Firmy takie jak Stolpex można wyliczyć na palcach jednej ręki. Firma Roberta Ślusarczyka oferuje zarówno używane, jak i nowe maszyny do produkcji okien z PCV i aluminium. Oto rozmowa z właścicielem firmy. Jak powstała firma Stolpex? Czyj to był pomysł i od kiedy działacie na rynku?Firma STOLPEX powstała w 1997 roku z mojej inicjatywy. Z branżą okienną związany jestem od roku 1993. Pierwsza moja praca po studiach, to praca w niemieckiej firmie okiennej – spodobało mi się i tak już zostałem w branży. W czym się specjalizujecie? Na jakich zasadach działa Pana firma i skąd pozyskuje Pan maszyny?Nasza specjalność, to przede wszystkim maszyny do produkcji okien z PCW i aluminium. Zajmujemy się sprowadzaniem pojedynczych maszyn, jak i całych linii produkcyjnych, przeważnie zza granicy – z Niemiec, Austrii, Szwajcarii. Czy są to maszyny nowe, czy używane?Używane i nowe. Ta kolejność będzie właściwa.Co obecnie STOLPEX ma w swojej ofercie?Nasza oferta to obecnie około kilkadziesiąt używanych maszyn, głównie niemieckich producentów, takich jak: URBAN, ROTOX, RAPID, GRAULE, w dużej większości po remoncie. Ponadto oferujemy serwis i naprawy maszyn u Klienta, części do maszyn, również do starszych typów już nie produkowanych oraz narzędzia.Czy planujecie wprowadzić jakieś nowe produkty do sprzedaży?Obecnie pracujemy nad modernizacją sterowań w zgrzewarkach i zaczyszczarkach, polegającą na wymianie starego typu kart sterujących na nowe sterowniki logiczne PLC firmy SIEMENS Typu LOGO. Jak przedstawia się wasza sprzedaż? Macie dużo klientów?Biorąc pod uwagę kryzys, o którym tak wiele się mówi, nie możemy narzekać na brak pracy. Klientów nam przybywa, zwłaszcza zza granicy – Ukraina, Białoruś, Austria.
Na rynku jest niewiele firm takich jak Pana. Jaki ma Pan stosunek do konkurencji?Tak, firm konkurencyjnych jest niewiele, co nie oznacza, że nie musimy zabiegać o Klienta. Konkurencja na pewno motywuje do ciągłej poprawy jakości oferowanych usług i towarów. Ale z konkurencją można również współpracować, co czasami czynimy, a ponadto wydaję mi się, że na rynku jest miejsce dla wszystkich.Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesówred. Marcin Izydorczykoknonet.pl

