O zaletach sąsiedzkiej współpracy

Zainteresowany? Poproś o ofertę!

W zeszłym roku na łamach Oknonet.pl pisałem o problemie chaosu na elewacjach budynków w zakresie doboru stolarki okiennej (przeczytaj). Zwracałem uwagę na powszechne w Polsce zjawisko, kiedy tę samą ścianę domu – najczęściej wielorodzinnego – „zdobią” okna w przeróżnych kolorach i podziałach. Ta pstrokacizna niesłychanie szpeci nasze miasta, obniża ich atrakcyjność turystyczną, a i zapewne negatywnie oddziałuje na nasze samopoczucie. Problem ten cały czas istnieje, dlatego warto wciąż sprawę podnosić i apelować o zmianę podejścia. 

We wspomnianym tekście pisałem, że jednym z powodów tej „wolnej amerykanki” na elewacjach jest silny indywidualizm, tak charakterystyczny dla polskiego społeczeństwa. Dziś chciałbym przyjrzeć się innej możliwej przyczynie. Od dłuższego czasu pojawiają się liczne publikacje wskazujące, że jednym z czynników hamujących rozwój gospodarczy naszego kraju jest bardzo niski poziom wzajemnego zaufania wśród obywateli, a w ślad za tym – niechęć do współpracy wykraczającej poza grono najbliższej rodziny i przyjaciół. Ten brak poczucia wspólnoty wobec szerszej grupy społecznej dostrzegalny jest na każdym kroku: od niskiej frekwencji wyborczej i niewielkiej aktywności obywatelskiej, poprzez anemiczną kulturę kontraktu (plaga łamania umów), na ohydnym zwyczaju wyrzucania niedopałków za szybę samochodu kończąc. 

Oczywiście jest to wszystko silnie warunkowane doświadczeniami historycznymi. Zarówno odległe czasy pańszczyzny, zabory, wojny, jak i całkiem niedawno miniony okres PRL nie sprzyjały budowie więzi społecznych. Nakłada się na to jeszcze przerwana ciągłość tradycji architektonicznej. Jestem przekonany, że ten brak poczucia wspólnoty obywatelskiej jest również jednym z powodów wspomnianej budowlanej brzydoty. Zapewne część z nas, kupując stolarkę otworową, nie dostrzega okien sąsiada, a jeszcze inni owszem, zauważają, ale nie widzą powodu, dla którego swój wybór mieliby do kogokolwiek dostosowywać. Choć mieszkamy w jednym budynku, to mentalnie każdy żyje na własnej wyspie. Problem dotyczy nie tylko zresztą okien, ale często również całych brył budynków – sąsiadujących ze sobą, a zupełnie do siebie nie pasujących. Doskonale to ilustruje załączone zdjęcie (wbrew pozorom nie jest to moment lądowania UFO na tyłach dworku).   

Skoro znamy już wiele przyczyn naszego bałaganu architektonicznego, to rodzi się pytanie, czy zależność przyczynowo-skutkowa może również działać w odwrotnym kierunku. Czy, współpracując z sąsiadami na rzecz dopasowania wyglądu naszych elewacji, możemy doprowadzić też do zwiększenia wzajemnego zaufania i życzliwości? Prawdopodobnie tak, choć póki nie spróbujemy, to się nie przekonamy. Warto więc współdziałać choćby przy wyborze okien czy bryły nowobudowanego budynku.   

Autor tekstu: Marcin Frenkel, MAXBUD

Zainteresowany? Poproś o ofertę!



Chęć stworzenia czegoś własnego zaczątkiem powstania AluGlobal

Chęć stworzenia czegoś własnego zaczątkiem powstania AluGlobal

Firmę AluGlobal stworzyły osoby z dużym...

Janusz Komurkiewicz Prezesem Związku Polskie Okna i Drzwi

Janusz Komurkiewicz Prezesem Związku Polskie Okna i Drzwi

Decyzją Członków Związku Polskie Okna i Drzwi...

Okna, które sprawdzą się podczas upałów

Okna, które sprawdzą się podczas upałów

Nowoczesne okna z wyposażeniem przeciwsłonecznym...

Oddech dla alergików – innowacyjny system wentylacji zintegrowany z oknem

Oddech dla alergików – innowacyjny system wentylacji zintegrowany z oknem

Po zamontowaniu opcjonalnych filtrów alergicy nareszcie...

rote Fenster – biznes oparty na kompleksowym zaopatrzeniu klienta

rote Fenster – biznes oparty na kompleksowym zaopatrzeniu klienta

Spółkę rote Fenster tworzą osoby z wieloletnim...



» Więcej na subportalu okna