O kulisach powstania WELDING PROJECTS opowiadaliśmy niemal dokładnie rok temu (przeczytaj). Dziś natomiast sprawdzamy, jak to młode przedsięwzięcie poradziło sobie w pierwszym roku działalności. Na nasze pytania odpowiada, oczywiście, właściciel WELDING PROJECTS, Pan Marcin Opat.
Panie Marcinie, mówi się, że kto przetrwa w branży pierwszy rok, ten pozostanie w niej na dłużej. W przypadku WELDING PROJECTS właśnie tak będzie?
Mam taką nadzieję! Rok działalności upłynął nam w niezwykle szybkim tempie. Dopracowanie oferty, walka o zaufanie potencjalnych odbiorców, ciągłe poznawanie potrzeb branży stolarki otworowej, zmaganie się z różnego rodzaju problemami, których, jak wiadomo, na początku działalności nigdy nie brakuje. Jednym zdaniem: ogrom pracy i cała masa satysfakcji z jej wykonywania.
Oferta uległa modyfikacji w stosunku do założeń z dnia, w którym otwierał Pan działalność?
Jak najbardziej tak. Oferta proponowanych przez nas produktów z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej obszerna. W tej chwili można w niej znaleźć m.in.: stojaki oraz wózki transportowe do okien, szyb, płyt meblowych czy profili okiennych; wózki na skrzynie ze szkłem; podajniki rolkowe; stoły montażowe; kontenery na stłuczkę szklaną i wiele innych konstrukcji wykonanych ze stali.
Pierwsze miesiące nie były jednak „różowe”, prawda?
Oj nie, nie były. W branży, do której w szczególnym stopniu skierowana jest nasza oferta, trudno jest wystartować młodym przedsiębiorstwom. Dało się zauważyć, że wiele firm boi się ryzyka związanego z nawiązaniem współpracy z firmą o tak krótkim stażu, tym bardziej, że konkurencyjnych przedsiębiorstw nie brakuje.
Zakładając działalność zdawałem sobie z tego sprawę i nie ukrywałem swoich obaw. Jak się jednak wkrótce okazało, zdrowa konkurencja była jedynie motorem napędowym, zmuszającym nas do wyróżnienia się na jej tle. Dążyliśmy i wciąż dążymy do tego, by firma Welding Projects kojarzona była z jakością, estetyką, ciekawymi a jednocześnie ekonomicznymi rozwiązaniami, oraz efektywnym i konstruktywnym kontaktem z odbiorcą.
W jakimś stopniu już się to Panu udało, bo minął rok, a Pana firma ma się dobrze. Co było niezbędne, aby znaleźć się w punkcie, w którym dziś się Pan znajduje?
Same zapewnienia, że solidność i jakość nie zawsze wiążą się z wygórowanymi cenami nie są szczególnie przekonujące, a że, jak powszechnie wiadomo, reklama jest dźwignią handlu, trzeba było stopniowo w nią inwestować. Nie będę ukrywał, że do zauważenia mojej firmy w szerszym gronie przyczynił się m.in. Państwa portal. W niedługim czasie po opublikowaniu artykułów pojawiały się zapytania ofertowe, prośby o wyceny, a co za tym idzie – zamówienia. Nawiązywały się coraz to nowe znajomości, współprace... Odbiorcy zaczynali do nas wracać, a to chyba dla każdego producenta jest największym wyróżnieniem. Muszę przyznać, że długofalowa współpraca z kolejnymi firmami z branży napawa nas ogromnym entuzjazmem i sprawia, że z optymizmem wyczekujemy kolejnych lat działalności.
Plany na kolejny rok... na kolejne lata?
Cały czas stawiamy na dynamiczny rozwój. Obecnie myślę nad pomysłami, które to w znacznym stopniu wpłyną na wielozadaniowość stojaków oraz wózków transportowych, ułatwią pracę z nimi, a także usprawnią proces magazynowania. Prototyp to jednak nie wszystko... mam nadzieję, że uda się jak najszybciej uzyskać potrzebne fundusze, dokumenty oraz certyfikacje pozwalające na stałe wprowadzić go do naszej oferty.




