FirmaAmberline znajduje się w Kołobrzegu. Jest nadmorskim producentemstolarki PVC. Z Maciejem Ostrowskim, dyrektorem spółki, obieżącej działalności firmy rozmawiał red. Łukasz Gąsior.Jak Pana zdaniem przedstawia się rynek PVC w Polsce?Rynek jest bardzo trudny po zastoju, który był w ubiegłym roku, gdyż napędzali go developerzy, a oni najbardziej się wystraszyli groźbą kryzysu. Kończy się też rynek wymian, więc pozostają teraz tylko nowe mieszkania, a to z kolei wiąże się z dostępnością kredytów i ułatwieniami wprowadzanymiprzez Państwo. Pierwsze mieszkanie dla młodych małżeństw, tak huczniezapowiadane przez rząd, chyba nie do końca wypaliło...Banki po ostatnim kryzysie kredytowym jednak budzą się i słyszałem, żeoferują już kredyty na sto procent inwestycji – to bardzo dobry znak. Teraz wszyscy czekają na 105 i 110 %, ale z tego co wiem, jest mocnozaostrzony rygor, jeśli chodzi o dostępność tego typu kredytu. W momencie,kiedy w kraju odczuwamy jakieś restrykcje kryzysowe, będzie to ciężkiedo spełnienia. Nie mamy żadnej pomocy ze strony rządu, to jestnajbardziej dziwne. Rynek producentów stolarki w Polsce nie jest skonsolidowany, tworzy go wiele małych i średnich firm. Uważa Pan, że to dobrze?Nasza firma działa na rynku 4 lata, a ja osobiście jeszcze też już się z branżą obyłem i przyzwyczaiłem do tego, że tak jest. Choć rynek tak szybko się nie zmieni, to mniejsi producenciewoluują w kierunku pośrednictwa sprzedaży, rzadziej własnej produkcji. Czasami udaje im się też delikatnie "oszukiwać" klientów, mówiąc że dany produkt jest ich produkcji, gdy w rzeczywistości jest on tylko sprzedawany. Dzieje się tak, bo produkcja na małą skale staje się nieopłacalna. Koszty własnej produkcji czasami są wyższe od zakupu gotowego produktu w jednej z większych fabryk. Jest na rynku kilkafirm, gdzie kalkulacja szacunkowa jest tak, że wychodzą te okna bardzotanio. Czas zweryfikuje tanich producentów – jeśli rzeczywiście używają wszystkich komponentówpotrzebnych do wyprodukowania dobrego okna, to według mnieniejednokrotnie cena produktu jest niedoszacowana.W jaki sposób staracie się pozyskać i przyciągać klienta?Na pewno tym, że staramy się obsłużyć klientów kompleksowo i nie oszukujemy ich. Produkujemy porządny produkt w oparciu o sprawdzone profile, okucia i podzespoły. Uważam, że jesteśmy liderem w nieoszukiwaniu klientów i niekombinowaniu. Bardzo dużo firm stara się zamiennikami zmniejszyć cenę produktu, który oferują na rynku. My tego nie robimy. Nie będziecie się wystawiać w przyszłym roku na BUDMIE, ale czy pojawicie się chociaż jako goście?Tak, jako goście na pewno. Wiadomo, że trzeba być na tych targach i obserwować co się na nich dzieje. Bardzo okroiliśmy działania marketingowe, a nasiklienci to rozumieją. Często z nimi rozmawiam, bo oni też muszą przetrwać.Nie uważam za stosowne, żebyśmy pomijali i nie będziemy pomijać siecidealerskiej. To są nasi partnerzy w kraju i za granicą, z którymipracowaliśmy, pracujemy bądź będziemy pracować. Jestem takiego zdania – firmy, które zaczynają rugować sieć swoich partnerów, odczują tokiedy rynek się podniesie. Wtedy będą musiały walczyć tylko ceną, żebyprzyciągnąć do siebie klientów. My jesteśmy nastawieni na budowanie marki. Do tej pory jesteśmy postrzegani jako solidna firma i nie zamierzamy tego zmieniać.
W zasadzie jesteście od 4 lat na rynku. Jak ocenia Pan te lata?Cztery lata temu zaczynaliśmy od zera, ale dzięki pomocy naszych partnerów i dostawców zbudowaliśmy ten rynek na tyle, że jesteśmy w stanie go teraz utrzymać. Mamy nowoczesny park maszynowy. Skorzystaliśmy z pomocy unijnej, co też uważam za nasze osiągnięcie. Staramy się rozwijać i mieć cały czas nowoczesny park maszynowy – naszym najnowszym nabytkiem jest maszyna do gięcia łuków. Będziemy też dokonywać następnych inwestycji, co jest kwestią czasu i sytuacji na rynku, bo trzeba być uważnym by nie przeinwestować. Jest nam teraz zdecydowanie łatwiej. Po zakupie nowej fabryki, czeka nasz dużo pracy. Będziemy mogli swobodnie modernizować infrastrukturę obiektów produkcyjnych tak, by spełniała wszelkie nasze wymagania, które wychodzą w przyszłość.Czyli najbliższa przyszłość to zrobienie porządków na terenie nowej fabryki?Tak, najbliższa przyszłość to przede wszystkim uporządkowanie terenu wokółsiedziby i jej rozbudowa, modernizacja kwestii socjalnych na produkcjioraz budowa nowego biurowca. Ile mniej więcej osób zatrudniacie i jak wygląda produkcja?Zatrudniamy około 100 osób. Produkcja jest zautomatyzowana. Skanujemy proces produkcji i wiemy, co się dzieje zmateriałem w danym momencie. Jesteśmy połączeni z partnerami online, zarówno z krajowymi jak i zagranicznymi Nasi odbiorcy mogąpodejrzeć online swoje zlecenie i wiedzą, na jakim jest etapie realizacji. Staramy siębyć firmą transparentną. Nie oszukiwaliśmy nikogo i nie będziemyoszukiwać. To jest nasze motto. Produkujemy porządny towar za odpowiedniącenę.Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę szybkiej realizacji założonych planów.
red. oknonet.pl



