Dystrybutorów klamek i okuć drzwiowych na rynku nie brakuje. Co jednak zrobić, aby z roku na rok nie tracić klientów, a wręcz przeciwnie, mimo kryzysu, zaskakiwać ich stale czymś nowym? O tym, jak przetrwać i dlaczego prowadząc własny biznes nie wolno stać w miejscu, opowiedział nam Pan Maciej Majewski, właściciel firmy Mline.
Jak został Pan przedsiębiorcą?
Pomysł na własną działalność powstał 6 lat temu, gdy pracowałem w firmie AXA-MAG. Po rozmowie z prezesem tej firmy, Panem Brinkmanem, rozpocząłem współpracę jako Partner Handlowy. Wreszcie mogłem podejmować własne, niezależne decyzje. Postawiłem na bliższe relacje z klientem, monitorowanie jego potrzeb i kontrolę rynku.
Czy początki były trudne?
Patrząc z perspektywy czasu, musiałem się wiele nauczyć: pilnować realizacji zamówień, ewentualnych reklamacji, stanów magazynowych oraz płatności. Później zacząłem szukać i nawiązywać współpracę z innymi firmami dostarczającymi klamki i okucia. Poszukiwałem nowych kontrahentów, nowych systemów. Po dwóch latach działalności firma się na tyle rozbudowała, że zaprosiłem do współpracy mojego przyjaciela, Tomasza Kokoszę, z którym pracuję do dziś. Wraz z dynamicznym rozwojem rynku poszerzyłem ofertę o klamki dla klientów z każdego segmentu finansowego, jak również o akcesoria drzwiowe. Nawiązaliśmy współpracę z największymi salonami w Polsce południowej i wschodniej, a także z architektami oraz firmami budowlanymi.
Co jest najważniejsze w tym biznesie, czy faktycznie zawsze trzeba stawiać na oryginalność produktów?
Wyjątkowość w produktach to cecha uboczna. Bardziej liczy się stosunek do ludzi oraz jakie się ma z nimi relacje. A posiadać te dwie rzeczy na raz, to ideał. Mamy sygnały od klientów, którzy widzieli naszą ofertę i chcą współpracować, lub kupić nasz asortyment, a to oznacza, że nasza praca nie poszła na marne.
Czy miniony rok był dla Pana firmy ciężki?
Rok 2010 został zamknięty na plusie, co mnie osobiście bardzo cieszy. W porównaniu do lat ubiegłych – nie należał on do łatwych. Widoczne zmiany w gospodarce, ciągłe straszenie kryzysem, irracjonalna polityka cenowa firm pokrewnych, wahania kursu waluty czy wysokie wymagania stawiane ubiegającym się o kredyt na mieszkanie spowodowały duże zawirowania. Obawialiśmy się jaka będzie sprzedaż, jeśli brakuje klientów w salonach i realizowana jest mniejsza ilość inwestycji. Na szczęście nasi odbiorcy tez mieli tego świadomość i wspólnie udało się nam to przetrwać.
Co jest tajemnicą Pana sukcesu?
Z pewnością sukcesem było i jest utrzymanie się w niepewnych czasach handlu. Jednak myślę, że głównym sukcesem firmy jest bezpośredni kontakt z klientem i to, że moi partnerzy to doceniają. Kontrahenci, dzięki którym mogłem rozpocząć działalność i prowadzę ją do dnia dzisiejszego, są motorem moich działań. Trzeba zwracać uwagę na rozmowy z nimi, oczekiwania ich oraz ich klientów, na mody rynkowe. Przed wprowadzeniem nowości do naszej oferty pytamy zawsze naszych klientów o zdanie. Ich opinia jest dla nas najważniejsza, dlatego korzystamy wyłącznie ze sprawdzonych dostawców czy producentów. W większości są to firmy krajowe, które zapewniają nam stałość dostaw, są elastyczne i realizują dla naszych klientów nieszablonowe zamówienia.
Kolejny krok?
Obecnie nasza główna działalność pozostała beż zmian: obsługujemy i zaopatrujemy klientów w okucia drzwiowe oraz okienne. Ponadto przygotowujemy nową witrynę (www.inhotel.com.pl), gdzie zaprezentujemy nowości z zakresu systemów hotelowych na kartę chipową oraz zbliżeniową. Zamki hotelowe to dziedzina, która bardzo dynamicznie się rozwija i znajduje poparcie wśród inwestorów hoteli, moteli czy pensjonatów. Mam nadzieję, że to narzędzie pozwoli naszym obecnym i przyszłym klientom dokonać optymalnego wyboru i zaprosić nas do współpracy przy inwestycjach. Posiadamy bogate doświadczenie w realizacji obiektów hotelowych, a zadowolenie naszych klientów jest najlepszym argumentem, że obraliśmy właściwy kierunek działań.
Dziękuję za rozmowę



