Reklama
Reklama

Tomasz Wiktorczyk – zaklinacz drewna ze Śląska

7 czerwca 2010 | Wyświetlenia: 8467
Tomasz Wiktorczyk – właściciel firmy
fot. Wiktorczyk | Tomasz Wiktorczyk – właściciel firmy

Tomasz Wiktorczyk – jeden z najmłodszych właścicieli firm branży stolarki budowlanej w tym "dzikim kraju", jak zwykł nazywać Polskę – pewny siebie, żądny wiedzy, nieustannie doskonalący się. Jego poglądy bywają kontrowersyjne, niemniej jak widać niepokorność w tej branży się opłaca... niniejszym przedstawiam Państwu wywiad z "zaklinaczem drewna" ze Śląska...Spójrzmy w przeszłość… Firma Wiktorczyk została założona w 1957 roku. Dzięki komu i czemu firma utrzymała się tak długo na polskim rynku, mimo zmieniających się ustrojów naszego państwa? Firmę założył przed ponad 50 laty mój ojciec i to on musiał zmagać się z tymi wszystkimi zmianami systemowymi. Jak widać całkiem nieźle sobie poradził. Był to efekt jego talentu połączonego z ciężką pracą, czym zjednywał sobie nawet panów w mundurkach. Oni również potrzebowali drzwi, okien, schodów czy też elementów wyposażenia wnętrz. Pragnę nadmienić, że od samego początku jedynym surowcem, na którym pracował mój ojciec było drewno – symbol ciepła i bezpieczeństwa. To właśnie ojciec nauczył mnie szacunku do tego naturalnego surowca. Mimo młodego wieku mam ogromne doświadczenie w tej branży, gdyż zaczynałem mając zaledwie 10 lat.Jeżeli chodzi o główny profil działalności firmy, to od samego początku istnienia firmy nie uległ on żadnej zmianie?Firma od samego początku zajmowała się produkcją stolarki. Mój ojciec odbył liczne praktyki stolarskie. Zaraz po wojnie pracował na zamku w Pszczynie jako konserwator zabytkowych mebli, niezmiernie zdewastowanych podczas oswobadzania tych terenów przez armię radziecką.  To był okres wytężonej pracy, który utwierdził mojego ojca w przekonaniu, że jest gotowy do założenia własnego interesu. Pierwszy zakład powstał w Katowicach w spółce z pewnym Żydem, który dysponował odpowiednimi maszynami, ale nie miał wymaganych wówczas dokumentów i kwalifikacji. Ojciec, będąc dynamicznym i zaradnym człowiekiem, nie próżnował i w krótkim czasie zdołał zakupić potrzebne maszyny i zaczął działać na własną rękę. Pozyskane podstawowe maszyny były co prawda prymitywne, ale pozwalały mu one działać samodzielnie i niezależnie.A jak bogata jest oferta Państwa firmy i co stanowi o wyjątkowości tych produktów?Jak już wcześniej wspomniałem, od wczesnych lat brałem udział w „życiu” firmy. Okres u schyłku lat 80 i na początku lat 90 był dosyć dynamiczny w naszym rozwoju. Wówczas zakupiliśmy dobre maszyny i nieco bardziej skupiliśmy się na branży stolarki otworowej, kładąc nacisk na produkcję okien i drzwi. Od tamtej pory nie  byliśmy tylko dobrymi specjalistami. Byliśmy już dobrymi specjalistami z dobrym sprzętem, a dzięki temu nasze możliwości jeszcze się zwielokrotniły.A jeżeli chodzi o drewno, to jakie drewno preferujecie? Na jakim drewnie najlepiej  się pracuje?Drewno jest tak uniwersalnym surowcem, że na wszystkich gatunkach dobrze się pracuje. Jest to ciepły surowiec i wyzwala w człowieku ciekawe emocje. W naszej firmie nie ma w zasadzie gatunków uprzywilejowanych. Staramy się  je dobierać w zależności od potrzeb i wymogów naszych Klientów. Ważna jest przy tym odporność na warunki atmosferyczne. Szczególną popularnością u naszych odbiorców cieszy się sosna (jeżeli chodzi o gatunki rodzime) oraz meranti – przedstawiciel gatunków egzotycznych z rodziny mahoniów. Z tych surowców powstają produkowane przez nas okna, drzwi i bramy garażowe.Rynek drewnianych okien i drzwi podlega nieustannym zmianom, różnego rodzaju modom i zawahaniom – trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ten trend się utrzyma. Ostatnimi czasy ukazało się dużo artykułów autorstwa tzw. „zielonych”, którzy bojkotują wycinanie egzotycznych lasów. Jak dla mnie ten cały ruch jest bezpodstawny i propagowane przez niego przekonania nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ja troszeczkę po świecie pojeździłem i wiem, o czym mówię. Zanim zdecydowałem się na sprowadzanie drewna z tropików, postanowiłem trochę się w tym kierunku dokształcić. Chciałem wiedzieć, jak się to wszystko odbywa i przede wszystkim jaki kosztem dla środowiska naturalnego. W tzw. tropikach drzewu wystarczy „zaledwie” 20-25 lat zanim stanie się zdatne do ścięcia. Natomiast w naszych warunkach klimatycznych sosna potrzebuje więcej niż pokolenie, żeby osiągnęła odpowiedni „wiek” i przydatność dla przemysłu drzewnego. Możemy zatem sami sobie odpowiedzieć na pytanie, czy „zieloni” mają rację… Egzotyczne części świata są w stanie zaspokoić światowe rynki bez poniesienia większych strat. Wiadomo, że lasy muszą być odnawiane i powinny o tym pamiętać osoby zajmujące się tymi kwestiami w naszym kraju i na świecie.  Najgorsze co mogą zrobić, to stworzyć rezerwat i zostawić te drzewa samopas. W konsekwencji takich poczynań drzewa zaczynają gnić i „zarażają” pozostałe zdrowe drzewa…Podczas naszej ostatniej rozmowy wykazał się Pan sporą wiedzą w dziedzinie okien pasywnych. Wnioskuję, że jest Pan ich zwolennikiem. Może Pan rozwinąć ten wątek?Nie nazwałbym siebie zwolennikiem okien pasywnych, ale fakt, coś niecoś wiem na ten temat. Temat okien pasywnych zrodził się w naszej firmie przed dwoma laty w wyniku zapotrzebowania na tego typu „rozwiązania okienne”. Na Zachodzie ten produkt był już znany i coraz bardziej zyskiwał na popularności. Zawsze byłem żądny wiedzy i zainteresowałem się tym tematem, postanawiając go zgłębić. Przeszło  rok trwały prace nad konstrukcjami, testy, próby... Zaowocowało to opatentowaniem ramiaka okiennego. Ramiak ten został w środku docieplony całkowicie naturalnym ekologicznym surowcem, najlżejszym i najcieplejszym drewnem na świecie, to znaczy balsą. System tego ocieplenia został opatentowany przeze mnie i profil został zastrzeżony przez firmę. Pierwsze prototypy pomyślnie przeszły testy i nasze okna z dnia na dzień stały się oknami pasywnymi. Okno pasywne musi mieć współczynnik przenikalności cieplnej poniżej 0,8 dla całego okna, czyli dla ramy, wszystkich otworów technologicznych i szkła razem wziętych. Zmieściliśmy się poniżej tego współczynnika i to można było zaliczyć do dużych sukcesów tego roku.Z przykrością stwierdzam, że większość osób związanych z branżą okienną, którzy wypowiadają się na temat okien pasywnych, tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, co to tak naprawdę jest i o czym mówią. Przeglądałem ostatnio strony internetowe różnych firm, które sprzedają okna pasywne, które w rzeczywistości nie są nawet oknami energooszczędnymi. Dla mnie to normalne okno, nic poza tym. W tej kwestii jest bardzo dużo do zrobienia dla takich portali jak oknonet.pl, by nieco bardziej wyedukować przedstawicieli tej branży, jak również propagować wiedzę wśród klientów, aby mniej byli odporni na manipulacje ze strony sprzedających w zakresie np. okien pasywnych, czy też energooszczędnych.. Jest dużo ośrodków, które pracują nad wdrożeniem nowoczesnych rozwiązań w stolarce budowlanej. Wiodący jest niemiecki Instytut Badawczy w Rosenheim, a w Polsce jest  to LTB z Dąbrowy Górniczej ,w zasadzie równoważny instytutowi w Rosenheim . Nadmienię jednak, że nawet najlepsi  z ww instytutu w Rosenheim nie wystrzegli się błędów, bo oto tamtejsi specjaliści dopuścili sosnę kanadyjską do stosowania w stolarce okiennej w Europie. Ja uważam, że to drewno nadaje się najwyżej na meble, bo nasz klimat wpływa na nie wręcz destrukcyjnie.Jakie drewno jest najlepsze w kontekście pasywności okna?Tylko i wyłącznie sosnowe, bo drewna gatunków tropikalnych są twarde i mają gorsze parametry, jeżeli chodzi o przenikalność cieplną. Nasze rodzime drewno wiedzie pod tym względem prym i może konkurować ze swoimi egzotycznymi krewniakami.Jakie firmy widnieją na liście Waszych dostawców?Profile produkuję we własnym zakresie, ponieważ moja firma w 1999 roku uruchomiła zakład produkcji profili klejonych i produkujemy je na potrzeby własne oraz na potrzeby rynku włoskiego. Wykorzystujemy okucia Maco, klamki kupujemy u mniejszych albo większych hurtowników w kraju, albo importujemy od hurtownika z Niemiec, z którym współpracujemy już 25 lat. Szkło kupujemy od firm: Press-Glas, Effector i Glaspol. W uszczelki zaopatrujemy się w firmie Primo Profile.A w jaki sposób pozyskujecie odbiorców dla swoich produktów i usług? W jaki sposób się promujecie? Czy bierzecie udział w targach rodzimych bądź zagranicznych?Ja wychodzę z założenia, że w Polsce powinny odbywać się jedne targi budowlane, w jednym miejscu i raz na dwa lata, do tego niekoniecznie w Poznaniu. Teraz nieomalże każde miasto organizuje jakieś targi lokalne, na których można się wystawiać.  Przyjęło się u nas w firmie, że bierzemy udział w targach w Katowicach, co zostało zapoczątkowane przez mojego ojca. Ale świat się rozwija, a my staramy się dorównywać mu kroku, dlatego też wierzymy w siłę Internetu. Obecnie wizytówką każdej firmy jest strona internetowa www.wiktorczyk.pl . Na targach można jedynie zaprezentować nowości i otrzymać nagrody, co jest według mnie dyskusyjne zważywszy na fakt, że komisja często nie wie, za co tak naprawdę wyróżnia dany produkt, a kryteria wyboru nagrodzonego nie są jasne i czytelne dla wszystkich. Podczas ostatnich targów pokazywałem moje okno pasywne, ale nie występowałem o żadne nagrody, bo i po co…? Jak produkt jest dobry to poradzi sobie bez wyróżnień. Klient w dzisiejszych czasach stawia na jakość produktów i usług. Wiąże się to zazwyczaj z nieustannym wdrażaniem nowoczesnej technologii – jakim parkiem maszynowym może się poszczycić firma WIKTORCZYK?Z pewnego rodzaju zadowoleniem mogę powiedzieć, że moja firma dysponuje najnowocześniejszym parkiem maszynowym w tym kraju. Ja stawiam przede wszystkim na włoski sprzęt. Pierwszą cyfrową maszynę kupiłem w wieku 18 lat we Włoszech. Tę maszynę zdążyłem już 3 razy wymienić na nowszy system. W 1990 roku mogłem się pochwalić najnowocześniejszą linią do produkcję klejonki w południowej Polsce. Obecnie nasz park maszynowy zasilają m.in. dwa centra obróbcze. Pierwsze z nich kupiłem pięć lat temu, natomiast drugie przeszło dwa lata temu. Nie muszę dodawać, że te maszyny były fabrycznie nowe. W tym roku planuję zakup kolejnej takiej maszyny – lepszej i wydajniejszej od poprzednich razem wziętych. „Podziwiam” firmy, które egzystują mimo braku inwestycji z ich strony w nowy sprzęt – jak dla mnie te firmy prowadzą do swojej autodestrukcji.Nasze profile obrabiamy  na włoskich maszynach cyfrowych – wszystkie z najwyższej półki i najlepiej wyposażone. Szlifujemy na bardzo precyzyjnych i wyszukanych szlifierkach włoskich. Lakierujemy elementy za pomocą specjalnego robota firmy Cema , jedynego w Polsce – w całej Europie są może cztery takie roboty. Jest on  powszechnie znany z reklamy telewizyjnej (w branży samochodowej) natomiast suszymy polakierowane elementy w specjalnym tunelu Zewsząd dochodzą głosy o globalnym kryzysie. Czy firma Wiktorczyk również odczuwa recesję? Jak oceniacie miniony rok, który należał do najbardziej kryzysowych?Moim zdaniem zastój na światowych rynkach sprzyja rozwijaniu nowoczesnej technologii ze względu na spadek cen maszyn. Brzmi to zaskakująco, ale obniżenie cen przez producentów maszyn sprzyja unowocześnianiu parku maszynowego przez takie firmy, jak moja. Przymierzamy się do zainstalowania kolejnej linii do produkcji półfabrykatów. Kryzys jest obecny wszędzie, również w naszej branży i nie można temu przeczyć, niemniej zamiast narzekać można skupić się na samorozwoju. My wykorzystujemy ten czas na uzupełnienie naszej oferty  o konstrukcje typu ogrody zimowe, fasady drewniano-aluminiowe, okna drewniano-aluminiowe, okna pasywne, drewniane bramy garażowe. Nie siedzimy z założonymi rękoma.

Red. Karolina TruszkowskaOknonet.pl

Reklama