Przy okazji dużej realizacji wypatrzyliśmy firmęzajmującą się gięciem łuków. Bardzo pochlebne opinie odbiorców skłoniłynas do przybliżenia zakładu Tomasza Wiecheć.
Moja"przygoda" z łukami zaczęła się w 1997 współpracą z niemiecką firmąGARDINEN STUDIO. Nie zakładałem wtedy samodzielnej działalności, alerzeczywistość okazała się inna. W roku 2003 odkupiłem "formy" dogięcia, a w roku 2005 wykupiłem maszyny służące do łączenia łuków zczęściami prostymi. Generalnie korzystamy z profili powierzonych,natomiast w systemie Aluplast możemy przy większych zamówieniachpobierać profil bezpośrednio z ich magazynu. Ostatnio poszerzyliśmyusługę do "łączenia" okien w całość, jeśli sobie tego ktoś życzy.Obsługujemy dużą część dostępnych na naszym rynku systemów. Jesteśmyjednak firmą lokalną, transport kilku okien na znaczne odległości chybasię nie opłaca. Mamy dzisiaj ponad trzydziestu klientów i pomimo "ciasnoty"staram się sprostać (w miarę rozsądku) oczekiwaniom firm. - powiedział nam właściciel Tomasz Wiecheć.



