Globalny kryzys wywołany pandemią COVID-19 dotknął praktycznie wszystkie gałęzie gospodarki. Przedsiębiorstwa mierzą się z problemami, które wynikają m.in. z konieczności zamknięcia granic i przerwanych łańcuchów dostaw. Bezpośrednią konsekwencją są spadki popytu, a co za tym idzie – podaży. Dla dużej części zakładów produkcyjnych wiąże się to z koniecznością ograniczenia lub wstrzymania produkcji. Chociaż w skali makro kryzys niesie za sobą poważne konsekwencje gospodarcze, niektóre branże, takie jak np. szklarska, odczuwają jego skutki w mniejszym stopniu.
Jak podkreślają eksperci Pilkington IGP oraz Pilkington Polska, pierwszy kwartał na rynku szklarskim był bardzo mocny pod kątem wyników sprzedażowych. Przed COVID-19 popyt na materiały, do których produkcji używa się szkła, utrzymywał się na wysokim poziomie, zarówno w Polsce, jak i na pozostałych rynkach europejskich. Perspektywy na kolejne kwartały również były optymistyczne i powszechnie oczekiwano dalszych wzrostów poziomu sprzedaży szkła.
Sytuacja uległa częściowej zmianie wraz z wprowadzeniem pierwszych zasad izolacji społecznej w całej Europie.
Marzec był jeszcze bardzo dobrym miesiącem, znacząco lepszym niż analogiczny okres ubiegłego roku. Negatywny wpływ COVID-19 branża szklarska odczuła dopiero w kwietniu. Trzeba jednak dodać, że spadki te nie były równomierne. Dla części klientów znaczące, a dla niektórych klientów wręcz niezauważalne. Wyraźnie większe w sektorze przeszkleń wewnętrznych i znacznie mniejsze dla przeszkleń zewnętrznych – mówi Paweł Górski, dyrektor sprzedaży produkcji podstawowej Pilkington Polska.
Owszem, w kwietniu odnotowaliśmy kilkunastoprocentowy spadek sprzedaży w porównaniu do analogicznego miesiąca poprzedniego roku. Trzeba jednak dodać, że popyt na szyby zespolone w kwietniu 2019 r. był bardzo wysoki. W kontekście maja, sprzedaż szacowana jest na takim samym poziomie jak w ubiegłym miesiącu. Mimo obecnej sytuacji, perspektywy wydają się zatem optymistyczne - potwierdza to również Mariusz Kołodziej, dyrektor sprzedaży szkła architektonicznego Pilkington IGP.
Wyzwania dla branży
Na tle innych sektorów gospodarki, branża szkła architektonicznego nie odczuwa skutków pandemii w bardzo dotkliwy sposób. Należy jednak pamiętać, że pomimo stosunkowo dobrej sytuacji, popyt na szkło się zmniejszył. Restrykcje wprowadzone w całej Europie znacznie ograniczyły możliwości prowadzenia pełnej działalności operacyjnej większości firm. Przemysł szklarski odczuł negatywne skutki kryzysu przede wszystkim w kontekście przedsiębiorstw wykorzystujących ten surowiec. Problem dotyczy m.in. rynku szkieł do zastosowań wewnętrznych i meblarskiego, a także producentów wyposażenia zawierającego szklane elementy.
Sytuacja zdecydowanie lepiej wygląda w sektorze okien i drzwi. – W tym przypadku, na wyniki bardzo pozytywny wpływ miała nieprzerwana działalność marketów budowlanych, które przez chwilę przeżywały prawdziwe oblężenie. Jednocześnie firmy budowlane pracowały praktycznie w taki sam sposób jak przed pandemią – komentuje Paweł Górski.
Eksperci podkreślają, że priorytetem jest utrzymanie popytu na rynku inwestycji budowlanych i deweloperskich. Już teraz dostrzec można spowolnienia w dostawach.
W tym momencie wyraźnie widać, że nie są podejmowane żadne decyzje o obiektach, których budowa miałaby się rozpocząć w 2021 roku. W dłuższej perspektywie może to doprowadzić do spadku popytu na materiały budowlane, w tym szklane – komentuje Wojciech Kalinowski, dyrektor sprzedaży projektów Pilkington IGP.
Na pewno spodziewane jest spowolnienie w branży, związane zwłaszcza z rynkiem inwestycji deweloperskich i komercyjnych. Z pewnością będzie to po części uzależnione od poszczególnych rynków lokalnych i kondycji firm po epidemii - trudną sytuację w kontekście zakupu produktów dla nowych inwestycji zauważa również Mariusz Kołodziej.
Skala wyzwań stojących przed światową gospodarką wynikających z pandemii koronawirusa jest bezprecedensowa. Jednym z czynników, który zadecyduje czy konsumpcja szkła utrzyma się na wysokim poziomie, będą przyszłe decyzje zakupowe konsumentów.
Według mnie europejscy klienci będą rozważniej niż dotąd podejmować decyzje o zakupie dóbr inwestycyjnych. Mimo to dostrzegam dużą szansę dla polskich producentów, którzy oferują bardzo dobre jakościowo produkty po konkurencyjnych cenach – tłumaczy Mariusz Kołodziej.
Organizacja Glass for Europe, która zrzesza ponad 1000 firm zajmujących się produkcją i przetwórstwem szkła płaskiego w Europie, przewiduje, że sytuacja związana z pandemią może przełożyć się negatywnie na przyszłą konsumpcję szkła w krajach europejskich. Jako główną przyczynę podaje się częściowe lub całkowite wstrzymanie produkcji w niektórych państwach. Nieco innego zdania są przedstawiciele marki Pilkington, według których przyszłość branży szklarskiej nie jest tak pesymistyczna, jak zakładają to prognozy.




