Reklama
Reklama

3 lata Plastico - Wiesława Wędołowicz

29 grudnia 2008 | Wyświetlenia: 5861
wieslawa wedolowicz
fot. Plastico |

Dokładnie 3 lata temu, 9 grudnia 2005 roku, rozpoczęła swoją działalność firma PLASTICO z Kołobrzegu. O krótkiej, ale ciekawej historii firmy, planach na przyszłość i pomysłach jak rozbawić branżę rozmowa z Wiesławą Wędołowicz, Prezesem Zarządu firmy.

Firma PLASTICO działa trochę inaczej niż większość firm w branży...

Plastico to firma o akcjonariacie pracowniczym. Jesteśmy przykładem, że nabyte doświadczenie z poprzednich lat w tak pomyślanym związku pracowniczym może stworzyć nowoczesną, prężną i o dużym entuzjazmie firmę. Czy nam się udaje? Po drodze są oczywiście zgrzyty i potknięcia, ale staramy się, aby atmosfera była prawie jak w rodzinie.  W efekcie wykonujemy kawał  solidnej roboty.

Proszę opowiedzieć o Waszych produktach.

Oczywiście zajmujemy się stolarką PCV. Chcemy,aby trafiał do nas klient, który potrzebuje produktu nietypowego, trudnego do wykonania. Często się zdarza, że nawet konkurencja zamawia u nas niektóre produkty. To świadczy o tym, że technologicznie osiągnęliśmy poziom najwyższy. W ciągu 3 lat wdrożyliśmy system informatyczny, który pozwala naszym klientom i partnerom w całej Polsce obserwować w czasie rzeczywistym to, co się dzieje na produkcji. Informacja między nami a naszymi klientami jest szybka, precyzyjna i oczywiście transparentna. Tak chcemy budować naszą markę. Uczciwie budujemy relacje  z naszymi partnerami. Wdrożenie zrobiliśmy przy pomocy firmy Winkhaus i ich programu WH Okna. Tutaj wielki ukłon w stronę tej firmy, bo to co osiągnęliśmy jest nie lada wyczynem. Wdrożyliśmy cały system i dzisiaj jesteśmy jedną z najnowocześniejszych firm w Europie, o czym świadczą przyznane nam certyfikaty.

Różne plotki krążyły na temat firmy Brokat. Czy może Pani raz na zawsze powiedzieć jak to było naprawdę? Jak Pani to widziała?

Była to bardzo duża firma, której bankructwo odbiło się echem na rynku. O konkretne powody bankructwa należy spytać Pana Grochowskiego, gdyż była to jego firma. Kiedy powstała firma Plastico, było wiele domysłów, że to jest cicha spółka Pana Grochowskiego. Konkurencja mówiła o nas dużo niedobrego. Ale minęły już 3 lata i myślę, że naszym działaniem pokazaliśmy, kim jesteśmy, w jaki sposób prowadzimy firmę i w jaki sposób obsługujemy rynek.

Staramy się, aby nasz produkt był niezwykle uczciwy. Dzisiaj wiemy, że jest dużo nierzetelnych producentów okien. Oszczędzają na stalowych wzmocnieniach, na liczbie zaczepów obwodowych itd. Na tych niewidocznych dla klienta elementach. Plastico poszło zupełnie inną drogą. Budujemy silną markę bardzo dobrych okien. Staraliśmy się od początku pokazać, że jesteśmy innowacyjną firmą. Jako pierwsi na rynku wprowadziliśmy metodę wklejania szyb. Do dzisiaj ta technologia jest u nas stosowana w sytuacjach, kiedy konstrukcje są tak wymyślne, że tylko wklejenie szyb w  profile pozwala  na realizację projektu.

Rynek był na pewno ostrożny wobec tego, co się stało, wobec nas. Ale po tych trzech latach pokazaliśmy co potrafimy i jak chcemy działać. Jesteśmy pomocni dla naszych partnerów handlowych.

Jak ocenia Pani obecną sytuację na rynku?

Oczywiście martwię się tym. Mam taki pomysł racjonalizatorski, aby stworzyć komisję nadzoru okiennego, tak jak banki mają Komisję Nadzoru Finansowego, która każe im wyceniać swoje produkty i udzielać określonych marż. Dzisiaj widzimy, że na naszym rynku podaż już wielokrotnie przekroczyła popyt i bez zdobywania dobrej, silnej marki, tworzeniu przewagi konkurencyjnej w sferze produktów i innowacyjności nadążającej za europejskimi trendami można zapomnieć o pozycji na rynku. Nie życzę nikomu aby przeżył to, czym te permanentne obniżki cen mogą się skończyć.

Pani jest prezesem zarządu . Czy kieruje Pani firmą „kobiecą ręką” ?

Jest bardzo różnie.  Ale głównie jest to normalnie zarządzanie. Na hali produkcyjnej czasem trzeba przeklnąć. W sytuacji, gdy dużo Polaków wyjechało na Zachód, ja nie miałam problemów z zatrudnieniem, co świadczy o tym, że jednak umiemy się dogadywać. Wypracowaliśmy sobie taką normalność w kontaktach. Mówimy o tym co chcemy zrobić, co możemy zrobić. Myślę, że ludzie chcą tak pracować.

Dzisiaj mija trzy lata… jak świętowaliście?

Tak, dzisiaj jest 9 grudnia.  3 lata temu zarejestrowaliśmy Plastico. Dziś kupiliśmy torciki, ale latem zrobiliśmy spotkanie dla naszych klientów. Jako, że jesteśmy nad morzem, odbyły się igraszki wodne. Bawiliśmy się fantastycznie. Poza pracą lubimy się też bawić. Mamy nadzieję, że będziemy przykładem takiej fajnej, średniej firmy, oferującej dobry produkt, obsługującej klientów na wysokim poziomie merytorycznym na rynku polskim i zagranicznym.

Proszę sobie wyobrazić, że rozmawiamy za 10 lat. Czy wtedy Plastico będzie spółką akcyjną?

Zastanawiamy się nad pozyskiwaniem środków finansowych w ten sposób. Rozpatrujemy wiele dróg. Oczywiście wybierzemy tą najlepszą. Dzisiaj wiemy, że wejście na giełdę nie zawsze jest korzystne. Na pewno chcemy rozszerzyć naszą ofertę o produkty aluminiowe i drewniane. To są poważne, duże plany. Kiedyś dostałam takie piękne życzenia: „aby zawsze była Pani we właściwym miejscu i czasie, z właściwymi ludźmi u boku”. I myślę, że właśnie to mi się udało w życiu.

Wydaje mi się, że to Pani jest takim ładunkiem energii w firmie…

W dużej mierze tak, ale cały zespół jest fajny. Wymyślamy sobie różne rzeczy, np. maliny. W trakcie ostatniego spotkania w Kołobrzegu zrobiliśmy konkurs anegdot dla naszych partnerów handlowych. Niektóre były niesamowicie śmieszne. Spotkanie prowadził kabaret Koń Polski. Oni od razu wprawili naszych partnerów, zresztą i mnie i każdego tam obecnego w taki świetny humor i przeprowadzili ten konkurs malin. Lubię, żeby było wszystko na wesoło. Muszę o jednej anegdocie opowiedzieć, bo ona jest tak świetna. Zresztą zajęła pierwsze miejsce.

Przychodzi klient do punktu sprzedaży i pyta się tak: - Czy mogłaby mi pani wycenić okno? - Jakie? - Moja żona kupuje na nie 3 metry firanki.

Prowadząc te biznesy rodzą się anegdoty sytuacyjne. Podczas naszych spotykań z klientami musi być wesoło, śmiesznie. W pracy jest wystarczająco dużo problemów. Po kilkunastoletnich doświadczeniach  zebrało się ich tyle, że można by o tym fascynującą książkę  napisać.

Pani Wiesławo, oprócz rozwoju firmy, życzymy: „aby zawsze była Pani we właściwym miejscu i czasie, z właściwymi ludźmi u boku” - dziękuję za przemiłą rozmowę.

rozmawiała red. Karolina Cetera

redakcja oknonet.pl

Reklama