Sytuacja na rynku klejonki i tarcicy do produkcji okien i drzwi

Zainteresowany? Poproś o ofertę!

Trudna sytuacja na rynku klejonki i tarcicy do produkcji drewnianych okien i drzwi sprawia, że obecnie praca jest daleka od komfortu – głównie za sprawą nieprzewidywalnych kursów walut. 

Importowane produkty kontraktowane w dolarze amerykańskim są aktualnie droższe o ponad 22% w odniesieniu chociażby do zeszłorocznego lata. Z tego powodu „egzoty" zaczynają być drogie i cenowo mniej dostępne dla finalnych odbiorców – to w końcu oni mają ostateczny wpływ na gatunek użytego drewna i (czasami) na klasę jego jakości. Celowo podkreślam „czasami”, ponieważ, obserwując to, jak niskiej jakości drewno jest stosowane przez wielu producentów w Polsce, aż strach pomyśleć, co się będzie działo ze stolarką drewnianą za kilka lat. Długofalowo szkodzi to całej branży, bo stosując drewno poniżej standardów branżowych czy choćby poniżej podstawowego kryterium, jakim jest gęstość (dla gatunków liściastych min. 450 kg/m³ – norma: EN 14220), narażamy się na niezadowolenie klienta z produktu na skutek „niespodzianek” uwidaczniających się często już po pierwszym sezonie zimowym!

Reklama

Trudno szukać winnego tego stanu rzeczy. Gdy różnica w cenach pomiędzy poszczególnymi klasami meranti wynosi niemal 10 zł/mb netto (21,00-31,00 zł netto za profil typowy 72x86 mm lity), to pokusa sięgnięcia po produkt z niższego zakresu cenowego jest bardzo duża. Zastanawiające jest to, czy gdyby klient miał świadomość tego, o jakich parametrach drewno zostało zastosowane w jego stolarce, czy nie byłby skory dopłacić do okna 100 czy 200 zł i spać spokojnie przez wiele lat, unikając potencjalnych problemów z powłoką lakierniczą, paczeniem się, pękaniem czy innymi problemami.

Odnoszę wrażenie, że koszt obsługi reklamacji jest coraz bardziej dostrzegalny przez producentów – szczególnie tych, którzy wysyłają swoje produkty poza najbliższą nam granicę. Wysyłka ekipy serwisowej, nierzadko „uzbrojonej” w nowo wyprodukowaną stolarkę na wymianę, z pewnością nie była wliczona w cenę sprzedaży produktu. Świadomość tego faktu bez wątpienia rośnie, co cieszy, bo Polska jest istotnym graczem na rynkach eksportowych, więc chciałoby się, aby stolarka produkowana u nas była pozytywnie odbierana na Świecie.

Struktura zamówień na kantówkę klejoną pokazuje jednoznacznie, jak zmienił się rynek. Za przykład niech służy bardzo zróżnicowana specyfikacja dostarczanych materiałów, gdyż jest to teraz nierzadko kilka gatunków drewna w kilkunastu przekrojach i różnych klasach jakości. Tak jak produkcja okien na magazyn, tak i czasy dostaw pełnokontenerowych ograniczonych w zasadzie do jednego profilu (72x86 mm) plus profili uzupełniających (72x115/145 mm) bezpowrotnie minęły. Kiedyś żyło się łatwiej, ale teraz jest ciekawiej, bo gros gatunków drewna czy produktów specjalnych zmusza do niemal ciągłej aktualizacji swojej wiedzy w tym zakresie.


W świetle rosnących cen (kursy walut) obserwujemy zmianę preferencji zamówień z meranti na daglezję, e. globulus, dąb, sipo, czy accoya. Przyczyną jest cena, która – w odniesieniu do meranti – wydaje się być niższa niż wcześniej. Rekordzistą w tym gronie jest eucalyptus globulus, który stał się gatunkiem wręcz idealnym do produkcji stolarki, ponieważ w cenie na poziomie ok. 30 zł/mb netto otrzymujemy produkt spełniający niemal wszystkie oczekiwane kryteria doboru, tj.:1-2 klasa odporności (norma EN 350-2); gęstość 840 kg/m³ (800-900 kg/m³); certyfikat FSC i PEFC wliczone w cenę; dostępne wszystkie rynkowe profile klejonki i tarcica; europejskie pochodzenie (Galicja w Hiszpanii). Dąb Galicyjski, bo tak często nazywany jest ten gatunek, cieszy się dużym uznaniem klientów w Hiszpanii, Francji i w krajach Beneluksu.


Kosztem drożejącego ciągle meranti rośnie popyt na podstawowe gatunki iglaste (sosna, świerk, jodła, modrzew), których ceny są dość stabilne. Polska sosna jest bezkonkurencyjna cenowo na rynkach europejskich, czyniąc ten produkt wyjątkowo atrakcyjnym dla odbiorców. Ma to również znaczenie w odniesieniu do świerka „ciepłego” z pianką e-foam (o wysokiej izolacji i współczynniku przenikania ciepła na poziomie 0,04 W/m²K) –  kantówka ta jest dość często nazywana klejonką kompozytową.


Dlaczego świerk? Zapewne z dwóch powodów: po pierwsze przyczyną są dopłaty do domów pasywnych i energooszczędnych; po drugie [zgodnie z normą DIN EN 10077-2 (D)] świerk jest jednym z „najcieplejszych” gatunków drewna, a zdecydowanie najtańszym. Jego współczynnik wynosi 0,11 W/(m²K), co – obok jodły i żywotnika olbrzymiego, zwanego potocznie cedrem kanadyjskim – predysponuje go do grona najlepszych „izolatorów”. Przy zastosowaniu szyby Ug=0,5 W/m²K możliwe jest uzyskanie współczynnika dla okna Uw=0,69 W/m²K (rama 92 mm) pod warunkiem zastosowania klejonki z pianką e-foam zarówno w ramie, jak i w skrzydle.

Rosnącym zainteresowaniem cieszą się również pozostałe produkty zaawansowane, w których Muenchinger się specjalizuje, jak choćby popularne hybrydy (Accoya® lub daglezja łączone z sosną lub świerkiem), kantówka na fasady, czy klejonka na okna podnośno-przesuwne (popularne HS-y). Produkty te przyciągają coraz więcej nowych klientów poszukujących najnowszych, ale i przemyślanych i sprawdzonych rozwiązań. Oczywiście, zanim taki innowacyjny produkt trafi na rynek, przeprowadzane są specjalistyczne testy laboratoryjne i badania „w terenie” wśród klientów zainteresowanych rozwiązaniami high-tech. To właśnie poprzez takie działania wyeliminowane są „problemy wieku młodzieńczego”, a sprawdzony i przebadany półfabrykat trafia na rynek. Stosowne certyfikaty (i.f.t. Rosenheim) oraz wyniki własnych ekspertyz i badań potwierdzają deklarowane parametry. Firma pochwalić się może prawdopodobnie najszerszą dokumentacją na rynku, co z pewnością pozwala naszym odbiorcom odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania i pojawiające się wątpliwości.


Problemem trapiącym polski rynek są zatory i opóźnienia płatnicze wskazujące na nie najlepszą kondycję finansową producentów stolarki. Z drugiej jednak strony wielu odbiorców preferuje szybkie płatności lub przedpłaty ze skontem pozwalającym uzyskać niższą cenę. Jest to szczególnie widoczne przy kontraktach podpisanych w „starych” cenach (sprzed podwyżek), gdzie każda redukcja ceny finalnej pozwala zwiększyć marżę, a w niektórych wypadkach pomniejszyć stratę. Niestabilne kursy walut i brak możliwości przewidzenia przyszłości powodują skracanie terminów płatności. Bezpieczne wydaje się zastępowanie terminów 45 i 60-dniowych terminami krótszymi.


Certyfikaty „ekologiczne” FSC® i PEFC™ do tej pory „pożądane” były w zasadzie tylko w sytuacji, gdy „były wliczone w cenę”. Rosnąca świadomość oraz wymagania inwestorów sprawiają, że importerzy i dystrybutorzy drewna obserwują zwiększone zapotrzebowanie na drewno certyfikowane. Wysokość dopłaty, jeśli występuje, uzależniona jest od typu certyfikatu, gatunku drewna i koncesji na jakiej operuje dostawca. Coraz częściej wspomniane certyfikaty oferowane są w cenie, bez dopłaty, co cieszy i pozwala sądzić, że już za kilka lat udział produktów spełniających „zielone kryteria” będzie znacząco większy niż dzisiaj.

Autor: Maciej Mazur, Country Manager w Adolf Münchinger

Zainteresowany? Poproś o ofertę!



Kontakt do redakcji oknonet.pl


Szkolenia wsparciem dla rozwoju firmy – rozmowa z trenerem Krzysztofem Michalakiem

Szkolenia wsparciem dla rozwoju firmy – rozmowa z trenerem Krzysztofem Michalakiem

Krzysztof Michalak to praktyk zagadnień związanych z...

Nowy, mocniejszy kantrygiel drzwiowy od Carl Ras

Nowy, mocniejszy kantrygiel drzwiowy od Carl Ras

Nowy kantrygiel drzwiowy od Carl Ras wykonany został z...

Jeden klucz dla całego domu

Jeden klucz dla całego domu

Ogromne pęki kluczy w kieszeni lub torebce powoli...

Aptekarska precyzja deweloperów

Aptekarska precyzja deweloperów

Sprzedaż nowych mieszkań w 6 największych polskich...



» Więcej na subportalu dostawcy, akcesoria