Reklama
Reklama

Jaro-Max, czyli co się liczy w produkcji parapetów

27 września 2013 | Wyświetlenia: 1824
Jan Czyszczoń
fot. Jaro-Max | Jan Czyszczoń

JARO-MAX to prężnie rozwijające się przedsiębiorstwo powstałe w 2001 roku. Właśnie tu, w Murowie, gdzie w poprzednich wiekach mieściły się obiekty huty, swoją produkcję uruchomił JARO-MAX. Rozmawiamy z właścicielem, Panem Janem Czyszczoniem. 

Panie Janie, założył Pan firmę Jaro-Max przeszło 10 lat. Skąd pomysł na rozpoczęcie produkcji parapetów?         

Jak to często bywa, był to zbieg okoliczności w odpowiednim czasie. W roku 2000 życie sprawiło, że poznałem człowieka, który od 6 lat zajmował się produkcją różnego rodzaju parapetów i szukał osób do współpracy i dystrybucji tych produktów. Miałem duże doświadczenie w handlu, więc temat mnie zainteresował.

Dość szybko trafnymi działaniami handlowo-marketingowymi zdobywałem rynek i zainteresowanie tymi produktami. Jak się okazało, klienci chcieli z firmą JARO-MAX współpracować, stawiając coraz wyższe wymagania co do jakości, a przede wszystkim, co do szybkości obsługi.

Niestety, gdy nadążaliśmy z logistyką, to pojawiały się problemy z szybkością wyprodukowania towaru przez naszego dostawcę. Po tych doświadczeniach szybko podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu własnej produkcji. Do dnia dzisiejszego jesteśmy producentem parapetów z: aluminium, stali, granitu, marmuru, aglomarmuru, a również innych produktów z wykorzystaniem wymienionych wcześniej materiałów: obróbki blacharskie, wypełnienia do drzwi (stal, aluminium), blaty, schody (aglomarmur, marmur, granit).

Parapety są bardzo specyficznym produktem, bo – w przeciwieństwie do okien, które są nieodzownym elementem architektury niemal na cały świecie – wiele zależy od preferencji rynku. W Polsce większość z nas nie wyobraża sobie okna bez parapetu, ale już w Stanach Zjednoczonych to niemal wyrób archaiczny. Jak Pan sądzi, skąd biorą się różnice w zamiłowaniu do parapetów?   

Jak Pan wspomniał, w Stanach Zjednoczonych parapet nie jest produktem powszechnym, a na dowód tego powiem, że mam bliską rodzinę w Stanach Zjednoczonych i jak do tej pory, po 12 latach mojej przygody z parapetami, nie może ona zrozumieć, jak nasz firma może w ogóle istnieć, zatrudniając do tego około 65 osób.

W Polsce, jak się okazuje, jest to możliwe głównie przez architekturę, która nas otacza, i przyzwyczajenia do niej. Być może z biegiem czasu – jeśli inne rozwiązania architektoniczne zabierać będą coraz więcej miejsca – spadnie popyt na parapety. Uważam jednak, że nie nastąpi to szybko, a firma JARO-MAX, wychodząc na przeciw takim przewidywaniom, rozszerza swoją ofertę promując nowe rozwiązania i produkty, niekoniecznie parapety. Na początku roku zaczęliśmy produkować moskitiery, co spotkało się od samego początku z bardzo dużym zainteresowaniem.

Produkują Państwo parapety z różnych materiałów, bo i z marmuru, tworzywa, MDF czy aluminium. Który materiał wymaga przy produkcji największej uwagi? Jakie parapety preferuje Pan osobiście?     

Sporym zaangażowaniem sprzętowym, jak również różnorodnością problemów obarczona jest produkcja z kamienia: granitu, marmuru czy aglomarmuru. Jak to przeważnie bywa z materiałami naturalnymi, natura nas tutaj często zaskakuje. Mimo to jest to materiał, który dostarcza nam wielu wrażeń swoją niepowtarzalnością, estetyką i pięknem. Do tego może być zastosowany w każdej budowli i podczas realizacji każdego projektu – to tylko kwestia wyobraźni projektantów i architektów. 

Panie Janie, Jaro-Max to nie tylko produkcja parapetów, ale także dostawca materiałów montażowych. Czy odnotowują Państwo wzrost zainteresowania materiałami do „ciepłego montażu”?  

Jak już wspomniałem wcześniej, JARO-MAX nie zamyka się jedynie w obrębie parapetów. Widząc, jakie są trendy rynkowe, dostosowujemy naszą ofertę do potrzeb, a nawet nadajemy pewien kierunek zapotrzebowania rynku – m.in. na produkty, które są potrzebne do „ciepłego montażu’’.

Jeśli chodzi o zainteresowanie tymi materiałami to oczywiście zauważamy coraz więcej zapytań na ich temat, a także prowadzimy aktywne działania szkoleniowe dla naszych klientów. Ważne jest, aby monterzy nabierali jak najwięcej wiedzy w dziedzinie nowoczesnych technik montażu, przez co sami będą odważniej proponować takie rozwiązania klientom. 

Wydaje się, że często monterzy zapominają o tym, że parapet, tak jak i okno, powinien być odpowiednio zaizolowany w czasie montażu. Stara się Pan uświadamiać swoich kontrahentów również w technikach prawidłowego montażu parapetów?

Oczywiście, że tak. Jesteśmy świadomi tego problemu, dlatego jednym z naszych nowych produktów jest tzw. „ciepły parapet”. Jest to dowód na to, że problem istnieje, ale również dowód, że zainteresowanie tematyką prawidłowego montażu parapetów rozwija się równolegle z tematem montaż stolarki okiennej.

Jaki jest dla Jaro-Maxu rok 2013? Odczuwa Pan jakieś zmiany w stosunku do roku poprzedniego?

Rok 2013 dla JARO-MAX to bardzo ciekawy rok. Każdy okres, kiedy mówi się o trudniejszej sytuacji gospodarczej – kryzys, to okres, który motywuje do podejmowania decyzji mających uchronić nas przed jeszcze trudniejszym okresem. Pierwsze półrocze roku – przez dość długą zimę – było słabsze od roku poprzedniego, ale już w drugiej połowie notujemy zwyżki sprzedaży, co daje nam perspektywę zamknięcia całego roku na dobrym, kilkunastoprocentowym wzroście. 

Jakie jest Pana motto w prowadzeniu biznesu? Do czego przywiązuje i przywiązywał Pan uwagę, dobierając sobie ludzi do współpracy?  

Moje motto biznesu to robić swoje i realizować opracowane plany nie zważając na przeciwności. Uczyć się od najlepszych i ich obserwować. Równie ważne jest wyciąganie wniosków na podstawie firm źle zarządzanych, którym się nie udało, i nie powtarzać tych samych błędów.

Jeśli chodzi o ludzi, których staram się dobierać do współpracy, to stawiam na osoby otwarte, szczere, realizujące swoje zadania z entuzjazmem. Uważam, że sukces można osiągnąć tylko wtedy, jeśli wszyscy w zespole będą maksymalnie zaangażowani w realizację celów, które stoją przed nami.

To może na koniec proszę zdradzić, jakie ma Pan plany na przyszłość?

Oczywiście, jest to rozwój firmy. Nie chcemy stać w miejscu. Posiadamy własne grunty, gdzie istnieje firma, i pierwszym celem, który chcemy zrealizować, to zwiększenie przestrzeni magazynowo-produkcyjnej. Zwiększymy dzięki temu moce produkcyjne, które w okresach szczytu sezonu są maksymalnie wykorzystywane. Ponieważ stawiamy sobie za cel obsługiwać naszych klientów na najwyższym poziomie pod względem jakości i terminowości, to będziemy również starali się ulepszyć te elementy. Oczywiście nasza oferta to obszar, który żyje i rozwija się bardzo ekspresyjnie, więc i tu należy spodziewać się zmian i nowości. 

Reklama