Czy współczesny Klient odnajduje się w gąszczu marek specjalizujących się w automatyce do bram? Czy potrafi sam zdecydować, w jaki sprzęt zaopatrzyć bramę wjazdową czy garażową? Do kogo może się zwrócić osoba zupełnie nie zorientowana w tych kwestiach? Na rynku pojawiła się całkiem niedawno firma EL-TECH z Częstochowy, której właściciel, Pan Adam Izydorczyk, doradzi, czy warto sugerować się panującymi trendami na rynku automatyki do bram oraz wybierze najlepszy dla Klienta wariant.Skąd się wziął pomysł na tego typu działalność i jak doszło do powstania firmy El-Tech?Pomysł jest bardzo stary i niestety nie był reaktywowany przez dłuższy okres. Z czasem postanowiłem przedsięwziąć coś na własną rękę, gdyż wcześniej pracowałem w charakterze przedstawiciela handlowego. Zaczęła mnie męczyć praca z klientem „masowym”. Z branżą nie jestem długo związany ale to nie oznacza, że jestem laikiem i uczę się na każdym następnym kliencie. Automatykę do bram traktowałem na początku jako hobby. Z czasem to hobby przerodziło się w działalność przynoszącą dochody. To miało miejsce jakieś półtora roku temu. Zaczęło się od drobnych rzeczy, typu sklep internetowy. Później nastąpiły kolejne kroki.Nad założeniem własnej działalności skupiającej się na automatyce do bram zastanawiałem się poważnie przed ośmioma laty, ale ktoś mi polecił, żeby tego nie robić. Na szczęście przy drugim podejściu byłem bardziej zdeterminowany.Z pewnością nie jest łatwo prowadzić własny biznes w obliczu konkurencji i globalnego kryzysu, na temat którego nie milką rozmowy? Jak Pan sobie radzi?Nie jest łatwo, ale jak się powiedziało A to trzeba dotrzeć do Z. Tak naprawdę nie mam innego wyjścia. Po części jestem zależny od firm, z którymi współpracuję. Myślę, że jeżeli ich nie dotknie recesja albo dotknie w mniejszym stopniu, to również w mniejszym stopniu dotknie to wszystko mnie. Tak to wygląda.Kryzys dotarł do Europy Zachodniej w zeszłym roku, do nas troszkę później. Byłbym hipokrytą, gdybym stwierdził, że recesja ominęła branże, którą reprezentuję szerokim łukiem. W tym roku jest znacznie mniej zleceń niż w zeszłym, ale wiem, że jest to rynek rozwojowy i recesja nie potrwa zbyt długo.Firmy, które istnieją od kilku lat mają największe szanse na przetrwanie, gdyż mają najlepiej „rozpracowany” rynek. Mają przede wszystkim odpowiedni zasób gotówki.A co do konkurencji, to bywa różnie, ale cieszy mnie fakt, że przy porównaniu nie wypadam wcale tak słabo. Już przy wycenie okazuje się, że proponowane przeze mnie produkty i usługi są tańsze nawet o kilkaset złotych niż u konkurencji.Teraz żeby przetrwać, ważny jest dobry marketing. W jaki sposób Pan reklamuje swoją firmę i swoje usługi? Przede wszystkim jest to droga przez Internet, a dokładniej rzecz ujmując poprzez sklep internetowy. Dbam przede wszystkim o ten aspekt autopromocji. W głównej mierze to ja właśnie jestem twórcą tego, co się tam znajduje. Do tego dochodzą lokalne media. Od czasu do czasu korzystam z usług lokalnej gazety „Pośrednik”. Ceny ogłoszeń są dosyć wysokie, ale trzeba się z tym pogodzić. Coś za coś. Jeden powracający klient zwraca całość inwestycji z okresu 2 – 3 tygodni. Ale ten klient musi się pojawić. Trzeba z rozwagą inwestować pieniądze i na bieżąco monitorować rynek.Wracając do sklepu internetowego, to czy spełnił on Pańskie oczekiwania? Czy tych zamówień i zapytań dużo spływa?Jak na razie nie mogę narzekać. Sklep internetowy jest przeze mnie nieustannie rozbudowywany i modernizowany. Moja firma ma w zasadzie dwie strony internetowe. Mam zamiar je połączyć, ale obecnie jest to niemożliwe ze względu na różne serwery oraz oprogramowanie i rozpoznawalność w sieci www. Na pierwszej stronie odnotowuję około 1000 wizyt w skali miesiąca. Ta druga jest na poziomie 300 wizyt w skali miesiąca, bo funkcjonuje od 2 miesięcy. Jeżeli ruszę ten pierwszy sklep, automatycznie rozpoznawalność spadnie mi bez mała do zera. Będę musiał czekać rok na „wypozycjonowanie” sklepu.Z jakimi firmami Pan współpracuje? Na stronie widnieje informacja, że w Państwa ofercie można znaleźć wszystkie dostępne na rynku marki automatyki do bram.Asortyment mojej firmy obejmuje w zasadzie automatykę do bram wszystkich markowych producentów na rynku. W dzisiejszych czasach trzeba być elastycznym. Jeżeli klient potrzebuje mieć elementy na jednym systemie, to ja muszę się dopasować. Nie mogę być „zależny” tylko od jednej marki, bo w tym momencie tracę klienta. Więc ta oferta jest zależna tylko i wyłącznie od klienta. Często oczywiście sugeruję najlepsze rozwiązania.A może Pan zdradzić marki związane z automatyką do bram, które i cieszą się największą popularnością wśród klientów? Czy taki klient indywidualny rzeczywiście odnajduje się wśród całej masy marek na polskim rynku?Współczesny Klient jest zupełnie zagubiony i żyje w złudnym przeświadczeniu, że na polskim rynku funkcjonują tylko dwie marki (Nice i Somfy), a reszta to „złom”. Klient jest bardzo mocno wprowadzony w błąd. Owszem, są to dwie firmy, które funkcjonują już wiele lat na rynku polskim i mają ugruntowaną pozycję, aczkolwiek Protecco istnieje równolegle z nimi od 18 lat i mało kto o tym wie. Jakościowo są to te same produkty, których różnica tkwi jedynie w cenie. Wewnątrz są te same komponenty, a całość sygnowana jest po prostu innym „znaczkiem”. Ten sam produkt można kupić za dużo mniejsze pieniądze.
Czy często wchodzi Pan w polemikę z klientami i stara się Pan powiedzieć, jaka jest prawda?Sugeruję Klientowi „tańsze” rozwiązania, ale jeżeli widzę, że nic nie wskóram, to daję sobie spokój. Polemizując można stracić Klienta, a to nie jest moim celem. Jeżeli nabywca chce wysłuchać tego, co mam do powiedzenia, to służę pomocą i daję na to zostało sprzedane gwarancję.Daje Pan gwarancję na wszystkie produkty?Oczywiście. Gwarancja producenta to jedno, a gwarancja wykonania to drugie. Standartowo okres gwarancji obejmuje2 lata na jakość wykonania usługi montażowej. Jeżeli po tym czasie Klient stwierdzi, że coś jest jednak nie tak, to w każdej chwili jestem do dyspozycji, by rozwiązać powstały problem ale to się nie zdarza....Jaki sprzęt jest wymagany przy montażu automatyki?Sprzęt do montażu nie jest skomplikowany, ale zużywa się podczas eksploatacji. Koszt podstawowej skrzynki z miernikami i potrzebnymi urządzeniami dla serwisanta , to koszt w granicach 2000 – 2500 zł. To taka podstawa.W skład takiego sprzętu wchodzą wiertarki, mierniki, szlifierki, klucze, śrubokręty itp. Mierniki są również bardzo często potrzebne do zlokalizowania przewodów. Bardzo często Klient nie wie, gdzie ma zakończony przewód. Trzeba go podpiąć, zlokalizować, sprawdzić…lub wykonać nowe podłączenie do budynku gdzie wcześniej nie uwzględniano takiej opcji... Niby są to proste czynności, ale gdy się je zaniedba, to później czeka nas konfrontacja z niezadowolonym Klientem.Firmy, które chcą się rozwijać muszą nieustannie inwestować. Jakie ma Pan plany w związku z tą kwestią?W niedalekiej przyszłości chciałbym zakupić większy samochód, zatrudnić dodatkowe osoby, które będą się zajmowały serwisami i montażami, bym mógł się skupić na kolejnych inwestycjach. Planuję zająć się dystrybucją akcesoriów do produkcji bram. Jest sporo takich firm na rynku, zatem musiałbym wszystko dogłębnie przeanalizować. Wszystko wiąże się z kosztami, dlatego daję sobie jeszcze trochę czasu. Pomysł ten powoli dojrzewa i jest analizowany finansowo. Muszę znaleźć jakieś odpowiednie miejsce pod ten biznes, gdyż lokalizacja jest bardzo istotna.Dziękuję za udzielenie wywiadu i życzę powodzenia w rozbudowie firmy.Red. Karolina TruszkowskaOknonet.pl



