BOGMAR to nieduży zakład stolarski posiadający 20-letnie doświadczenie w świecie drewnianych okien, drzwi i schodów. Produkty wykonane są na wymiar i oferowane głównie na terytorium Polski i Niemiec. Do rozmowy zaprosiliśmy Pana Bogusława Mączyńskiego, właściciela BOGMAR.
Wydawać by się mogło, że na dzisiejszym rynku, zdominowanym przez duże fabryki, stawiające na automatyzację produkcji, nie ma miejsca dla małych producentów. Państwa przykład pokazuje jednak, że wcale tak nie jest i nie musi być. Jaka jest wasza recepta na zaistnienie na rynku?
Zgadza się, wielu producentów na dzisiejszym rynku dąży do automatyzacji, aby szybko wyprodukować daną rzecz. Nasz pogląd na zaistnienie na rynku jest całkiem inny. Zakład mamy w połowie zautomatyzowany. Robimy mniej rzeczy, ale są one indywidualne i bardziej skomplikowane. Po co przebijać się na rynku prostymi produktami, które dzisiaj są w zasięgu każdej ręki? Od początku chcieliśmy stawiać i stawialiśmy na nisze. Nasz zakład nie jest duży. Mniejsze ilości wyprodukowanych rzeczy nie oznaczają jednak, że zarabiamy mniej od dużych korporacji.
Wykonujecie jedynie stolarkę do zabytkowych konstrukcji czy również mniej zdobne, standardowe produkty?
Wykonujemy bardzo zróżnicowane projekty. Nie tylko odwzorowane, ale również nowoczesne, nietypowe i ponadwymiarowe produkty, które dla większych firm mogą stworzyć duże problemy w produkcji, m.in. z powodu potrzeby przeformowania całej linii produkcyjnej dla jednego klienta. Nasza firma nie ma takich problemów. Mamy zgrany zespół ludzi, którzy wiedzą, czego potrzebuje klient i jak to w łatwy i bezpieczny sposób wykonać. Posiadamy już 20 lat doświadczenia, więc proste czy zabytkowe rzeczy nie stanowią dla nas różnicy – potrzebny jest tylko czas. Oczywiście jak każda firma, również mamy swoje mniejsze lub większe ograniczenia.
Kim najczęściej są wasi klienci? Czego oczekują od Was, czego nie może im zapewnić duży producent?
Nasi klienci są naprawdę różni... Jeśli chodzi o główny rynek to są to Niemcy, a dopiero później Polska. Dlaczego taka kolejność? Niemcy są bardziej otwarci na nowe rozwiązania, rozumieją producenta i mają do niego pełne zaufanie. U polskich klientów, niestety, odczuwalny jest spory problem z zaufaniem, ceny muszą być bardzo niskie... Drobiazgowość klientów z Polski potrafi być czasami bardzo męcząca.
Klienci oczekują od nas profesjonalnego doradztwa, przede wszystkim indywidualności i niezależności. Duże firmy rzadko mogą sobie pozwolić na indywidualność i cierpliwość, z jaką trzeba podchodzić do takich klientów; klientów, którzy chcą się wyróżnić na tle pozostałych.
Większość producentów narzeka dziś na problemy kadrowe i brak rąk do pracy. Jak to wygląda u Państwa?
Tak, to prawda, ale nie można generalizować. Wszystko zależy od reputacji firmy, warunków i płacy, na jaką zatrudniani są pracownicy. Nie ma reguły – w jednej firmie jest za dużo rąk do pracy, w drugiej za mało. Każdy musi próbować swoich sił i w swój sposób zatrudniać pracowników. Nasza firma ma zgrany zespół od lat, tylko raz na jakiś czas pojawi się ktoś nowy – staramy się dbać o nasz team.
Jakie macie plany na rok 2019?
Plany są ciekawe. Przede wszystkim chcemy bardziej zwrócić na siebie uwagę i zachęcić ludzi do indywidualnego wyboru, żeby nie iść za tłumem, ale trochę zaszaleć z wyborem stolarki, aby później cieszyć nią oko przez wiele lat. Dzisiaj większość idzie w styl nowoczesnego antracytu... Owszem, jest to piękny kolor, ale czy sprawi, że nasz dom będzie inny, piękniejszy? Czy będzie miał duszę?
Co do samej fabryki to planujemy rozbudowę naszej hali i powiększenie kadry.





