Przez lata branża stolarki okiennej funkcjonowała w oparciu o papierowe notatki, długopis i zwijaną miarę – podstawowe narzędzia pracy pomiarowców – a także liczne telefony od ekip montażowych oraz wielokrotne przepisywanie tych samych danych. Dla wielu firm to wciąż codzienność.
Dla Piotra Janika, od ponad 23 lat zajmującego się pomiarami okien i drzwi, ten powtarzalny chaos stał się impulsem do zmiany. To właśnie on zapoczątkował drogę do stworzenia własnego, cyfrowego systemu pomiarowego, który porządkuje proces i eliminuje wieloetapowe ręczne wprowadzanie danych.
Mój pierwszy kontakt z miarką i zeszytem przy oknie miał miejsce w 2003 roku – wspomina Piotr Janik. – Wtedy wszystko wyglądało inaczej. Pomiary zapisywało się ręcznie, szkice rysowało długopisem, telefon służył wyłącznie do rozmów, a dostęp do dokumentacji oznaczał najczęściej czasochłonne szukanie odpowiedniej kartki albo segregatora.
Od zeszytu do tabletu
Z czasem coraz częściej pojawiały się telefony od monterów i klientów, a także pytania z biura wymagające szybkiego dostępu do dokumentacji i natychmiastowej weryfikacji danych. W sytuacjach, gdy Piotr Janik był w trasie lub nawet na urlopie, bez dostępu do pełnej dokumentacji, szybkie rozwiązanie problemu stawało się praktycznie niemożliwe. To właśnie wtedy narodziła się realna potrzeba cyfryzacji procesu pomiarów.
Początek zmian był bardzo prosty. Najpierw pojawił się tablet, cyfrowy notatnik i rysik. Piotr Janik zaczął wykorzystywać aplikację GoodNotes do ręcznego zapisywania pomiarów oraz szkicowania okien. Z czasem odkrył możliwość tworzenia galerii gotowych elementów i zaczął wykonywać bardziej precyzyjne rysunki okien, oparte na prostych liniach i uporządkowanych schematach.
Kolejnym krokiem było ręczne wprowadzanie wymiarów za pomocą klawiatury. Przełom nastąpił jednak w momencie, gdy odkrył, że dalmierze laserowe, takie jak Leica DISTO, mogą działać jak zewnętrzna klawiatura i automatycznie przesyłać zmierzone wartości bezpośrednio do urządzenia mobilnego.
Komunikacja dalmierza i tabletu jest dziś praktycznie perfekcyjna. To znacząco zmieniło codzienną pracę – mówi Piotr Janik.
Przez pewien czas testował również dostępne na rynku aplikacje pomiarowe. Szybko jednak zauważył, że większość z nich wspomaga pracę pomiarową jedynie w ograniczonym zakresie, szczególnie pod kątem późniejszej analizy i przetwarzania danych.
Wiele systemów traktuje pomiar jako dokumentację stanu, ewentualnie eksport do CAD-a. Dla mnie pomiar był przede wszystkim odpowiedzialnością za poprawność wykonania całego zamówienia oraz precyzyjną, wiarygodną bazą do wyceny i zamówienia – dodaje autor programu.
To właśnie wtedy pojawiła się myśl o stworzeniu własnej aplikacji.
Pomiar jako początek procesu
Choć dziś rozwój oprogramowania jest silnie wspierany przez sztuczną inteligencję, historia aplikacji „Pomiary” nie zaczęła się od AI. Piotr Janik już wcześniej interesował się technologią i programowaniem. W czasie studiów miał kontakt m.in. z językiem Turbo Pascal, choć jego kierunek nie był typowo informatyczny. W codziennej pracy przez lata wykorzystywał również Access i Excel, tworząc własne bazy danych oraz usprawniając organizację procesów w firmie.
Dopiero po latach, w poszukiwaniu sposobu na rozwój autorskich narzędzi pomiarowych, zaczął tworzyć pierwsze programy w Pythonie, korzystając ze wsparcia narzędzi AI, które pomagały mu w konfiguracji środowiska oraz generowaniu podstawowego kodu. Kolejnym krokiem był język Swift i rozpoczęcie prac nad aplikacją przeznaczoną dla urządzeń Apple.
Jednym z ważniejszych momentów było zrozumienie możliwości, jakie daje mechanizm DocImport programu WH Okna w zakresie przenoszenia danych bezpośrednio do systemów wyceniających stolarkę.
Wtedy zrozumiałem, że to nie musi być tylko cyfrowy notatnik. Pomiar może stać się początkiem całego cyfrowego procesu – od wizji lokalnej na budowie, przez sprzedaż, aż po produkcję i montaż. Właśnie w tym miejscu branża wciąż traci ogromne ilości czasu i pieniędzy. Dziś dane są często wielokrotnie przepisywane i interpretowane przez kolejne osoby. Pomiarowiec zbiera informacje, później ktoś inny wprowadza je do konfiguratora i przygotowuje wycenę. Każdy etap to ryzyko błędu – tłumaczy Piotr Janik.
Błędy kosztują
A błędy bywają kosztowne – kilka z nich Pan Piotr zapamiętał szczególnie dobrze.
Miałem sytuację, gdzie prawidłowo zmierzyłem balkon, ale popełniłem zwykły czeski błąd przy określaniu wymiaru okna. Zamiast 2320 wpisałem 2230. Pół centymetra czy centymetr monter jeszcze wybroni – dziewięciu już nie.
Pamiętam też sytuację z domem, w którym na piętrze znajdowały się dwa okna balkonowe na przeciwległych szczytach domu. Klient zapewniał, że poziom płyty stropowej jest równy, a wymiary otworów były praktycznie identyczne, więc nie wykonałem wtedy pomiaru reperów. Okna zostały zamontowane prawidłowo względem istniejącej posadzki. Problem pojawił się kilka miesięcy później, kiedy wykonywano wylewki.
Okazało się, że poziomy podłóg różniły się na tyle, że przy jednym z balkonów gotowa podłoga zaczęła wchodzić w skrzydło okienne. Skończyło się bez wielkich strat finansowych, ale wymagało demontażu jednego z balkonów i korekty nadproża. To była jedna z sytuacji, która uświadomiła mi, jak ważne jest zbieranie pełnych danych i standaryzacja procesu pomiarowego.
To właśnie takie przypadki sprawiły, że rozwój aplikacji od początku podporządkowany był jednemu celowi: ograniczaniu ryzyka i zwiększaniu zaufania do danych. Jedną z funkcji, która robi największe wrażenie na klientach, jest mechanizm głosowego potwierdzania wymiarów przesyłanych przez dalmierz.
Aplikacja potrafi powtórzyć wymiar ludzkim językiem. Klienci zwracają na to uwagę praktycznie od razu – zaznacza Piotr Janik.
Program wspiera człowieka
Aplikacja „Pomiary” działa obecnie lokalnie na urządzeniu i nie wymaga stałego połączenia z chmurą. Użytkownik może eksportować oraz synchronizować bazę danych pomiędzy tabletem a telefonem, zachowując szybki dostęp do dokumentacji nawet w terenie – również tam, gdzie dostęp do Internetu jest ograniczony lub niedostępny.
System jest wykorzystywany codziennie w realnej pracy firmy. Obsługuje nie tylko standardowe pomiary okien, ale także elementy niestandardowe, dostosowane do indywidualnych potrzeb realizacji.
Ostatnio klient poprosił o wycenę prostych listew w kolorze orzechowym. W programie mogłem bardzo szybko stworzyć nową kategorię i przypisać do niej odpowiednie wymiary – wyjaśnia autor programu.
W praktyce aplikacja „Pomiary” ma przede wszystkim odciążać pomiarowca w codziennej pracy. System umożliwia tworzenie własnych typów konstrukcji oraz kategorii pomiarowych, dzięki czemu może być dostosowany zarówno do standardowych okien, jak i realizacji niestandardowych.
Aplikacja współpracuje z dalmierzami laserowymi, automatycznie odbiera zmierzone wartości i potrafi je potwierdzać głosowo. Użytkownik może korzystać z gotowych typów okien lub samodzielnie definiować nowe konstrukcje wraz z własnymi regułami pomiarowymi. Program automatycznie wylicza docelowe wymiary okien na podstawie reguł ustalonych przez użytkownika. Uwzględnia m.in. luzy montażowe, kolor stolarki, sposób montażu oraz inne parametry wpływające na prawidłowy dobór okna do otworu.
Dodatkowo umożliwia szybkie generowanie danych do wyceny, ograniczając konieczność ręcznego przenoszenia informacji pomiędzy pomiarem, działem handlowym a produkcją. Dane mogą być generowane nawet dla pojedynczego okna, jednak szczególnie przy większej liczbie konstrukcji znacząco skracają czas przygotowania oferty i porządkują cały proces.
Pomiarowiec nie powinien za każdym razem pamiętać wszystkich reguł i zależności. Program pomaga w podejmowaniu decyzji i wspiera człowieka podczas pracy – podkreśla Piotr Janik.

