Panie Ryszardzie, proszę nam opowiedzieć o początkach firmy. Kto miał pomysł na założenie firmy, od jak dawna ona działa?
Pomysł był mój, ale inspiracją dla mnie był mój Ojciec, który również był stolarzem i miał własny warsztat. W 1987 roku wyjechaliśmy całą rodziną za granicę – miałem wtedy 18 lat i przez kolejne 11 lat uczyłem się u boku Ojca. Pieniądze, które przez ten czas zgromadziłem, zainwestowałem w kupno działki w Polsce, wybudowałem na niej zakład stolarski i po jedenastu latach spędzonych za granicą, wróciłem do Polski. Jesteśmy firmą rodzinną i prężnie się rozwijamy.
Powiem nawet, że było bardzo ciężko, ponieważ Opolszczyzna jest takim okręgiem, w którym działa bardzo wielu stolarzy. W okręgu, gdzie mieszkam, w obrębie 50-ciu kilometrów od mojej firmy, funkcjonuje prawie 60 innych zakładów stolarskich, które produkują okna i drzwi.
Proszę nam w takim razie powiedzieć, co spowodowało, że udało się Panu wybić wśród tak licznej konkurencji?
Moim dużym atutem było to, że znałem doskonale rynek niemiecki i swobodnie się po nim poruszałem. Utrzymywałem liczne kontakty z tamtejszymi Klientami, większość moich zleceń kierowanych było za granicę – nie tylko do Niemiec, także do Danii, Norwegii czy nawet Holandii – to pozwoliło mi na swobodny rozwój i nie zmuszało mnie do ekspansywnej sprzedaży na terenie Polski. Powoli nasze produkty zaczynały, w coraz większych ilościach, trafiać na krajowy rynek. W rozwoju firmy pomogło mi także to, że nie bałem się inwestować w nowe technologie oraz wykorzystywać potencjał możliwości, jakie daje nam Internet.
Na początku – wiadomo – robiło się wszystko, ale trzeba było się wyspecjalizować. Produkujemy okna i drzwi na indywidualne zamówienie. Robimy okna/drzwi nietypowe, często z rzeźbieniami – ostatnio na przykład nasze wyroby trafiły do pałacu w Wojanowie, koło Jeleniej Góry. Jesteśmy w stanie sprostać każdym wymaganiom Klientów, jeśli ktoś zamówi u nas okna i drzwi, a chciałby byśmy zrobili mu też jakiś mebel do kompletu, to oczywiście też potrafimy to wykonać.
Tak, to czuć w całej branży. Rozmawiałem z kolegami, którzy mają niedaleko firmy – wszyscy mówią, że coś się dzieje. Dwie ostatnie zimy nas trochę rozpieściły, nie mieliśmy do czynienia z niskimi temperaturami i było pracy pod dostatkiem przez całą zimę. Gdy teraz mamy trochę mniej zamówień, to już zaczynamy wszyscy krzyczeć, że mamy kryzys. Ja jestem zdania, że nie będzie tak źle, oczywiście jest trochę mniej zamówień jak normalnie, ale otrzymuję wiele zapytań, które w końcu zaowocują większą ilością pracy.
Podstawowym naszym planem, jest ciągły rozwój firmy. Natomiast w najbliższej przyszłości – myślę, że do końca marca – otworzymy salon firmowy pod Warszawą.
Dziękuję Panu za rozmowę Dziękuję również
red. Tomasz Pępek, oknonet.pl



