O montażu okien z perspektywy dwóch dekad stażu

Zainteresowany? Poproś o ofertę!

Jarosław Kucharski, właściciel przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Jarosław Kucharski, właściciel przedsiębiorstwa KUCHARSKI


Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

KUCHARSKI

Przykładowa realizacja przedsiębiorstwa KUCHARSKI

„KUCHARSKI” działa od 1998 roku, trudniąc się sprzedażą, a przede wszystkim montażem stolarki otworowej. Właśnie ten temat podejmujemy z tą zaprawioną w okniarskim fachu firmą – dokładnie to z Panem Jarosławem Kucharskim, właścicielem przedsiębiorstwa, który opowiada m.in. o tym, jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do montażu stolarki.

» Zamierzchła przeszłość

Moje pierwsze doświadczenia związane z montażem stolarki okiennej PVC sięgają lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia. Na rynku dominowały wtedy wyłącznie okna trzykomorowe, w których klient mógł sobie zażyczyć różne kolory – oprócz białego występowały też złoty dąb i mahoń. Takie okna wyposażone były w niezwykle ciepłą szybę o współczynniku U 2,6 W/m²K, a wśród klientów panowały obawy, czy okna plastikowe nie szkodzą zdrowiu... Pytali nawet, czy warto zamówić te okna, skoro „cały zachód” odchodzi już od stolarki PVC? To wokół tych tematów toczyła się gra handlowa, którą trzeba było z klientem wygrać, aby zarobić na swoje utrzymanie. Mniej uwagi w tych rozmowach poświęcało się zagadnieniom montażowym. 

W latach dziewięćdziesiątych pierwsze zamówione okna montowała ekipa montażowa związana z producentem okien. Często ci monterzy obsługiwali kilkanaście biur handlowych, a zakres ich działania sięgał całego województwa. Pierwszy poważny producent okien, z którym współpracowałem, czyli Andrzej Jezierski, był tak miły, że przy okazji transportu rozwoził swoim samochodem okna do moich docelowych klientów, nawet gdy zamówienie dotyczyło tylko jednego okna! Co ciekawe, historia zatoczyła obecnie koło i wiele firm handlowych, zajmujących się stolarką okienno-drzwiową, wraca dziś do zewnętrznych ekip monterskich. Wraz ze wzrostem sprzedaży stolarki i koniecznością obsługi serwisowej, musiałem zatrudnić ludzi do realizacji już tylko moich własnych zleceń. W Powiatowym Urzędzie Pracy w Starachowicach zarejestrowanych było bardzo wiele bezrobotnych osób wykształconych w zawodach: malarz, piekarz, hydraulik, stolarz itp., natomiast brak było ludzi mogących pochwalić się jakimkolwiek doświadczeniem  monterskim. Trudno, musiałem do swoich potrzeb przyuczyć stolarza i piekarza. Wiedza o tym, jak prawidłowo zamontować okno, przekazywana była z „ust do ust” i wymieniana pomiędzy bardziej lub mniej biegłymi w temacie monterami. Niejednokrotnie spotykałem się z teoriami, że okna o małych gabarytach można zamontować na samą piankę, że górnej ramy w ogóle nie trzeba mocować, a jeżeli już to jedną kotwą zapiętą nad słupkiem. Co gorsza, w swojej praktyce widziałem wiele tak zamontowanych okien. 

» Tajemna wiedza przestaje być tajemna

W okresie „boomu” związanego z masową wymianą okien, a więc w latach mniej więcej 2000-2008, bardziej renomowani producenci okien (Jezierski, Oknoplast, Dako) wydali własne wytyczne dotyczące zasad montażu okien, zgodne z zaleceniami Instytutu Techniki Budowlanej. Skończyła się więc, tak lubiana przez monterów, dowolność w rozmieszczaniu punktów mocowania ramy do muru. W oknach pojawiły się instrukcje montażowe, które wskazywały na konieczność podparcia dolnej ramy na klockach nośnych, pokazywały miejsca na ramie okna, gdzie mają się znajdować kotwy lub dyble. Tym samym obalono wiele obiegowych mitów na temat montażu stolarki. Klient, nawet gdy był niezbyt technicznie zaawansowany, mógł zdjąć przyklejoną do szyby instrukcję, zajrzeć do niej i skontrolować firmę montującą u niego w domu okna. Zamawiający usługę, w razie gdy miał jakieś wątpliwości montażowe, przestał już być zdany wyłącznie na opinie fachowców typu „tak się robi, tak jest dobrze” i słusznie. 

To producenci okien, zapewne też pod wpływem reklamacji, jakimi nękali ich klienci, uporządkowali tematykę montażu stolarki okienno-drzwiowej. Świadomość marki producentów okien skłoniła ich do zmiany polityki, w relacji producent – firma handlowo-monterska, od stanowiska „my produkujemy, wy montujecie, jak sobie zamontujecie tak będziecie mieli”, do stanowiska „sprzedajemy wam markowy produkt, a wy musicie go zamontować zgodnie z naszymi zaleceniami, tak by nasza marka zyskiwała, a nie traciła”. Popularne stały się już nie tylko szkolenia marketingowe dla handlowców, ale właśnie montażowe dla monterów. Jeden z producentów okien, z którym współpracowałem, zatrudnił nawet specjalistę, który na co dzień odwiedzał pracujące partnerskie ekipy montażowe i na placu budowy weryfikował poprawność montażu. Do powszechnego użytku podczas montażu weszły plastikowe kliny, kości rozporowe, spryskiwacze do wody, zaczęliśmy zwracać uwagę na rodzaj pianki montażowej, zaprawy murarskiej używanej do obróbki tynkarskiej – inna do wewnątrz, inna na zewnątrz. Natomiast niezmiennie od lat najważniejszym przyrządem używanym przy montażu okien i drzwi były, są i będą: kątownik oraz popularny „kij z wodą”, czyli poziomica. Dodam, że warto, by nie była zbyt „spracowana” i by monter stosował się do jej wskazań. W tym fachu nie trudno o błąd, podczas ustawiania ramy w otworze można z prostokąta zrobić trapez i z markowego produktu powstanie bubel. 

» Ciepły montaż

Wraz ze wzrostem świadomości klientów w zakresie termoizolacji budynków, na ryku zaczęły pojawiać się okna o wyjątkowej izolacyjności energetycznej szyb, od wspomnianej już szyby o wsp. 2,6 stopniowo przeszliśmy do wsp. 0,5. Szyby o jeszcze niższych współczynnikach są na tyle drogie, że producenci posiadają je w ofercie bardziej ze względów marketingowych niż handlowych. Zwykle sprzedaży okien o bardzo niskim współczynniku towarzyszy montaż warstwowy, ale są odstępstwa od tej reguły. Wraz z ciepłymi oknami na rynku pojawiły się taśmy rozprężne, paroszczelne i paroprzepuszczalne, a także specjalne kleje. Pojawił się też na rynku ciepły parapet – niezwykle istotny element izolacji okna. Nieomal każdy klient zetknął się już z tematem ciepłych szyb, ciepłych okien, ciepłego montażu, jednak nie mają świadomości tego, co wiąże się z tymi zagadnieniami. Na ogół dominuje przeświadczenie, że jeżeli kupi się tyle „ciepłych” rzeczy naraz, to nie ma już potrzeby ogrzewać mieszkania zimą. I tu zdarzają się rozczarowania, gdyż nawet super ciepłe okno, posiadające w swej charakterystyce przepuszczalność powietrza klasy 4, może przepuszczać do 0,75 m³ powietrza przez każdy 1 m linii styku skrzydła z ramą. Niestety, póki co, trzeba więc mieszkanie ogrzewać. 

» Rentowność

Dziś opłacalność tej drobnej przedsiębiorczości jest niższa niż przed laty, kiedy to okna wymieniało się na skalę masową. Musimy posiłkować się zleceniami wykonywanymi poza granicami województwa, a nawet kraju. Między innymi zrealizowałem wymianę okien wraz z rolokasetami elektrycznymi wykonaną w technice ciepłego montażu w Brukseli. Są to jednak transakcje rzadkie, bo trudne pod względem logistycznym. Realizujemy ciepłe montaże zarówno jako montaże warstwowe przy użyciu taśm paro-szczelnych i paro-przepuszczalnych, jak i przy użyciu taśm rozprężnych o szerokości ramy okna. Zwykle okna o niskim współczynniku przenikania ciepła udaje nam się sprzedać wraz z ciepłym montażem, jednak nie jest to reguła. Ciepłe montaże sprzedajemy z częstotliwością występowania rodzynek w serniku. Ale zaznaczam, jest to moje indywidualne doświadczenie, czyli przedsiębiorcy działającego na terenie województwa świętokrzyskiego, które pod względem ilości nowych domów oddawanych do użytku zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Polsce.

Pomimo tych niekorzystnych okoliczności związanych z terytorialnym rozwojem kraju, znacznym odpływem ludzi młodych, którzy wyjeżdżają za chlebem do bogatszych krajów Unii Europejskiej lub większych aglomeracji miejskich, oraz sezonowego spadku zamówień – utrzymuję własną ekipę monterską. Teoretycznie wygodniej byłoby zwolnić pracowników na okres zimy, przyjąć i przeszkolić nowych ludzi wiosną lub w ogóle przejść na korzystanie z ekip zewnętrznych, jednak praktyka nauczyła mnie, że minie kilka miesięcy zanim nowy pracownik przestanie podczas montażu wyginać ramę w „beczkę” lub robić trapez z prostokąta. W przypadku ekip zewnętrznych minusem tego rozwiązania jest to, że trudno nakłonić ich do jakichkolwiek czynności reklamacyjnych.

» O co pytają nas klienci?

Klienci dziś są bardzo wymagający, jednak z ich znajomością własności okien bywa różnie. Niektórzy starają się samodzielnie porównywać poszczególne parametry okien, ale mało kto umie właściwie je czytać w ofercie. Mało kto wie, czy współczynnik przenikalności światła LT na poziomie 72% jest korzystniejszy od tego na poziomie 71%? Czy współczynnik przenikalności energii słonecznej na poziomie 51-53 jest dobry czy raczej słaby? Czy okno posiadające przepuszczalność powietrza w klasie 4 jest bardziej czy mniej szczelne od tego w klasie 3. A przecież parametry okien i szczelny, ciepły montaż można przeliczyć na konkretne oszczędności energetyczne, czyli pieniądze. Ostatecznie klient, postawiony przed tymi dylematami, nie podejmuje się samodzielnego rozstrzygania zawiłości technicznych, raczej kieruje się logiką: „wybieram produkt firmy znanej, bo skoro firma jest znana, to znaczy, że jest godna zaufania i właściwie dobrała parametry okna”. Dlatego klienci, wchodząc do biura, często pytają nas nie tyle o parametry sprzedawanych okien, co o to: „czy tu jest Drutex?” lub „czy tu jest Oknoplast?” Pytają o firmy, które zadbały o swoją rozpoznawalność  na naszym rynku. Dobra marka producenta lub lokalnego sprzedawcy jest najbardziej istotnym i budzącym zaufanie klienta czynnikiem wpływającym na sprzedaż okien. 




Kontakt do redakcji oknonet.pl
Zainteresowany? Poproś o ofertę!



EKO-OKNA: firma ze Śląska, która zawojowała europejską branżę stolarki okiennej

EKO-OKNA: firma ze Śląska, która zawojowała europejską branżę stolarki okiennej

Ponad 3 tys. pracowników, dzienna produkcja na poziomie...

Trener Adam Nawałka twarzą FAKRO

Trener Adam Nawałka twarzą FAKRO

Wizja trenera Nawałki to teraz także wybór firmy...

Jak zabezpieczyć dom przed niechcianymi gośćmi?

Jak zabezpieczyć dom przed niechcianymi gośćmi?

Stara maksyma „Strzeżonego Pan Bóg strzeże” nadal...

Energooszczędność w standardzie – FAKRO FTP-V U4

Energooszczędność w standardzie – FAKRO FTP-V U4

Dzięki zastosowaniu nowego pakietu szybowego uzyskano...



» Więcej na subportalu okna