Reklama
Reklama

Zbudował marketing drugiej firmy na świecie

6 grudnia 2007 | Wyświetlenia: 5542
9 5
fot. FAKRO |

Kiedy 13 lat temu, pojawił się na liście pracowników jako numer 48 (dziś ta liczba oscyluje wokół 3000) nie spodziewał się chyba, że będzie można o nim bez przesady powiedzieć: „ten, który zbudował marketing drugiej firmy na świecie”.

Rozmowa z Januszem Komurkiewiczem szefem marketingu firmy FAKRO.

Andrzej Kubicki: W jakim momencie działalności firmy Pan się pojawił i dlaczego?

Janusz Komurkiewicz (FAKRO): Firma FAKRO została utworzona w 1991 roku, czyli dokładnie 16 lat temu, a ja pojawiłem się w 1994r., czyli 3 lata po rozpoczęciu działalności firmy. Dlaczego się pojawiłem? Dlatego, że prezes dojrzał potrzebę stworzenia działu marketingu. On sam jest z krwi i kości konstruktorem, pomysłodawcą produktów, które opracowują potem całe sztaby ludzi. Natomiast nie istniała żadna komórka marketingowa. Nie byłem osobą z bardzo wielkim doświadczeniem, byłem praktycznie rok po studiach technicznych (inżynieria elektryczna) na Politechnice Krakowskiej. Okazało się, że zadanie odpowiada mojemu charakterowi. Wtedy podjąłem ryzykowny krok bo to zupełnie inna branża, ale jak się okazało to było dobre posunięcie.

A.K.: Czyli branży okiennej uczył się Pan tutaj?J.K.: Zdecydowanie tak. Na początku brakowało doświadczenia, ale poczułem się „jak ryba w wodzie”. Tu jest ogromna potrzeba wielu kontaktów z ludźmi, ale ważne są też własne zdolności organizacyjne. Jest to praca w terenie, gdzie odbywają się przeróżne imprezy plenerowe, czy programy marketingowe, więc to mi odpowiadało. Natomiast branża się tworzyła, marketing 15 lat temu w Polsce praktycznie nie istniał - to nie był profesjonalny marketing, tego trzeba było się uczyć – albo w szkole, albo na żywym organizmie. W tym celu poszedłem na podyplomowe studia z marketingu i zarządzania, aby tą wiedzę teoretyczną uzupełnić. Jednak uważam się za lepszego praktyka, myślę że to jest w tym wszystkim najważniejsze.

A.K.: Czym się różni dzisiejszy Janusz Komurkiewicz od tamtego, to FAKRO od tego z początku lat 90-tych?

J.K.: Niektórzy mnie pytają czy przez 13 lat można się dobrze „bawić w pracy” i być z niej zadowolonym. Uważam, że ja tak naprawdę co roku pracuję w nowej, innej firmie. Powiedzieć, że jest różnica między tym co teraz, a tym co 13 lat temu to... mało! To jest przepaść! Ale na naszym rynku, jeśli chodzi o polską gospodarkę i działania marketingowe, co roku jest rewolucja. Bardzo szybko się rozwijamy. Gdy zacząłem pracę, byłem na liście 48 osobą przyjętą do firmy, dzisiaj jest ich prawie 3000. Ten rozwój jest ogromny i dynamiczny w każdym zakresie. Większość tych osób pracuje na produkcji, ale te proporcje się zmieniają – szczególnie ostatnio w strukturach administracyjnych, handlowych i marketingowych.

A.K.: Firma FAKRO w swojej branży zajmuje II miejscu na świecie. Marketing jest ważnym elementem tego sukcesu. Można powiedzieć wręcz, że to Pana zasługa.J.K.: Na pewno nie zrobiłem tego sam. Postępował naturalny proces rekrutacji osób i budowania struktur marketingowych. Z drugiej strony istotną rolę odgrywa tu osoba prezesa, bo to jest świetny fachowiec. Osoba, która ma doświadczenie, nie jest w stanie sama zbudować czegokolwiek, jeżeli nie ma akceptacji prezesa firmy. Jako szef marketingu mam idealną sytuację, ponieważ Ryszard Florek jest urodzonym marketingowcem. On po prostu „czuje”, jak firma może się rozwijać, jakie są czynniki, które decydują o rozwoju. On stawiał na marketing od zawsze. Z szefem rozumiemy się pod każdym względem. Miałem zielone światło do ogromnych działań, ale oczywiście to były działania, które wynikały z różnych strategii, które były wspólnie rozwijane w ścisłej z nim współpracy. Oczywiście mój udział na pewno jest ogromny, ale myślę, że dominowała nad tym osobowość Ryszarda Florka.

A.K.: Na czym polega tajemnica takiego sukcesu marketingowego? J.K.: Na to składają się co najmniej dwa czynniki. Pierwszy z nich nazywam marketingiem totalnym. Stosujemy wszystkie dostępne metody marketingu i promocji – od najbardziej skomplikowanych po najprostsze, ale staramy się wyważyć, co w danym momencie może przynieść najlepszy efekt. Nie stawiamy na jednego konia, np. programy lojalnościowe tak, a reklamy telewizyjne nie. Staramy się wykorzystać w odpowiednich proporcjach wszystko, co jest w danej chwili dostępne, uwzględniając naszą pozycję na rynku, zapotrzebowanie, oraz zaplecze finansowe. Drugim czynnikiem jest ogromna odwaga i determinacja Ryszarda Florka – to jest klucz do sukcesu. Prezes nie bał się inwestować w to, w co wierzy. Doskonałym przykładem jest fakt, że jesteśmy pierwszą firmą w Polsce, która zaczęła stosować impregnację próżniową. On wiedział, że pozwoli nam to bardzo szybko rozwijać się, bo w przyszłości nie będziemy mieli problemów z reklamacją na drewno. Wtedy były to ogromne pieniądze, ogromna inwestycja – zakup komór do impregnacji próżniowej, szef postawił wszystko na jedną szalę, wbrew opiniom pozostałych członków zarządu. Naszą siłą jest to, że wprowadziliśmy pewien standard w dziedzinie okien dachowych. Kolejny przykład to własny piec do hartowania szkła, które wprowadziliśmy pierwsi jako standard, to za nami poszli następni. Naszą siłą są też bardzo szybkie decyzje.

A.K.: Cechą takich osób jak Ryszard Florek, jest to, że nawet „balansując na linie” nie paraliżuje ich strach. Oni się nad tym nawet nie zastanawiają, mimo zachowawczych głosów otoczenia.J.K.: Tak, to prawda. Ryszard Florek ma ogromną charyzmę, ale wielką odwagę i determinację w podejmowaniu decyzji, ale też coś rzadkiego... intuicję.

A.K.: Co by Pan poradził inny szefom do spraw marketingu?J.K.: Obserwuję bardzo dużo firm mniej lub bardziej zaprzyjaźnionych, które śledzą nasze działania. Zapoczątkowaliśmy wiele standardów, nie tylko szyby hartowane i impregnację próżniową. Dziś niewielu o tym pamięta, ale my zapoczątkowaliśmy zewnętrzną wizualizację produktu w składach budowlanych. Za nami poszli inni, nie mówię tylko o producentach okien. Myślę, że innowacyjność jest naszą siłą, naszym kluczem. Na początku łatwo podążać za liderem i wprowadzać nowe działania, ale siłą jest wyróżnianie się na tle innych, a można się wyróżnić przez innowacyjność. To jest zauważane przez sieć handlową, przez dostawców, a także przez klientów.

A.K.: Co Pan uważa za swój największy sukces?J.K.: To, że jesteśmy bardzo rozpoznawalni i to coraz szerzej jako biznes z ludzkim obliczem.

A.K. Skromnie Pan to ujął i jednym zdaniem... Więc może ja się podzielę tym, co myślę w tej sprawie. Największy podziw mam za to, że udało się się Panu - abstrahując od tego, że to prawda, spowodować to, że jeśli ktoś w Polsce (polityk, biznesmen czy zwykły człowiek) chce podać wzór etycznego sukcesu biznesowego to mówi: „Florek”.J.K.: Myślę, że jego osobowość jest tutaj kluczem i jest to niekwestionowany lider, który pociągnął za sobą grupę osób, które stały się liderami w swoim zakresie. W zakresie handlu prezes budzi ogromny szacunek wśród nas pracowników. Jest osobą naturalną i pracuje z pasją, którą zaraża. Ja do tego stopnia jestem zafascynowany oknami do poddaszy, że wymyślając projekt swojego domu budowałem go wręcz jako ekspozycję naszych okien. Zastosowałem w sumie 17 okien dachowych, wszystkie rodzaje, w różnych pomieszczeniach, na różnych wysokościach. Chciałem przełożyć pasję pracy na życie codzienne. Chciałem doświadczyć walorów tych okien, o których na co dzień opowiadam. Nie jestem zresztą tutaj wyjątkiem, wiele osób u nas również żyje swoją pracą...

FAKRO Sp. z o.o.
33-300, Nowy Sącz
ul. Węgierska 144a
Reklama