Paradoks rynku lekkiej obudowy aluminiowo-szklanej

Zainteresowany? Poproś o ofertę!

KER+3MR, zajmując się zagadnieniami lekkiej obudowy w budownictwie, rozwija się prężnie, dostosowując się do zmieniających wymogów rynku. A co się dokładnie zmienia? O to właśnie pytamy Pana Roberta Jopp, wiceprezesa KER+3MR.

Panie Robercie, co się zmieniło w KER+3MR od czasu naszej poprzedniej rozmowy (przeczytaj poprzedni wywiad)?

Od 2009 roku zmieniło się naprawdę wiele. Zacznę od najważniejszej zmiany, czyli zatrudnienia, bo pamiętajmy, że firma to pracownicy. Zmieniła się kadra techniczna na szczeblu średniego zarządzania projektami. Odmłodziliśmy zespół, co pozwoliło nam wnieść świeże spojrzenie na projekty. Od paru lat pracujemy więc z nowym zespołem technicznym i ta współpraca układa się naprawdę dobrze. Dodatkowo na miejsce dwóch pracowników zatrudniliśmy trzech, a więc powstało dodatkowe miejsce pracy. Druga zmiana to dodatkowi pracownicy w dziale produkcji, co przy dzisiejszej podaży na rynku, jeżeli chodzi o rzetelnych, dobrych pracowników i technicznie przygotowanych do zawodu, nie było łatwe. Trzecia zmiana w strukturze zatrudnienia to dwa nowe etaty. Pierwszy to osoba w dziale administracji z dodatkowymi obowiązkami w dziedzinie marketingu, głównie e-marketingu, a drugi etat, bardzo ułatwiający pracę i wspomagający organizację  produkcji, to logistyk, który poprzez zarządzanie dostawami materiałów i organizowanie spedycji ma duży wpływ na ograniczenie kosztów.

Inne zmiany to nowy park maszynowy. Starsze maszyny obsługiwane manualnie zastąpiliśmy maszynami nowej generacji, sterowanymi numerycznie (w tym Centrum obróbcze firmy Elumatec). Ponieważ rynek stawia przed nami coraz to nowsze wyzwania – głównie chodzi o wielkości szyb i ciężary – zakupiliśmy wózek widłowy i inne wspomagające urządzenia do produkcji. Kolejna zmiana to rozbudowa powierzchni magazynowej – powstała nowa hala wraz z łącznikiem komunikacyjnym do składowania profili, akcesoriów i wyrobów gotowych. Wcześniej wszystko odbywało się w jednej hali, co było dość dużym utrudnieniem organizacyjnym.

Reasumując, przez 6 lat dokonaliśmy postępu prawie w każdej komórce organizacyjnej naszej  spółki. Pomógł nam w tym audyt naszej firmy, którego autorem była znana firma konsultingowa PMDG z Krakowa. Audytorzy pokazali nam pewne zależności ekonomiczne, co skłoniło nas do wprowadzenia opisanych zmian. 

Czy technologia wykonywania konstrukcji aluminiowo-szklanych uległa znacznej zmianie?

Odpowiedź na to pytanie brzmi i tak, i nie. Skąd taka niespójność odpowiedzi? Pod względem technologii, w tradycyjnych rozwiązaniach dla okien, fasad, drzwi czy witryn, raczej nic się nie zmieniło. Zmieniły się jednak wymogi dotyczące termoizolacyjności lekkich przegród. Wynika to ze zmian norm, zarówno polskich, jak i unijnych, a to z kolei jest wynikiem silnego nacisku na ochronę środowiska. Trzeba pamiętać, że wszystko to są naczynia połączone. Czyste środowisko to budowle bez kominów. Jednak dom bez komina rodzi nowe rozwiązania w dziedzinie instalacji grzewczych na bazie niskotemperaturowych nośników, a więc pompy ciepła. Wymusza to zastosowanie lepszych izolacji budynków, w tym przegród szklanych. Od lat stosujemy potrójne oszklenia naszych konstrukcji, a to wymaga lepszych termicznie profili. Motorem w tej dziedzinie są taki kraje, jak Niemcy, Szwajcaria czy Austria. My się tylko uczymy i kopiujemy ich rozwiązania w tej dziedzinie.

Natomiast jeżeli chodzi o konstrukcje nietypowe, nieskatalogowane do tej pory przez systemodawców, robione na specjalne życzenie architekta i jego klienta, to tu sprawa wygląda diametralnie inaczej. Możemy rozmawiać o postępie i w technologii, i designie. Pojawiły się na rynku nasze patenty dla rozwiązań okien, tzw. STRUKTURALNYCH, i nie mówię tu o oknach do fasad typu MB-SR 50 Efekt czy FW 50 SG, bo są to systemy od lat znane i skatalogowane. Mówię tu o oknach rozwierno-uchylnych, drzwiach wejściowych, oknach  balkonowych, całych ciągach okiennych  i wreszcie o dużych drzwiach przesuwnych, gdzie szkło jest dominującym budulcem. Profile są schowane za stepem szklanym, co sprawia, że elewacja budynku ma wygląd czysto szklany (niewidoczne profile). W efekcie, patrząc na elewacje, nie widać, która kwatera się otwiera i jak się otwiera pod względem funkcyjnym. To jest duża NOWOŚĆ. Jeżeli połączymy to z elewacją wentylowaną na bazie szyb  SERALIT, to całość wygląda imponująco. Należy zaznaczyć, że w tej wąskiej dziedzinie zaznaczył się duży postęp technologiczny, głównie za sprawą naszej firmy. Jednym z ostatnich projektów, gdzie zastosowaliśmy nowe rozwiązania elewacyjne, jest łącznik D4 i D5 KGHM S.A. w Lubinie. Jest to projekt zupełnie nowatorski, gdzie budynek powstał przy założeniu najwyższych standardów w dziedzinie lekkiej obudowy szklanej. Całość zadania powstała na kanwie projektu bardzo dobrego biura architektonicznego KMA Architekci z Wrocławia.

Poza tym pojawiły się na rynku systemy drzwi przesuwnych wąskoprofilowych – ograniczenie profili do minimum ograniczające widoczny podział na kwatery. W tej dziedzinie zaznaczył się duży postęp. Pojawiły się systemy bardzo nowoczesne, które możemy fabrykować  na terenie naszego kraju. Dzięki temu nie trzeba importować ich z zagranicy, głównie ze Szwajcarii czy Luksemburga.

Jakich konstrukcji wykonujecie najwięcej? Które są najtrudniejsze w realizacji?

Trudno określić, które konstrukcje są najtrudniejsze. W każdym zadaniu pojawiają się zagadnienia łatwe i trudne. Wiele zależy od projektu architektonicznego. Są zadania, gdzie jest seria okien, drzwi i witryn, które są typowymi rozwiązaniami, a jeden element w specyfikacji jest tak wymyślony, że trzeba mu poświęcić więcej czasu w opracowaniu technologicznym. Elewacja budynku łącznika, o którym wspomniałem wcześniej, była, dla przykładu, dużym wyzwaniem. Praktycznie wszystkie elementy lekkiej obudowy szklanej zostały tam indywidualnie zaprojektowane, a na wszystkie elementy wykonaliśmy projekt wykonawczy. Detale opracowane w naszym zespole technicznym pozwoliły wykonać tę elewację praktycznie bezbłędnie i zrealizować odbiór końcowy bez uwag.

Czy oczekiwania ze strony klientów się zmieniają? 

Oczekiwania klientów cały czas się zmieniają. Klienci, których my obsługujemy, to często majętni ludzie. Zamawiają indywidualny projekt architektoniczny, czasem projekt bardzo współczesny, płacąc za niego niemałe pieniądze. Najczęściej chcą mieć bardzo charakterystyczny dom. Trzeba zaznaczyć, że mentalnie polskie społeczeństwo się zmienia. Zmieniają się gusty, podejście do architektury, rośnie sektor klientów, którzy nie szukają domów z katalogu. Ci klienci zamawiają usługę projektową w dobrym biurze architektonicznym. To właśnie tam powstają projekty na miarę współczesności, w których można zastosować indywidualne pomysły powierzchni przeszklonych. Obecnie obsługujemy klientów z rynku polskiego i całej Unii Europejskiej.

W dalszym ciągu zaznaczają się widoczne różnice w podejściu do tematów pomiędzy klientami  polskimi  i zagranicznymi. W naszej polskiej rzeczywistości – w większości przypadków – dalej funkcjonuje podejście „bazarowe”, czyli  „ile to kosztuje i dlaczego tak drogo”. Najczęściej klient nie wie i nie chce analizować, jaki produkt kupuje, z czym tak naprawdę się wiąże cena sprzedaży, od czego jest ona uzależniona, jakie rozwiązania zostały zastosowane, aby osiągnąć efekt projektowany. Często porównuje oferty merytorycznie nieporównywalne, kierując się wyłącznie ceną wybiera tańszego oferenta, i wtedy nasze drogi się rozchodzą.

Natomiast z klientami zagranicznymi jest po części odwrotnie. Cena jest ważna, bo zawsze jest, ale analiza techniczna, specyfikacja produktu, zaufanie do architekta, obecność w firmie produkcyjnej, żeby zobaczyć, co to jest za partner, jaki ma park maszynowy – to powszechne działania. Cena jest jednym z wielu parametrów kontraktu – tacy właśnie klienci to rozumieją.

A czy sytuacja na rynku również uległa zmianie? Funkcjonuje się Wam teraz łatwiej czy trudniej niż 6 lat temu?

Jeżeli chodzi o rynek polski, to praktycznie – z punktu formalnego – nic się nie zmieniło. Prawo handlowe, warunki realizacji zamówień publicznych się nie zmieniają i nie ma przesłanek na jakiekolwiek zmiany. Chcąc wykonać elewacje szklane, jak każdy element budowlany, podlega to procedurze przetargowej, gdzie nikt nie analizuje innych parametrów jak tylko cenę. Wygrywa najtańszy. To jest strasznie destrukcyjne dla firm produkcyjnych, szczególnie małych i średnich. Przykład: budowa polskich autostrad na Euro 2012. Niestety nasze państwo nie wspiera małej i średniej przedsiębiorczości. Firmy są zdane wyłącznie na siebie.

Natomiast jeżeli chodzi o sektor klienta indywidualnego to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Polskie społeczeństwo zaczyna się rozwarstwiać klasowo. Rośnie warstwa społeczna ludzi bogatych, a klasa średnia zamiera. Otrzymujemy zapytania ofertowe na projekty rezydencji, gdzie wartość dostawy samych elewacji szklanych przekracza 2 mln zł, a wartość rynkowa takiej inwestycji przekracza często 10-15 mln zł. W takich inwestycjach znajdujemy swoje miejsce. Są one interesujące pod względem technicznym, technologicznym, można także pokazać możliwości rozwiązań, których nie stosuje konkurencja. 


Reklama


Oczywiście przeszklenia wielkogabarytowe są też projektowane w mniejszych domach. Takie inwestycje są bezpieczne z finansowego punktu widzenia, jest też tu większa rotacja klientów.  Nie jesteśmy związani wtedy jednym dużym przedsięwzięciem, co jest bezpieczne dla każdego przedsiębiorstwa. Dlatego właśnie z tego sektora rynku najbezpieczniej jest pozyskiwać środki na bieżące utrzymanie i rozwój firmy.

Co Panu najbardziej przeszkadza w prowadzeniu biznesu? 

Przeszkód, które są kłodami w prawidłowym funkcjonowaniu firmy, jest wiele – nie sposób ich wszystkich wyliczyć. Są to m.in zagmatwane zagadnienia finansowania, kredytowania, rozliczania (podatek CIT, VAT, PIT), dochodzą aspekty prawne, ludzkie, niejasne normy i dokumenty proceduralne (normy branżowe, świadectwa, znak CE), ale najbardziej doskwiera mi głupota i indolencja ludzka. W dalszym ciągu widoczny jest chroniczny brak przygotowania zawodowego, brak systemu kształcenia nowych kadr w tej dziedzinie, brak wiedzy akademickiej czy brak jakichkolwiek programów edukacyjnych, i to zarówno na szczeblu akademickim czy średnim technicznym, jak i podstawowym. Czy wiedzą Państwo, że wszyscy fachowcy w Polsce, pracujący w naszej branży to samouki?! 

Jesteśmy jednym z nielicznych krajów w Europie, w którym nie ma wykładów na uczelniach w tej dziedzinie. Na Uniwersytecie w Zurychu lub Lozannie przyszli architekci i konstruktorzy mają regularne zajęcia z lekkiej obudowy aluminiowo-szklanej – przecież aluminium i szkło jest już materiałem konstrukcyjnym. U nas wiedza zatrzymała się na poziomie konstrukcji stalowych, żelbetowych i drewnianych. Efektem jest paradoks polegający na tym, że w procedurze odbioru elewacji szklanych przez „średnio-statystycznego” inspektora nadzoru na polskiej budowie trzeba go nauczyć podstaw, bo jak sam publicznie stwierdza, „on się na tym nie zna”, aby mógł odebrać z uwagami lub bez produkt końcowy dla inwestora i podpisać protokół. Wszystko jest ze sobą połączone: jeżeli inspektor nie ma wiedzy na ten temat, to pojawia się retoryczne pytanie: o co tu chodzi? 

Inną przeszkodą jest w dalszym ciągu niezdrowa konkurencja. Pojawia się ona już na etapie wykonywania ofert i kalkulacji dla potencjalnego klienta. Brak specyfikacji i rozwiązań, brak opisów i informacji dotyczących zastosowania konkretnych systemów konstrukcyjnych w projekcie autorskim powoduje, że wycenia się to, co tańsze. Liczy się zlecenie, a nie to, co powinno być merytorycznie zastosowane. Nikt nie umie tego zweryfikować, bo ponownie brakuje wiedzy – lądujemy w jakiejś wirtualnej rzeczywistości. Inwestor nie wie co kupuje, wie tylko, że wybiera najtańszą ofertę. Inspektor nie wie, z czego oferent buduje przegrody szklane, bo nie ma na ten temat wiedzy. Wykonawca buduje coś po swojemu i cieszy się, że ma zlecenie. Natomiast architekt i inwestor w końcowej fazie czekają na efekt, ale gdy dochodzi do odbioru... czar pryska. Nie o to chodziło projektantom, jakość jest słaba, odbiór to wielka gra kompromisów, niekończące się poprawki na budowie, zmęczenie stron kontraktu, konflikt, sąd, sankcje finansowe, ogólne niezadowolenie. To jest największą bolączką tej branży. 

Jakie są plany na najbliższą przyszłość?

Plany na przyszłość  to wypadkowa wielu czynników: chcemy zwiększyć  zatrudnienie, a co za tym idzie – powiększyć obrót roczny firmy. Musimy częściowo wymienić flotę samochodów dostawczych, mamy też w planie wprowadzić kilka korekt organizacyjnych wewnątrz firmy. Nie są to plany bardzo wygórowane, gdyż nadal chcemy pozostać w koszyku małych firm, elitarnych, wyspecjalizowanych. Mamy duży potencjał produkcyjny i logistyczny, jesteśmy firmą znaną na rynku, tylko trzeba to umiejętnie wykorzystać.



Kontakt do redakcji oknonet.pl
Zainteresowany? Poproś o ofertę!



Zacienienie wewnętrzne PRESTIGE w ogrodzie zimowym

Zacienienie wewnętrzne PRESTIGE w ogrodzie zimowym

Zacienienie wewnętrzne PRESTIGE to rozwiązanie...

Innowacyjne rozwiązania fasadowe heroal

Innowacyjne rozwiązania fasadowe heroal

Poza wysoką odpornością szkła na obciążanie,...

Analizy i prognozy rynku fasad – lata 2013-2024

Analizy i prognozy rynku fasad – lata 2013-2024

Według najnowszego badania Grand View Research,...

Alufield – aluminiowe panele kompozytowe marki Sistem Aluminyum

Alufield – aluminiowe panele kompozytowe marki Sistem Aluminyum

Alufield zajmuje się dystrybucją aluminiowych paneli...



» Więcej na subportalu fasady, ogrody zimowe