LiSEC jest międzynarodowym przedsiębiorstwem specjalizującym się produkcji maszyn i oprogramowania do obróbki szkła. Firma ma swój oddział w Warszawie, którego dyrektorem zarządzającym jest Karol Mielnik. Zaprosiliśmy go do rozmowy.
Zacznijmy od tego, jak Pan znalazł się w firmie LiSEC? Jak wygląda Pana kariera?
Na początku 2003 roku odpowiedziałem na ogłoszenie o pracę firmy LiSEC. Przeszedłem dwie rozmowy kwalifikacyjne – z ówczesnym przedstawicielem Lisec Polska Damit oraz obecnym Dyrektorem Sprzedaży Lisec Austria Gmbh p. Peterem Holzinger. Z początkiem marca 2003 podjąłem pracę jako handlowiec i rozpocząłem przyswajanie wiedzy na temat maszyn. Bardzo pomogło mi w tym wyszukiwanie i sprzedaż części zamiennych oraz wyjazdy na montaże. Od 2006 brałem udział w targach, gdzie prezentował się LiSEC, Vitrum oraz glasstec, dzięki czemu miałem okazję poznać wielu polskich klientów. Od stycznia 2012 – z chwilą założenia naszego biura LiSEC w Warszawie – pracuję jako Dyrektor Zarządzający i stale rozwijam naszą organizację.
LiSEC ma w swojej ofercie pełną gamę produktów do przetwórstwa szkła, ale czy można powiedzieć, że w czymś szczególnie się specjalizujecie?
Lisec jako jedyna firma na świecie, ma w swojej palecie produktów pełną gamę maszyn do obróbki szkła płaskiego. Specjalizujemy się nie tylko w naszym podstawowym produkcie, jakim są stoły do rozkroju szkła i linie do zespalania szkła, ale również posiadamy wysokiej jakości i precyzyjności maszyny do obróbki krawędzi, hartowania i laminowania. Chciałbym również podkreślić fakt, że my, jako jedyna firma w branży, rozwijamy oprogramowanie dla maszyn, zamówień oraz planowania produkcji, a ponadto posiadamy ogromną wiedzę w zakresie hartowania.
Jakie maszyny sprzedają się w Polsce najlepiej?
W Polsce sprzedają się bardzo różnorodne maszyny, jednak głównie są to stoły do rozkroju szkła i linie do szyb zespolonych.
Jak Pan ocenia, czy 2015 rok będzie dobrym okresem dla branży szklarskiej?
Z naszych obserwacji wynika, że 2015 rok będzie równie dobrym okresem, jak lata poprzednie. Stali klienci w dalszym ciągu się rozwijają i zakupują nowe technologie. Są także nowi, którzy dopiero zaczynają swoją karierę w branży szklarskiej. Od kilku lat trend jest jeden: wszyscy rok rocznie wykazują kilkuprocentowy wzrost zysków.
Jak wygląda kwestia serwisu maszyn? Czy polscy klienci mogą liczyć na szybką i fachową pomoc?
Firma Lisec Polska obecnie zatrudnia 10 techników z bardzo różnym doświadczeniem. Są technicy, którzy zajmują się serwisem maszyn Lisec od ponad 12 lat, oraz nowi koledzy, którzy codziennie uczą się od tych bardziej doświadczonych. Dysponujemy platformą PC control – pomoc zdalna, dzięki której w każdym czasie można połączyć się z maszyna i zdiagnozować problem. Można powiedzieć, że reakcje serwisu są niemalże natychmiastowe. Nacisk w rozwoju Lisec Polska kładziemy na poprawę jakości naszych usług.
Jak wygląda proces zakupu maszyn LiSEC od momentu pierwszego kontaktu z Wami zainteresowanego przedsiębiorcy?
Bez względu na fakt, czy jest to nowy, czy stały klient, zawsze dokładamy wszelkich starań, aby znaleźć właściwe rozwiązanie techniczne do jego potrzeb. Jeśli rozwiązanie techniczne jest ustalone, zazwyczaj kompromis handlowy też jest do osiągnięcia. Jesteśmy głównie konsultantami – profesjonalne doradztwo prowadzi do skutecznej sprzedaży. Zazwyczaj nowi klienci Lisec’a stają się klientami długofalowymi.
Jaka była wasza największa inwestycja w Polsce?
Niestety nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica handlowa.
Jak ocenia Pan tegoroczną edycję targów BUDMA/WinDoor-tech, w której LiSEC brał udział?
Tegoroczną edycję oceniamy pozytywnie. Targi w Poznaniu są dla nas miejscem, gdzie, oprócz prezentacji naszych produktów, mamy okazję spotkać naszych klientów. Nasze starania związane z przygotowaniem stoiska zostały docenione przez organizatora targów i zostaliśmy wyróżnieni nagrodą ACANTHUS AUREUS przyznawaną za najładniejsze stoisko.
Jakie nowości zaprezentowaliście na targach?
W przypadku naszej firmy ciężko mówić o zaprezentowaniu nowości – nie wystarczyłoby nam miejsca na naszym małym stoisku. Skupiliśmy się bardziej na prezentacji eksponatów wyjętych części z maszyn, tak aby klienci zrozumieli specyfikę funkcjonowania pewnych modułów. Podejście to nazywamy „Mechatroniką w pigułce”.





