Anwisem?
Primum non nocere. Anwis to bardzo dobra firma, doskonale sobie radzi na rynku i dynamicznie się rozwija. Należy podtrzymać ten trend i bardzo uważać, aby zmiany, które z pewnością są konieczne, były wprowadzane w sposób przynoszący korzyści, a nie straty. Na razie, poza paroma kosmetycznymi posunięciami, jesteśmy w fazie przygotowywania nowej strategii, na bardziej śmiałe działania przyjdzie jeszcze czas.
Czy zatem z czasem możemy spodziewać się znacznych zmian w ofercie czy funkcjonowaniu na runku firmy?
Zmiany będą, ale zasadniczego profilu obecności Anwis na rynku zmieniać nie będziemy. Będziemy robić to, co do tej pory, z tym że lepiej, sprawniej i ku większemu zadowoleniu klientów. Główny nacisk położymy na rozwój produktów. Chcemy być w czołówce technicznej i technologicznej, nie zapominając o gustach naszych klientów i trendach mody.
Jakie są Pana największe obawy w kontekście stojących przed Panem nowych zadań?
Obawy maja raczej charakter ogólny niż związany z konkretnym zagrożeniem wewnętrznym. Coraz bardziej niepewna sytuacja polityczna na naszym kontynencie, groźba destabilizacji i załamania rynku budzi moje największe obawy. Jako urodzony optymista, wierzący we własne siły, uważam, że z resztą dam sobie radę.
Jakby Pan ocenił obecny rok pod katem branży? To dobry okres czy może być lepiej?
Pomijając rozwój sytuacji na Wschodzie i związane z tym perturbacje u tych, którzy prowadzą tam interesy, można by powiedzieć, że jest to bardzo dobry rok. Rynek wewnętrzny rośnie tak, jak cała nasza gospodarka, coraz bardziej ujawnia się nasza (i Czechów) przewaga konkurencyjna na rynku europejskim. Od zawsze twierdziłem, że przemysł osłonowy w Europie na przeciągu najbliższych 10-15 lat zostanie zdominowany przez Polaków i Czechów. Mamy silną przewagę kosztową i jednocześnie osiągnęliśmy poziom technologiczny nie niższy niż na Zachodzie. Kolejne lata powinny przynieść przewagi również i na tym polu.





