Reklama
Reklama

Shelly: inteligentny dom to dopiero początek

26 sierpnia 2026 | Wyświetlenia: 99
Od Smart Home do inteligentnego budynku. Kierunek rozwoju Shelly
fot. SHELLY | Od Smart Home do inteligentnego budynku. Kierunek rozwoju Shelly

Shelly Poland od 2025 roku rozwija w Polsce własną strukturę, koncentrując się nie tylko na sprzedaży urządzeń, ale przede wszystkim na budowaniu lokalnego ekosystemu instalatorów, integratorów i partnerów biznesowych. Po ponad roku działalności firma może już podsumować pierwszy etap swojej obecności na polskim rynku. Jak ocenia ten okres, w jakim kierunku rozwija ofertę i jak zmienia się polski rynek smart home oraz automatyki budynkowej?

Shelly Poland team 5 scaled

O tym rozmawiamy z Piotrem Głowackim, Head of Knowledge and Training w Shelly Poland, odpowiedzialnym za rozwój programów szkoleniowych oraz wsparcie techniczne, od lat związanym z branżą Smart Home i automatyką budynkową. Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in. w Nice Polska oraz FIBARO, gdzie zajmował się rozwiązaniami z obszaru inteligentnego domu oraz automatyki budynkowej.

Shelly zdecydowało się na utworzenie w Polsce własnej struktury dopiero w 2025 roku, mimo że marka była już wcześniej obecna na naszym rynku. Co z perspektywy pierwszego okresu działalności spółki okazało się najważniejszą różnicą między sprzedażą produktów Shelly w Polsce a rzeczywistym budowaniem marki i rynku?

Piotr Głowacki: Najważniejsza różnica polega na tym, że obecność produktu na rynku nie oznacza jeszcze obecności marki. Urządzenia Shelly były wcześniej dostępne w Polsce i miały już grupę świadomych użytkowników, szczególnie wśród osób zainteresowanych technologią. Brakowało jednak lokalnego ekosystemu – bezpośrednich relacji z dystrybutorami, instalatorami i integratorami, lokalnego wsparcia, szkoleń, komunikacji w języku polskim czy aktywnej obecności na wydarzeniach branżowych.

Po utworzeniu Shelly Poland mogliśmy zacząć pracować nie tylko nad dostępnością produktów, ale nad całym otoczeniem marki. Szczególnie istotne okazało się budowanie kanału profesjonalnego. W Polsce decyzja o zastosowaniu konkretnego rozwiązania bardzo często zapada na poziomie instalatora, elektryka czy integratora.

Dlatego jednym z naszych priorytetów stało się stworzenie społeczności profesjonalistów, którzy nie tylko znają urządzenia Shelly, ale potrafią je właściwie dobierać, instalować i integrować w większych systemach. Aktualnie, po 15 miesiącach działalności w Polsce, mamy już niemal 600 certyfikowanych instalatorów.

W komunikacji dotyczącej wejścia do Polski wskazywali Państwo na duży potencjał naszego rynku. Po kilkunastu miesiącach obecności z własną strukturą – jak dziś wygląda Państwa ocena polskiego rynku smart home i automatyki budynkowej? W których obszarach Polska rzeczywiście wyróżnia się na tle innych rynków europejskich, a gdzie oczekiwania okazały się zbyt optymistyczne?

Po kilkunastu miesiącach możemy powiedzieć, że potencjał polskiego rynku zdecydowanie się potwierdził. Sprzedaż rozwija się dobrze, a szczególnie pozytywnie oceniamy współpracę z dystrybutorami oraz rosnące zainteresowanie ze strony instalatorów i profesjonalistów zajmujących się automatyką.

Polska wyróżnia się dużą otwartością na rozwiązania technologiczne i stosunkowo wysokim poziomem wiedzy technicznej użytkowników. Istotna jest również silna pozycja lokalnych dystrybutorów i wyspecjalizowanych kanałów sprzedaży. W przypadku automatyki budynkowej ogromną rolę odgrywa rekomendacja instalatora czy integratora, dlatego rozwój tego środowiska, o czym już wspomniałem, jest dla nas jednym z kluczowych elementów budowania rynku.

Jeśli coś okazało się bardziej wymagające, niż mogliśmy początkowo zakładać, to tempo budowania szerokiej rozpoznawalności marki. Shelly jest dobrze znane wśród entuzjastów smart home i coraz lepiej w środowisku profesjonalnym, ale dotarcie do masowego konsumenta wymaga konsekwentnej edukacji i komunikacji.

Dlatego dziś patrzymy na Polskę jako na rynek o dużym potencjale zarówno konsumenckim, jak i profesjonalnym. Naszym zadaniem na kolejne lata jest nie tyle udowodnienie, że istnieje tutaj popyt na rozwiązania Shelly – bo już go widzimy – ile poszerzenie grupy odbiorców i zbudowanie marki rozpoznawalnej także poza środowiskiem osób już zainteresowanych automatyką.

Jak chcą Państwo rozwijać rolę Shelly we współpracy z profesjonalistami – od dostawcy pojedynczych urządzeń do partnera wspierającego projektowanie i realizację kompleksowych instalacji?

To jedna z najważniejszych zmian, jakie obecnie zachodzą w Shelly. Chcemy, aby profesjonalista patrzył na nasze portfolio nie jak na katalog pojedynczych modułów czy liczników, ale jak na zestaw narzędzi pozwalających zaprojektować kompletną automatykę budynku.

Dlatego rozwijamy linię Shelly Pro, rozwiązania do pomiaru i zarządzania energią, urządzenia zabezpieczające oraz możliwości integracji z zewnętrznymi systemami. Równolegle inwestujemy w program dla instalatorów, szkolenia i certyfikację. W Polsce jest to dla nas szczególnie ważny obszar działalności.

Smart Home expo 15

Naszą ambicją nie jest zastąpienie integratora. Wręcz przeciwnie – chcemy dać mu możliwie elastyczne narzędzia. Instalator powinien móc zrealizować zarówno prostą modernizację istniejącego mieszkania, jak i znacznie bardziej rozbudowaną instalację w domu, biurze czy obiekcie komercyjnym, bez zamykania klienta w jednym, hermetycznym ekosystemie.

W 2026 roku portfolio Shelly coraz mocniej wychodzi poza klasyczny smart home – pojawiają się rozwiązania dla zarządzania energią, zabezpieczeń elektrycznych, automatyki profesjonalnej i integracji przemysłowej. Czy jest to przede wszystkim naturalne rozszerzanie portfolio, czy świadoma próba przesunięcia środka ciężkości działalności w stronę szeroko rozumianej automatyki budynkowej?

Powiedziałbym, że jedno i drugie. Jest to naturalna konsekwencja tego, jak zmieniają się potrzeby naszych klientów, ale jednocześnie świadomy kierunek strategiczny. Granica pomiędzy smart home, zarządzaniem energią i automatyką budynkową coraz bardziej się zaciera. Ten sam system, który steruje oświetleniem czy roletami, może analizować zużycie energii, współpracować z fotowoltaiką, magazynem energii, ogrzewaniem czy ładowarką samochodu elektrycznego. Z punktu widzenia użytkownika nie są to już oddzielne systemy – to jeden budynek, którym chce zarządzać w sposób możliwie efektywny.

Dlatego rozwój Shelly w stronę energetyki, zabezpieczeń i profesjonalnej automatyki traktujemy nie jako odejście od smart home, ale jako rozszerzenie jego definicji. Inteligentny budynek przyszłości to nie tylko wygoda. To również bezpieczeństwo, efektywność energetyczna i zdolność reagowania na zmieniające się warunki.

Shelly rozwija jednocześnie kilka modeli współpracy z rynkiem – sprzedaż konsumencką, kanał profesjonalny oraz koncepcję „Powered by Shelly”, w której technologia firmy trafia do urządzeń innych producentów. Jak zmienia to model biznesowy Shelly i jakie znaczenie może mieć dla polskich producentów stolarki, osłon, bram, oświetlenia czy wyposażenia budynków?

„Powered by Shelly” otwiera przed nami zupełnie inny model rozwoju. Shelly nie musi być wyłącznie marką urządzenia widocznego dla końcowego użytkownika. Możemy również stać się warstwą technologiczną wewnątrz produktów innych producentów. Dla producenta oznacza to możliwość wprowadzenia inteligentnego produktu bez konieczności budowania od podstaw własnej technologii IoT, infrastruktury komunikacyjnej czy całego środowiska integracyjnego. Produkt wyposażony w technologię Shelly może korzystać z naszego ekosystemu i współpracować z innymi urządzeniami oraz popularnymi platformami automatyki.

Shelly 2

W Polsce widzimy w tym bardzo duży potencjał. Mamy silnych producentów okien, rolet, bram, oświetlenia, ogrzewania czy wyposażenia budynków. Dla wielu z nich naturalnym kolejnym krokiem będzie dodawanie do produktów funkcji connected i smart. Chcielibyśmy, aby Shelly było jednym z technologicznych partnerów umożliwiających wykonanie tego kroku szybko i bez konieczności tworzenia wszystkiego od początku.

Jednym z największych wyzwań automatyki budynkowej jest dziś nie samo „podłączenie” urządzeń, ale ich współpraca w ramach różnych ekosystemów. Shelly rozwija jednocześnie Matter, Zigbee, Z-Wave, Wi-Fi, Bluetooth oraz integracje z zewnętrznymi platformami. Czy przyszłością będzie jeden dominujący standard, czy raczej urządzenia muszą pozostać wieloprotokołowe? I jaką rolę chce w tym układzie pełnić Shelly?

Nie zakładamy, że w przewidywalnej przyszłości cały rynek zostanie zdominowany przez jeden standard. Poszczególne technologie mają różne zalety i odpowiadają na różne potrzeby. Matter bardzo pomaga w standaryzacji doświadczenia użytkownika, ale nie oznacza to automatycznie końca Zigbee, Z-Wave, Wi-Fi czy Bluetooth.

Shelly 3

Dlatego dla nas kluczowym słowem jest interoperacyjność. Użytkownik nie powinien być zmuszany do podejmowania decyzji technologicznych, których konsekwencje będzie ponosił przez kolejnych kilkanaście lat. Powinien mieć możliwość wyboru urządzeń i platform najlepiej odpowiadających jego potrzebom.

Rolę Shelly widzimy więc jako swoistego pomostu pomiędzy urządzeniami, protokołami i ekosystemami. Stąd rozwój wielu standardów komunikacji, otwartych API i integracji z zewnętrznymi platformami. W dłuższej perspektywie przewagę będą miały nie systemy najbardziej zamknięte, ale te, które najlepiej potrafią współpracować z otoczeniem.

W 2026 roku Shelly rozwija nie tylko sprzęt, ale również warstwę programową – w tym usługi chmurowe, funkcje premium i rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Czy w dłuższej perspektywie urządzenie będzie dla Shelly przede wszystkim punktem wejścia do platformy, a większa część wartości biznesowej będzie powstawała po stronie oprogramowania i usług?

Nie traktowałbym sprzętu wyłącznie jako punktu wejścia do sprzedaży usług. Hardware pozostaje fundamentem Shelly i jednym z najważniejszych źródeł naszej przewagi. Natomiast wraz ze wzrostem liczby urządzeń rośnie znaczenie warstwy, która pozwala wykorzystać generowane przez nie dane. To właśnie oprogramowanie może zamienić dane o temperaturze, obecności czy zużyciu energii w konkretną informację i działanie – zmodyfikować sposób ogrzewania pomieszczenia, wykryć nietypowy pobór energii czy zasugerować bardziej efektywną automatyzację.

Dlatego spodziewamy się, że znaczenie usług cyfrowych i funkcji premium będzie rosło. Nie oznacza to jednak odejścia od naszego dotychczasowego podejścia. Bardzo ważna pozostaje możliwość lokalnego sterowania urządzeniami oraz otwartość systemu. Chcemy rozwijać usługi, które dają użytkownikowi dodatkową wartość, a nie tworzyć sztuczną zależność od abonamentu.

Shelly rozpoczęło w 2026 roku testy dwóch asystentów AI – SoFi i MitRa – zdolnych m.in. do sterowania urządzeniami, analizy ich działania i tworzenia automatyzacji. Gdzie Państwa zdaniem AI rzeczywiście może zmienić sposób korzystania ze smart home, a gdzie pozostanie przede wszystkim efektownym dodatkiem?

Największy potencjał AI widzimy nie w zastąpieniu przycisku głosowym poleceniem, ale w uproszczeniu konfiguracji i analizie danych. Jeżeli użytkownik, zamiast tworzyć skomplikowaną sekwencję reguł, będzie mógł powiedzieć: „kiedy nikogo nie ma w domu, obniż temperaturę, wyłącz niepotrzebne urządzenia i poinformuj mnie, jeżeli pobór energii będzie nietypowy”, to rzeczywiście zmienia sposób korzystania ze smart home. Drugi bardzo ważny obszar to energia. Człowiek nie będzie codziennie analizował wykresów poboru energii z kilkudziesięciu urządzeń. AI może to robić w tle, identyfikować anomalie i proponować optymalizację.

Shelly 1

Natomiast tam, gdzie AI jedynie zastępuje kliknięcie w aplikacji bardziej efektownym poleceniem, jego wartość jest ograniczona. Inteligentny dom staje się naprawdę inteligentny wtedy, kiedy potrafi wykorzystać kontekst i dane oraz wykonać część pracy za użytkownika – przy zachowaniu przez niego pełnej kontroli nad systemem.

Zarządzanie energią staje się jednym z najważniejszych argumentów za inwestowaniem w automatykę budynkową – szczególnie przy fotowoltaice, magazynach energii, zmiennych taryfach i rosnących kosztach eksploatacji budynków. Jak zmienia się w związku z tym sposób projektowania instalacji Shelly i czy w Polsce widzicie już przejście od „smart home dla wygody” do automatyki jako narzędzia realnego zarządzania energią?

Zdecydowanie widzimy tę zmianę. Jeszcze kilka lat temu typowe pytanie dotyczące smart home brzmiało: „co mogę zdalnie włączyć?”. Dzisiaj coraz częściej brzmi: „ile energii zużywam, jak mogę wykorzystać ją lepiej i ile mogę na tym zaoszczędzić?”. Fotowoltaika była pierwszym impulsem, ale magazyny energii, samochody elektryczne i taryfy dynamiczne jeszcze bardziej zwiększą znaczenie automatyki. Budynek będzie musiał podejmować decyzje: kiedy ładować magazyn lub samochód, kiedy uruchomić energochłonne urządzenie, kiedy wykorzystać własną produkcję, a kiedy ograniczyć pobór z sieci.

To zmienia również sposób myślenia o naszych urządzeniach. Pomiar energii nie jest już tylko funkcją informacyjną. Staje się źródłem danych dla automatyzacji. W Polsce jest to szczególnie interesujący kierunek ze względu na bardzo dużą liczbę instalacji fotowoltaicznych. Kolejnym etapem będzie nauczenie budynków, jak możliwie efektywnie zarządzać lokalnie produkowaną energią.

Patrząc na kolejne 3–5 lat, gdzie Shelly Poland chce być przede wszystkim obecne: w inteligentnych domach, profesjonalnej automatyce budynkowej, zarządzaniu energią czy jako warstwa technologiczna obecna w produktach innych producentów? Jakie decyzje podejmowane dziś w Polsce będą miały największe znaczenie dla osiągnięcia tego celu?

Nie traktujemy tych obszarów jako alternatyw. Właśnie ich połączenie będzie naszym zdaniem definiowało kolejną generację automatyki budynkowej. Chcemy pozostać silną marką smart home dla użytkowników indywidualnych, ale jednocześnie zdecydowanie zwiększać obecność w kanale profesjonalnym i w zarządzaniu energią. Trzecim filarem może stać się technologia Shelly obecna bezpośrednio w produktach innych producentów.

Z punktu widzenia Polski najważniejsze decyzje podejmowane dziś dotyczą więc nie pojedynczych produktów, lecz budowania ekosystemu: sieci przeszkolonych instalatorów, mocnych partnerstw dystrybucyjnych, współpracy z integratorami oraz relacji z polskimi producentami urządzeń i wyposażenia budynków.

W perspektywie trzech–pięciu lat chcielibyśmy, aby pytanie nie brzmiało już wyłącznie „gdzie można zastosować urządzenie Shelly?”, ale „które elementy tego budynku mogą ze sobą współpracować dzięki technologii Shelly?”. To znacznie szersza ambicja niż klasyczny smart home.

Shelly Poland Sp. z o.o.
05-850 , Szeligi
Bukowa 2
tel.: 796 01 01 51
Reklama