Reklama
Reklama

Z wizytą w największej fabryce drzwi – Porta KMI Poland

7 października 2010 | Wyświetlenia: 6113
Jacek Sarnowski
fot. Oknonet.pl | Jacek Sarnowski

PORTA KMI POLAND, największa firma w Polsce produkująca drzwi (wg. Raportu Lista 1000), niedawno obchodziła swoje 18 urodziny. O tym jak tworzy się trwałą markę oraz o kolejnych przedsięwzięciach, w siedzibie PORTY, z prezesem Jackiem Sarnowskim rozmawiały Karolina Cetera i Małgorzata Krukowska. Karolina Cetera: Krótko… jaki jest Pana przepis na stworzenie trwałej marki?Jacek Sarnowski: Pomysł, ludzie, koniunktura i szczęście.Małgorzata Krukowska: W ostatnich latach regularnie odnotowywaliście wzrosty Waszych obrotów. Jak wyglądał rok 2009? Czy kryzys dotarł do Porty?J.S.: W Porcie jest kryzys, tak jak w całej naszej branży. Spadek obrotów odczuliśmy już w 2009 roku. Sądzę, że tak też będzie w roku bieżącym i spodziewam się około 10% spadku w roku 2010 w porównaniu do 2009. Dla mnie jest to dużo. Moglibyśmy mieć wzrost, ale kosztem jakości. W dobie kryzysu wszyscy chcą mieć atrakcyjną cenę , ale to odbija się na trwałości produktu, chociaż z  zewnątrz produkt wygląda tak samo.  Kiedyś przeżywaliśmy kryzys w 2004 roku i wiemy, że pewne ruchy cenowe oraz odchudzanie produktów , które zrobiliśmy, nie przyniosły korzyści. Jeśli chodzi o przyszłość, to przewiduję poprawę koniunktury w 2012 roku, dla naszej branży.W obecnym kryzysie, w małych, rozpoczynających produkcję drzwi zakładach może nastąpić wzrost nawet o 100 % rocznie i to jest normalne. Ja muszę mieć każdego dnia minimum 2000 drzwi do produkcji, żebym mógł istnieć . Z tego, co wiem o innych producentach drzwi w Polsce, to kryzys widać też u nich. Trzeba się z tym pogodzić, bo kryzysu się nie oszuka, ale ten zły okres dla nas minie.Cały czas trzeba kontrolować rynek oraz to, kim chce się być na rynku i jaką pozycję chce się zajmować. Zyskując jedno, tracimy drugie, bo kij ma dwa końce. Mógłbym rozpocząć produkcję tanich drzwi, ale to wiązałoby się z obniżeniem jakości produktu, co kłóci się z filozofią zarządu Porty: „dobra jakość w rozsądnej cenie”. Nie chcę za wszelką cenę utrzymywać ilości produkowanych drzwi poprzez zejście z jakości. Na ten kompromis nie idziemy.KC: Niedawno otworzyliście serwis internetowy e-porta…J.S.: Jest to swego rodzaju „doradca”, zarówno dla kupującego, jak i dla autoryzowanych grup montażowych, dealerów oraz małych punktów sprzedaży. Stworzyliśmy narzędzie, w którym miłośnik analiz i zakupów w Internecie będzie mógł skonfigurować sobie odpowiedni dla niego zestaw drzwi. Z tą wiedzą uzyskaną w serwisie e- porta, klient będzie mógł dokonać trafnego zakupu w sieci naszych dealerów. Ten serwis daje pewną wiedzę o drzwiach, kiedy nie ma się czasu, żeby pójść do sklepu. To jest bardzo świeży produkt i trudno nam dziś powiedzieć o jego atrakcyjności, mimo że kilka tysięcy internautów wchodzi dziennie na tę stronę. Na pewno byłoby dla klienta większą atrakcją, gdyby mógł dokonać od razu zakupu. Przy zakupie drzwi jest jednak mnóstwo elementów, które należy wziąć pod uwagę, a o których nawet fachowcy często zapominają. M.K.: Kto projektuje Wasze drzwi?J.S.: Tak jak w architekturze, jest kilku genialnych projektantów, którzy wyznaczają nowe trendy w drzwiach. Jeździmy po całym świecie, podglądamy konkurencję..., a konkurencja podgląda nas. Jest to wzajemne poprawianie wzornictwa przez  modyfikowanie. Jest też kopiowanie 95% do 100%, ale takie jest życie i nic się z tym nie zrobi. To nie jest technologia kosmiczna, to są produkty, które można łatwo skopiować zmieniając minimalnie proporcje. Tak jest skonstruowany świat. Możemy być przeciwni temu, ale tak to funkcjonuje we wszystkich dziedzinach.M.K.: Na dzień dzisiejszy posiadacie 5 fabryk, czy planujecie budowę kolejnych?J.S.: Posiadamy 5 fabryk w Polsce znajdujące się w: Bolszewie (Porta KMI Poland), Suwałkach (Porta KMI Fornir) i Ełku (Porta KMI System, Porta KMI Metal) oraz jedną w Rumunii (Porta KMI Romania srl). Mamy plany, ale działamy ostrożnie. Są takie czasy, jakie są, więc nie robimy gwałtownych ruchów. K.C.: Do jakich krajów sprzedawane są Wasze drzwi?J.S.: Sprzedajemy do różnych krajów. Po części w zachodniej Europie, ale na małą skalę. Tam jest inne wzornictwo, inne wymiary, a na dodatek trzeba wykonać kosztowne badania. Oczywiście, dla poważnych odbiorców jesteśmy gotowi zainwestować. Nie interesuje nas jednak klient, który chce 20 sztuk drzwi takich i 5 innych, w zupełnie odmiennych modelach od naszej standardowej produkcji. Może to błędna polityka. Może za 10 lat trzeba będzie się cieszyć, jeśli ktoś przyjdzie po jedną parę drzwi. Myślę, że wtedy Porta nie będzie mogła być taką dużą firmą, jaką jest w tej chwili. Trudno jest sprzedawać produkty do państw zachodnich. Na zachodzie jest wielki kryzys w tej branży. Koszty produkcji i komponentów są bardzo zbliżone do naszych i trudno jest konkurować na dużą skalę. U nas, co prawda siła robocza jest tańsza, ale koszt transportu i serwisu jest większy.  M.K.: Wszędzie można zauważyć Portę, w kampaniach reklamowych, w telewizji, bilbordy, w radiu ...J.S.: Dla nas marketing jest bardzo ważny. Poza pracą departamentu marketingu, również Zarząd jest włączony w działania reklamowe. Rezygnacja z marketingu i zaoszczędzone na tym pieniądze mogłyby wpłynąć na obniżenie ceny produktu, ale jest to pociąg w jedną stronę. Powrotu nie ma, bo nie byłoby pieniędzy na ponowną reklamę. My jesteśmy firmą, która musi się reklamować, ponieważ ciągle wprowadza nowe produkty i nowe rozwiązania technologiczne, a nasi odbiorcy muszą się o tym dowiedzieć jak najszybciej . M.K.: Czym zajmuje się Pan w wolnym czasie?J.S.: Lubię jeździć na rowerze, podróżować. Jestem niewolnikiem wiadomości TVN 24. Taka obawa, że coś się może wydarzyć i ja to przegapię, to ciężka choroba. Muszę się z tym uporać. Lubię gdzieś wyjść, pojechać na wycieczkę, przeczytać książkę, ale nie jestem fanem golfa (śmieje się Pan Jacek). Lubię przebywać z ludźmi w grupie, ale też lubię mieć swoją prywatność. Tak balansuję między tym a tym.Właśnie wróciłem z wyprawy na ryby w Skandynawii, gdzie jeżdżę raz na 3 lata. Nie dla samego łowienia ryb, ale również dla tego klimatu i krajobrazu. Wychowałem się na polskim wybrzeżu, kocham plażę i kiedy tylko mam czas, i jeśli pozwala na to pogoda, spędzam wolne chwile nad morzem. KC: Czy uważa się Pan za człowieka, któremu się udało?J.S.: Tak. Zawsze mi się wszystko udawało w życiu. Taki się urodziłem. Czymkolwiek się zajmowałem, było to sukcesem na dużą skalę. W branży futrzarskiej doszedłem do pokazów z Modą Polską. Potem zajmowałem się handlem – byłem współtwórcą sieci sklepów Komfort, czyli znowu coś największego w skali Polski. Następnie zająłem się drzwiami i to też dziś jest największa firma drzwiowa w Polsce. Ja jestem dobry w tym co namacalne,  muszę widzieć to, co mam tworzyć, np: w elektronice czułbym się źle. W tematach handlowych nieźle się poruszam, ale męczą mnie te wielogodzinne rozmowy, które mają doprowadzić obie strony do celu. Zostawiam to tym, którzy potrafią to dobrze robić. W działaniach produkcyjno-marketingowych czuję się dobrze. M.K., K.C.: Dziękujemy bardzo za rozmowę.I tak pod wielkim wrażeniem osoby Pana Jacka Sarnowskiego oraz produkcji w firmie PORTA, wyruszyłyśmy w drogę powrotną przez Polskę, z Bolszewa do Wałbrzycha.

red. Małgorzata Krukowskared. Karolina Ceteraoknonet.pl

Reklama