FILPLAST, V firma pod względem dynamiki w województwie opolskim wg. Raportu - Listy 1000, jest jednym z nielicznych producentów okien w Europie, który posiada własne laboratorium do badania stolarki okiennej. Firma rocznie produkuje ponad 100.000 okien i drzwi PVC w systemie Veka oraz konstrukcje aluminiowe w systemach: Aluprof, Schüco, Metra, Yawal, Reynaers oraz najnowszym – Pural. Rozmowa z Tomaszem Szkudlarkiem, dyrektorem handlowym Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Usługowo-Handlowego Filplast.
W branży stolarki okiennej panuje dziś ogromna konkurencja, jakie argumenty przemawiają za kupnem waszych produktów?Takich argumentów jest wiele. Spośród innych firm wyróżnia nas przede wszystkim długa tradycja. Działamy na rynku już 20 lat, więc mieliśmy czas i okazję przetestować nasze produkty. Do produkcji używamy materiałów o najwyższej jakości, współpracując w zakresie dostaw tylko z liderami w naszej branży. Ostatnio robiliśmy odbiór pogwarancyjny na Politechnice Wrocławskiej, w której to nasze okna i drzwi były intensywnie użytkowane przez studentów i po 10 latach nie było żadnych zastrzeżeń, co do funkcjonalności zastosowanych przez nas wyrobów. Dla mnie jest to dowód wysokiej jakości naszych produktów. Macie ogromny rynek zbytu nie tylko w Polsce, ale i zagranicą.To prawda. Dużo eksportujemy na rynki zachodnie. To bardzo wymagający kontrahenci, zwłaszcza odbiorcy niemieccy. Tam przepisy określające jakość drzwi i okien są znacznie bardziej restrykcyjne niż u nas. Chciałbym jednak podkreślić, że okna, które trafiają na rynek polski, niczym się od towarów eksportowych nie różnią, bo korzystamy z jednej technologii.Podobno założyliście własne laboratorium?Tak, i jest to ewenement nie tylko w skali kraju, ale i Europy. Dzięki temu możemy dokładnie przetestować nowe konstrukcje, m.in. pod kątem przepuszczalności powietrza, wody czy ciepła, i dopiero wówczas wprowadzamy je na rynek.Jakie nowości pojawiły się ostatnio w ofercie Filplastu?Drzwi energooszczędne TOP3, to trzy modele, które można kupić od ręki! Dla klientów to atrakcyjna oferta, bo z reguły czas oczekiwania na drzwi wysokiej jakości wynosi około... 6 tygodni. Kolejną nowinką jest system aluminiowy Pural o niskim współczynniku przenikania ciepła. Aluminium nie cieszyło się do tej pory popularnością, bo klienci twierdzili, że to zimy materiał. Nowy system ma współczynnik porównywalny do PVC. Tylko my mamy taką ofertę. Ciekawostką są też okna z krytymi zawiasami. Dzięki sprytnej konstrukcji, metalowe elementy nie psują estetyki okna.Czy dobre znaczy droższe?Niekoniecznie. Filplast ma w swojej ofercie produkty dostosowane do możliwości finansowych klientów. Dużą popularnością cieszy się np. linia okien Basic, które charakteryzuje wysoka jakość i przystępna cena. Strategia naszej firmy jest niezmienna od lat, nie obniżamy ceny kosztem jakości, choć czasem klienci nam sugerują, aby użyć tańszych komponentów. Tłumaczymy wówczas, że to oszczędność na krótką metę i po kilku latach wszystko się może posypać jak kostki domina. Staramy się unikać reklamacji i problemów, bo traci na tym wizerunek firmy.Rozmowy z klientami prowadzicie w początkowej fazie projektu?Tak, bo realizujemy zamówienia kompleksowo i doradzamy już na etapie budowania domu. Nie wszyscy architekci znają najnowsze technologie i produkty. Nasi doradcy podpowiadają najbardziej funkcjonalne i estetyczne rozwiązania, pytają o oczekiwania i możliwości finansowe. Potem przygotowują kartę techniczną. Oferujemy usługi od a do z, bo prócz produktu mamy też montaż, który wykonują autoryzowane ekipy. My za tych ludzi ręczymy, bo są sprawdzeni. Raz na pół roku przeprowadzamy ocenę ich pracy i jeśli nie przejdą weryfikacji rezygnujemy z ich usług. To dobra metoda, bo wszystkim zależy, aby montaż był przeprowadzony perfekcyjnie.Kryzys dotknął w ostatnim czasie wiele firm, czy też odczuliście jego skutki?Tak, ale były one pozytywne, bo kryzys jedynie przysporzył nam nowych klientów. To paradoks, ale ma swoje uzasadnienie. W czasie gorszej koniunktury gospodarczej klientów nie stać na eksperymenty i wyrzucanie pieniędzy. Oni chcą zapłacić i mieć gwarancję, że produkt będzie dobrej jakości. Dziś mogę powiedzieć, że ostatnie lata były dla nas sprawdzianem, z którego wyszliśmy obronną ręką. Zarówno dla klientów indywidualnych, jak i firm, jesteśmy wiarygodnym partnerem, o ugruntowanej pozycji. Aby nie być gołosłownym, wspomnę tylko, że to właśnie w czasie kryzysu otworzyliśmy kolejny zakład, tym razem w Kietrzu, poszerzyliśmy linię produkcyjną i zainwestowaliśmy w nowoczesny parki maszynowy. Nad inwestycjami czuwał właściciel Filplastu, Pan Waldemar Filipowsky, który szczegółowo pilnował prawidłowego przebiegu prac. W trudnych czasach chłodna i przemyślana kalkulacja jest potrzebna. Wizerunek firmy buduje nie tylko jakość produktów, ale też zatrudnieni w niej ludzie. Czy wasi pracownicy identyfikują się z firmą?Tak. Niektórzy z nich budowali z nami firmę od podstaw. Naszym zdaniem o człowieka trzeba dbać, bo to najlepsza inwestycja. Wiem, że w polskich firmach to rzadkie zjawisko, bo choć książek o zarządzaniu zasobami ludzkimi jest mnóstwo, nijak się to ma do rzeczywistości. Sporo w ludzi inwestujemy, ale to się naprawdę opłaca. Zatrudniamy około 200 osób, mamy też stażystów.Czy stażyści mogą liczyć w przyszłości na zatrudnienie?Jak najbardziej – było wiele takich przypadków. Jeśli młody człowiek ma nie tylko wiedzę, ale pracuje z pasją i zaangażowaniem, a teorię potrafi przełożyć na praktykę, to znajdzie u nas stałą posadę. Staramy się „wyławiać” tych najlepszych, którym chce się pracować i są kreatywni. Ma pan przepis na sukces?Tak, i jest stary jak świat: trzeba dbać o detale, monitorować rynek i postawić na rozwój technologiczny. Poprzeczkę należy stawiać wysoko, a oczekiwania klientów spełniać w 110%. Proste, prawda?
red. Karolina Cetera, oknonet.plna podstawie materiałów od N-TECHNOLOGIE



